Ghostland – maszyna do pisania (ocena: 5/10)


Horror, w którym podstawowym narzędziem obrony jest maszyna do pisania. Dosłownie i w przenośni.


Trzyosobowa rodzina: matka i dwie ładne córki jadą do nowego domu po zmarłej babci. Jedna z nich w drodze samochodem czyta własną powieść grozy. Po drodze mija ich kolorowy wóz z zabawkami dla dzieci. Po przyjeździe próbują ogarnąć zagracony dom. Szybko jednak zostaną zaatakowani.

Lata później uznana pisarka horrorów wydaje nową powieść „Incydent w Ghostland”, która z miejsca okazuje się bestsellerem. Zapraszana do audycji telewizyjnej nie przyznaje się do autobiograficznego charakteru fabuły. Szczęśliwa, bogata, mieszkająca z przystojnym mężem po powrocie do domu odbiera telefon od swojej córki, która jest spanikowana. Szybko podejmuje decyzje o wyjeździe do wiejskiego domu – tego samego co przejętego po śmierci babci, aby sprawdzić czy coś się nie stało z nią i matką złego.


Fabuła filmu prowadzona w dwóch wymiarach czasowych, często trudnych do rozróżnienia, jest z pewnością specyficzna, jak na rozwiązania gatunku horrorów. Problem polega jednak na tym, że szybko można się zorientować w fikcji która jest prezentowana na ekranie. Widz horrorów lubi być zaskakiwany, ale nie lubi być oszukiwany. A tutaj cały czas pachnie fikcją, snem, przywidzeniami. Prezentowana rzeczywistość, w obu kanałach czasowych, jest tak absurdalna i nierealna że nie budzi zaciekawienia, bo i tak wiadomo że jest wytworem chorego umysłu. I nic to, że w końcówce wszystko układa się w miarę logiczną całość – za wiele razy widz jest wyprowadzany w pole, żeby to kupić.


Jest natomiast „Ghostland” filmem bardzo solidnie zrealizowanym. Już początkowe sceny wzbudzają napięcie samymi dźwiękami i niepokojącym klimatem wystroju wnętrz. Kostiumy i scenografia są tutaj bardzo pieczołowicie dopracowanie. Szybko zaczyna się jednak krwawa jatka i twórcy nie hamują tutaj swojej wyobraźni – jest okrutnie mimo że niespecjalnie krwawo. Scena w której bohaterka udaje lalkę, gdyby nie absurdy jej zachowania, klimatem urasta do wzorcowej atmosfery w horrorach. Gdyby to wszystko było umownie przerysowane, to należałoby pochwalić tak mocny klimat gore – niestety tutaj twórcy próbują przekonać, że wydarzyło się naprawdę. To i tak dobrze, że nie ma tabliczki „oparte na prawdziwych wydarzeniach”.


Poradziły sobie w tym chaosie dwie młode aktorki, które wyróżniają się nie tylko młodzieńczą urodą, ale również całkiem przekonywującą grą aktorską, a biorąc pod uwagę pokręcony scenariusz nie miały prostego zadania. Na uwagę zasługują także oprawcy, fantastycznie ucharakteryzowani – autentycznie budzący grozę.


Niby jest to słaby horror, ale jednak specyficzny scenariuszowo, co już go wyróżnia, i jednak bardzo solidny realizacyjnie. Chyba najdosadniej podsumował go ten recenzent:

Atutem filmu są subtelne odniesienia, nawet na samym początku, do mistrza powieści gore sprzed stu lat: Howarda Lovercrafta.


Zwiastun:

Polska premiera: 7 maja 2018

Produkcja: Francja, Kanada

Rok: 2018

Gatunek: horror


  • Reżyseria i scenariusz: Pascal Laugier

  • Zdjęcia: Danny Nowak

  • Muzyka: Georges Boukoff, Todd Bryanton, Anthony d’Amario, Ed Rig

  • Obsada: Crystal Reed, Mylène Farmer, Anastasia Phillips, Emilia Jones, Taylor Hickson

Ostatnie posty
Search By Tags
Nie ma jeszcze tagów.
Follow Us
  • Twitter Social Icon