

„Być kochaną”: piękna złośnica (ocena: 6/10 za Helgę)
melodramat życiowy, w którym miłość i pożądanie zastępuje proza dnia codziennego - debiutująca reżyserka i brawurowa główna rola


„Dziki”: dzik jest dziki, dzik jest ZŁY (ocena: 4/10 za Karpaty)
razi szczątkowym scenariuszem, sztywnym aktorstwem i oszczędnościami budżetowymi, a miejsce w IMAX-ie zajął mu „Avatar”.


„Ścieżki życia”: ostatnia wędrówka (ocena: 7/10 za szlak)
to film o ostatniej wędrówce, która jednak może dać więcej radości i pozwolić odkryć sens życia, piękne surowe lokacje


„Ciemna strona Mount Everest”: 19-krotny Zdobywca (ocena: 6/10 za Czomolungmę)
pokazuje mniej znaną stronę himalaizmu, gdzie rekordy ustanawiają Szerpowie, chociaż to nie oni są zwykle bohaterami mediów


„Pies 51”: Nowy Ład w Paryżu (ocena: 6/10 za Almę)
pod przykrywką szybkiego kina akcji pokazuje ryzyko związane z rosnącą popularnością sztucznej inteligencji, zwłaszcza tam, gdzie obiecuje ona proste odpowiedzi na złożone problemy społeczne


„Goldfinger”: Wielki Szlem (ocena: 6/10 za złoto)
dopracowany scenariuszowo, z wyrazistym oponentem, pościgami, partią karcianą i golfowym pojedynkiem oraz odrobiną humoru


„Wszystko w porządku”: wypadek nad basenem (ocena: 5/10 za dylematy)
mogło być poruszającym dramatem dla szerokiej publiczności, ale obrana forma zawęża grono odbiorców


„Presence”: nawiedzony dom (ocena: 5/10 za Soderbergha)
dom, który straszy


„Bez przebaczenia”: tylko zwierząt żal… (ocena: 6/10 za owce)
ma swój klimat, ciekawą konstrukcję i wciągającą fabułę


„Tron Ares”: 29 minut (ocena: 4/10 za czerwień)
zachwyca pomysłami wizualizacyjnymi, ale jest tak słaby narracyjnie, że szybko zniknął z dużych ekranów, na których można docenić obraz i dźwięk












