"Księżyc" – James Herbert

Thriller mniej znanego brytyjskiego twórcy horrorów z poprzedniego wieku – Jamesa Herberta.
Jon Childes uczy w szkole dla dziewcząt zajęć z informatyki, która jest nową gałęzią wiedzy po upowszechnieniu komputerów w latach 80-tych XX wieku. Nauczyciel przybył na wyspę po trudnych przeżyciach w poprzednim miejscu zamieszkania objawiających się wizjami i koszmarami. Licząc na odpoczynek w nowym, ustronnym miejscu nawiązuje romans z koleżanką ze szkoły, czemu przeciwny jest jej ojciec – finansista. Niestety mimo zmiany miejsca zamieszkania straszne wizje powracają, a jak się okazuje nie są one oderwane od mrocznej rzeczywistości.
Ciekawa fabuła nasycona elementami parapsychologii, magii, nawet okultyzmu. Przypomina klimatem książki znanych amerykańskich pisarzy z Kingiem na czele. Zresztą podobnie jak u Kinga największy problem ma z zakończeniem. Herbert tworzy bardzo wyrazistych bohaterów, akcja jest wartka, wciąga, angażuje czytelnika. Zagadka trudna do rozwiązania, problem w tym że w sumie sam pisarz nie daje rady jej rozwikłać proponując uproszczony, i jakby ucięty finał. Nie niweczy to jednak przyjemności z lektury.
Z perspektywy lat zwraca uwagę wizja pisarza rozwoju informatyki, która z wyśmiewanego przedmiotu stała się współcześnie podstawową umiejętnością. Herbert udanie łączy profesję bohatera z jego stanem psychicznym. Kreśli również zarys stosunków w małomiasteczkowej społeczności, gdzie na karierę i posadę mają przełożenie bogatsi wpływowi mieszkańcy.
Słabszy i chyba niepotrzebny jest natomiast wątek romansowy, zawierający przeciętne opisy aktów miłosnych, w dodatku uzupełniony mało udanym suspensem.
Książkę charakteryzują szybkie dialogi, ale równocześnie wnikliwe opisy rzeczywistości pozwalające na wciągająca lekturę. Jak na książkę tego typu jest stosunkowo krótka i oszczędna w fabule – wspomniany King zapewne rozbudował by ją dwukrotnie. Czyta się w każdym razie bardzo dobrze i zupełnie nie czuć że to thriller z poprzedniego wieku.
#READLIST2019 43/52





















Zobaczyłem ostatnio reklamę dotyczącą jednej z platform z grami online, ale zamiast od razu ją otwierać, zacząłem później sam szukać dodatkowych informacji. Przy okazji sprawdziłem kilka podobnych serwisów i porównałem ich strukturę. W ten sposób trafiłem na https://totalcasino.club/. Najpierw zainteresowała mnie organizacja strony głównej, a później sprawdziłem kilka dalszych sekcji. Lubię wiedzieć, gdzie znajdują się podstawowe informacje, zanim poświęcę stronie więcej czasu. W przypadku polskiego GEO istotna była dla mnie również możliwość czytania treści w języku polskim. Dzięki temu mogłem dokładniej zapoznać się z zawartością bez dodatkowego tłumaczenia. Nie traktowałem tego jako szybkiego wyboru, tylko jako porównanie kilku adresów. Ostatecznie właśnie takie samodzielne sprawdzanie daje mi najwięcej informacji o strukturze serwisu.