top of page

Antologia duchów miasta – historia w klimacie Quebec (ocena 4/10)


Monotonny i nużący, wyróżniający się co najwyżej ciekawymi ujęciami.

W wypadku samochodowym ginie młody człowiek. Okoliczności wskazują na samobójstwo. Społeczność malutkiej, liczącej ledwie dwustu mieszkańców, wioski Irénée-les-Neiges w kanadyjskim Quebecu jest poruszona. Dla pani burmistrz to jakby wyciągnięcie jednej kartę z misternie ułożonego domku. Brat zmarłego nawet nie jest w stanie przemówić na pogrzebie, a ojciec wyjeżdża z miasteczka. Tymczasem w okolicy pojawiają się tajemnicze postacie w dziwnych maskach.

Już samo miejsce pochodzenia filmu buduje klimat. Kanadyjskie Quebec kojarzy się z takimi cokolwiek dziwnymi historiami. W dodatku w specyficzny sposób opowiadanymi. Jest mroźno, śnieżnie, szaro, pesymistycznie. Bohaterowie są mało wyraziści, akcja toczy się wolno. Nad wszystkim wisi duch tajemniczości, nierzeczywistości, przemijania smutnego ludzkiego życia.


Ten film to przedstawiciel kina kontemplacyjnego (niepozornie nazywanego artystycznym=, chociaż kanadyjski reżyser Denis Côté próbuje tutaj wplatać elementy rodem z innych gatunków. Lepiej byłoby pozostawić to jako niespodziankę dla widza, ale już sam tytuł sugeruje odrealnienie szarej rzeczywistości. Ten zabieg mógłby stanowić atut filmu, gdyby nie jeden szkopuł – do niczego nie prowadzi. Fabuła jest kompletnie w środku pusta, nie ma głębszego przesłania. Przez co przyjęta forma jest jedynie sztuką dla sztuki, a cały misternie budowany klimat nie ma swojego uzasadnienia. Może i Côté próbował naśladować udane pomysłu z tego rodzaju klimatów, jak seriale „Miasteczko Twin Peaks” Davida Lyncha, czy duńskie „Królestwo” Larsa von Triera. Jednak zupełnie mu to nie wyszło. Czy to z powodu braku luzu, czy zbyt skrytych motywacji. Widz nawet próbując podążyć za wizją reżysera i tak nie dostaje żadnych wskazówek, co ten miał na myśli. Brak puenty jest swoista puentą tego bezsensownego wodzenia za nos.


Złym rozwiązaniem jest również rozczłonkowanie fabuły na kilku bohaterów, z którym żaden nie wydaje się być kluczowym. Nawet jeżeli zainteresuje widza konkretna osoba, to chwilę później prawie znika ona z ekranu, zastąpiona kolejną nużącą sekwencją dotyczącą kogoś innego. Można się konkretnie wynudzić i nie doczekać zapowiadanej w tytule duchowej przemiany fabuły.


Pewnie można by zarzucić reżyserowi cały zestaw niewykorzystanych szans. Mógł to być film o bezsensie szarego życia, o przemijaniu, o bólu po utracie bliskiej osoby, o bezsensownej śmierci, mógł być również groteską, maskaradą. Nie jest niczym z powyższych, co najwyżej monotonnym esejem.


Zapadając się w ten film, a można, przy odrobinie dobrej woli i wygodniejszych niż w warszawskim kinie Amondo (które na razie jest na etapie montowania klimatyzacji) fotelach, warto odnotować bardzo ciekawe ujęcia operatorskie. Czynią one opowiadaną historię bardziej tajemniczą, odchodzącą od realnego świata, mimo że cały czas wygląda on tak jak smutniejszy obraz rzeczywistości. Współgra z tym również użyta taśma filmowa (16 mm).


Film dystrybuowany jest w kinach studyjnych. Na sukces frekwencyjny oczywiście nie może liczyć, co najwyżej plakat może zaintrygować i zachęcić. Dla amatorów kina artystycznego może jednak stanowić bardzo łakomy kąsek.


Plusy:

  • tajemniczy klimat

  • ujęcia operatorskie

  • intrygujący plakat


Minusy:

  • pusta fabuła

  • mało wyraziste postacie

  • monotonia

  • brak puenty

  • spoilerowy tytuł


Zwiastun:

tytuł oryginalny: Répertoire des villes disparues

polska premiera: 16 sierpnia 2019

dystrybutor: Aurora Films

produkcja: Kanada

rok: 2018

gatunek: dramat


  • reżyseria Denis Côté

  • scenariusz: Denis Côté na podstawie powieści Laurence’a Oliviera

  • zdjęcia: Framçois Messier-Rheault

  • montaż: Nicolas Roy

  • obsada: Robert Naylor, Josée Deschênes, Jean-Michel Anctil, Larissa Corriveau, Diane Lavallée, Jocelyne Zucco, Hubert Proulx, Rachel Graton

Ostatnie posty
Search By Tags
Follow Us
  • Twitter Social Icon
bottom of page