„Sprawa Chrystusa” – niezbite dowody (ocena 7/10)


Chicago. Rok 1980. Redakcja Chicago Tribune. Dziennikarzom śledczym przyświeca hasło: „If Your Mother Says She Loves You Check It Out”. Najlepszy z nich Lee Strobel świętuje nagrodę Pulitzera i awans na naczelnego działu prawnego. Po bibie w pracy, dziennikarz idzie do restauracji ze swoja piękną żoną w ciąży i mała córeczką. W trakcie posiłku dochodzi do wypadku. Przed tragedią ratuje małą przypadkowo obecna pielęgniarka. Nie ma ona wątpliwości, że za tym przypadkiem stoją siły wyższe. Żona Lee do tej pory agnostyczka zaczyna mieć wątpliwości. Lee – zagorzały ateista nie może się pogodzić z nowymi przekonaniami żony i zaczyna zgodnie ze swoją profesją prywatne śledztwo odnośnie najsłynniejszego wydarzenia w historii ludzkości sprzed dwóch tysięcy lat. Równolegle Lee daje ciała w sprawie kryminalnej. Może dlatego, że zbyt zaangażował się w tytułową Sprawę Chrystusa.


Przede wszystkim to niezwykły sukces kina religijnego, że po wielu latach hejtu i obstrukcji krytyków wchodzi szeroką falą do kin (nawet multipleksów), jest co raz lepiej realizowane, a nawet angażuje znanych aktorów. „Sprawa Chrystusa” jest dobrze zrealizowana, wciąga widza w fabułę, podkreślić też należy dopracowaną rolę Mike Vogela.

Na seansach można spotkać małe dzieci, młodzież i starsze panie. Kino religijne wyszło z sal katechetycznych i będzie zarabiać pieniądze, co przełoży się automatycznie na większe budżety (ten film miał ledwie 3 mln USD), których to brak był w wielu przypadkach przyczyną słabej jakości. Dla mnie osobiście pod względem jakości kinowej to film znacznie lepszy od np. Spotlight – którym zachwycali się krytycy, tylko i wyłącznie dlatego że tam dziennikarskie śledztwo dotyczyło czarnej strony Kościoła Katolickiego.


Nie oznacza to, że „Sprawa Chrystusa” pozbawiona jest wad. Największą z nich to zbytnie przywiązanie do książki, którą Stronel napisał po swojej UWAGA SPOILER przemianie. Chciano na siłę włączyć jak najwięcej faktów, przez co zbyt wiele jest uproszczeń i niewiarygodnych przemian. Należało chyba również zrezygnować z wątku równoległego śledztwa, bo zwyczajnie nie ma tutaj nie niego czasu, a przełożenie na przemianę bohatera jest mało czytelne. Fatalny i zbyt patetyczny jest również koniec. Ale przynajmniej tradycyjni hejterzy religii mają się do czego przyczepić.

Clue filmu to jednak śledztwo odnośnie wydarzeń na Golgocie. Dziennikarz łapie się każdej teorii podważającej zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa. Przy okazji dowiadujemy się szeregu ciekawych rzeczy, które są zbyt słabo wpajane przez współczesny Kościół: 500 świadków, którzy widzieli Jezusa po śmierci, wiele kopii Biblii, różnice w przekazach Ewangelii, męczeństwo pierwszych chrześcijan. Ciekawym wątkiem jest również psychologia zajadłych wrogów Kościoła, np. to że większość z nich pozbawiona była w młodości ojcostwa.

Stronel próbuje udowodnić teorię o zbiorowym przywidzeniu, rozrzuceniu ciała psom na pożarcie, omdleniu na krzyżu, w zasadzie brakowało może jeszcze szerszego rozprawienia się z teoriom o wykradzeniu ciała przez uczniów.

To oczywiście ciąg jednostronnych argumentów, które mają widza przekonać do słuszności historycznych dowodów na zmartwychwstanie. Nawet jeżeli ktoś jest sceptykiem to powinien się z nimi zmierzyć. Dla mnie najlepszym podsumowaniem jest konkluzja, że niewiara w zmartwychwstanie to pewien rodzaj wierzenia – brak racjonalnych dowodów na oszustwo Nowego Testamentu wymaga swoistej wiary agnostyka, bo za pomocą ludzkiego rozumowania nie da się wyjaśnić wydarzeń sprzed 2 tysięcy lat. Do takiego wniosku doszedł Strobel, nawrócił się i do dziś głosi tezy, które wynikają z jego śledztwa sprzed 37 lat. Pewnie jakiś duchowny zacytowałby tutaj fragment z Pisma, że lepsza jedna zagubiona owieczka … ale coś w tym jest. Nie jest przypadkiem, że zagorzali wrogowie Kościoła znają Biblię lepiej niż wielu wierzących, bo próbują utwierdzić się w swojej antywierze i szukaj dowodów na kłamstwa, przekłamania. Jak do tej pory nikt z nich niczego nie znalazł, a książki typu dowody na nie istnienie Boga są co prawda bestsellerami, ale niewiele wartymi.


Nie zamierzam zachęcać agnostyków do tego filmu (chociaż Gosia jakoś przetrwała i nawet twierdziła, że realizacyjnie jest OK), ale dla ludzi wierzących stanowi on wielkie przeżycie. Dużo większe niż wszystkie niedzielne kazania razem wzięte. To miłe, że w kinie można doznać chrześcijańskiego przeżycia. A jeszcze milsze, że ludzie chodzą całymi rodzinami. Podziękowania więc należą się za promowanie takiego kina wszystkim ludziom dystrybutora Rafael Film.


Zwiastun:



Polska premiera: 17 listopada 2017

Dystrybutor: Rafael Film

Produkcja: USA

Rok: 2017

Gatunek: dramat, religijny, śledczy

  • Reżyser: Jon Gunn

  • Scenariusz: Brian Bird

  • Obsada: Mike Vogel, Erika Christensen, Frankie Faison, Faye Dunaway, Robert Forster

  • Muzyka: Will Musser

Ostatnie posty
Search By Tags
Nie ma jeszcze tagów.
Follow Us
  • Twitter Social Icon