"Star Trek: W nieznane" - Sofia Boutella i długo długo nic (ocena 4/10)


Jak sprofanowano Gwiezdne Wojny to specjalnie mnie to nie obeszło, bo nigdy nie przepadałem za tym filmem. Ale jak już zaczęli kręcić słabe filmy na motywie Star Treka to już mocno mnie wkurzyli.

A takim fatalnym filmem jest ten obecny w kinach, z zupełnie nie odnoszącym się do treści, rozszerzeniem: „W nieznane”. W nieznane to chyba pomysły scenarzystów zmierzały. Fabuły nie ma nawet co tykać, bo chyba bardziej prostackiej historii nie dało się wymyślić.

To co zawsze było siłą Star Treków – dialogi, tutaj jest kolejnym słabym elementem. Nawet zapamięta dwa najmocniejsze tekst padające z ekranu: „Obawa śmierci jest najlepsza motywacją do życia”. „Wolę umierać w czyjejś obronie, niż istnieć odbierając życie innym”. Do tego dochodzą jeszcze słabe, chaotyczne i przepłacone efekty specjalne. I przepis na zły film, nawet na podstawie takiego genialnego pomysłu jak Star Trek, gotowy.


Coś się udało? Tak, jedna postać – Jaylah grana przez Sofię Boutella. Jako jedyna ma w sobie tą startrekowską iskrę. Niewiele jej na ekranie, ale jak już jest można się przebudzić w kinowym fotelu.


Są jeszcze dwa dobre akcenty muzyczne, chociaż na Rihannę trzeba czekać do napisów końcowych.

Recenzje są różne, ale ta mnie mocno ubawiła, jak zwykle niektórzy zawsze znajdą gdzieś zalety wielokulturowości TUTAJ trochę bardziej stonowana recenzja TUTAJ

Pietras Kinomaniak:

Trochę bardziej pozytywnie:

i na deser:



Ostatnie posty
Search By Tags
Nie ma jeszcze tagów.
Follow Us
  • Twitter Social Icon