„Gwiezdne Wojny I - Mroczne widmo” – k(l)asa Lucasa (ocena 6/10)


Czwarty film z najsłynniejszej serii science-fiction. Pierwszy biorąc pod uwagę chronologię narracji. Chyba najbardziej kontestowany, nie do końca słusznie.

Dwóch rycerzy Jedi zostaje wysłanych z misją odblokowania małej planety. Fiasko wizyty kończy się lądowaniem na planecie, gdzie dziesięcioletni Anakin Skywalker, marzący o kosmicznych przygodach. żyje jako niewolnik.

Decyzja o odnowieniu serii na motywie cofnięcia się z historią w czasie, akcja dzieje się 32 lata przed pierwowzorem z 1977 roku, jak pokazały kolejne filmy wcale nie było złym pomysłem. Co prawda akcja jest przewidywalna, wiadomo że dojdzie do eskalacji międzygalaktycznego konfliktu, jednak pozwala to skupić się na kreacji świata. A w tym elemencie wracający na fotel reżysera George Lucas wykonał kawał dobrej roboty. Fantastyczna, plastyczna kreacja świata. Co ciekawe to ten film z serii, w którym niewiele dzieje się w kosmosie. Są natomiast inne lokalizacje, nawet podwodne, ale głównie pustynne. Lucas wykorzystał całą masę pomysłów na wymyślne stworki, czy to jako żołnierzy, strażników, czy też lokalnych ludów. Wykorzystano perfekcyjnie możliwości charakteryzacji, a także komputerowe efekty specjalne, za które zresztą ten film był krytykowany.


Największym mankamentem jest brak wyrazistych bohaterów. Praktycznie wszyscy zawodzą na całej linii. Dwójkę rycerzy Jedi kładą aktorsko Neeson i McGregor. Słabo wypada kobieca rola Portman. Zawodzi nawet czarny charakter, jakby zmarginalizowany, a końcowa sekwencja wskazuje że był o wiele większy potencjał. Najlepiej wypada w tym gronie Skywalker, jednak jego chłopięca postać tylko momentami jest na pierwszym planie. W tym filmie, jak w żadnym innym widać jak słabo w tej serii rozpisane są dialogi.


Obiektem krytyki były, tym razem słusznie, pomysły humorystyczne. Gwiezdne Wojny swój sukces zawdzięczają odpowiednim dawkowaniem groteski. Tym razem poprzez postać Jar Jar Binksa przekroczono cienką granicę pomiędzy humorystycznym dystansem do wydarzeń, a infantylizmem. Binks stał się orędziem krytyków produkcji z 1999 roku.


Film był nominowany więc zarówno do Złotych Mali, jak i do Oscarów w technicznych kategoriach. Dźwięk i muzyka robią wrażenie – to główny czynnik dzięki któremu fani Gwiezdnych Wojen z przyjemnością oglądają także tą część. Nawet jeżeli do dziś uznawana jest za najgorszy film z serii, chociaż głosów odmiennych jest coraz więcej szczególnie po ostatnich „popisach”, to plan Lucasa powiódł się w 100%. „Mroczne widmo” odniosło ogromny sukces finansowy i klasuje się na liście najbardziej kasowych produkcji wszechczasów. A o to przecież chodziło Lucasowi odświeżającego kurę znoszącą złote jajka. Jak wiadomo nie dało się pozostawić Gwiezdnych Wojen jedynie jako trzech filmów z przełomu lat 70-tych i 80-tych. Dobrze więc że do tematu wrócił sam Lucas, bo ktoś inny pewnie by jeszcze bardziej zepsuł temat.


Plusy:

+ plastyczność

+ dużo ciekawych stworów

+ charakteryzacja

+ efekty specjalne

+ dźwięk i muzyka

+ postać młodego Anakina

+ nawiązania do innych filmów

+ ogromny sukces finansowy


Minusy:

- sztampowość i przewidywalność

- mało wyszukane poczucie humory

- postać Jar Jar Binksa

- problemy z utrzymaniem tempa akcji

- chybione decyzje castingowe (Neeson, McGregor, Portman)


Zwiastun:


tytuł oryginalny: Star Wars: Episode I - The Phantom Menace

produkcja: Stany Zjednoczone

rok: 1999

premiera: 16 maja 1999

gatunek: science-fiction


· reżyseria, scenariusz: George Lucas

· zdjęcia: David Tattersall

· montaż: Ben Burtt, Paul Martin Smith

· muzyka: John Williams

· obsada: Liam Neeson, Ewan McGregor, Natalie Portman, Jake Lloyd, Ian McDiarmid

Ostatnie posty
Search By Tags
Nie ma jeszcze tagów.
Follow Us
  • Twitter Social Icon