Anna – agent Bessona (ocena: 5/10)


Efektownie, z dobrą i atrakcyjną obsadą, ale zbyt przekombinowane, aby przykryć wtórną fabułę.

Tytułowa Anna to dziewczyna sprzedająca popularne matroszki gdzieś na bazarze w mroźnym rosyjskim miasteczku. Propozycja wyjazdu do Francji i rozpoczęcia kariery modelki spada niespodziewanie (?). W Paryżu dziewczyna szybko robi karierę, także miłosną. Z retrospekcji można natomiast się dowiedzieć o jej mrocznej przeszłości.

Fabuła jest w zasadzie prosta i przede wszystkim wtórna. Tego typu motywy były w kinie już wielokrotnie, a sam francuski reżyser Luc Besson oparł się praktycznie na identycznym motywie w filmie „Nikita” – to może rozdrażnić fanów jego twórczości. Szczególnie, że współcześnie dostaliśmy jeszcze znakomite „Atomic Blonde”. Przy tym „Anna” wygląda na mocno odgrzewany kotlet. Może dla widzów młodszych nie pamietających podobnych produkcji nie stanowi do przeszkody, ale takich pewnie ze świecą szukać, bo zdecydowana większość przychodzi "na BBessona".


W dodatku wtórność swojego filmu Besson próbuje ukryć komplikowaniem fabuły poprzez retrospekcje oraz powielanie scen z różnych punktów widzenia. Zamiast uatrakcyjnić jedynie rozwleka historię, nie dając zbyt wiele w zamian. Bo sama historia pozostaje wciąż prosta jak drut: młoda ładna dziewczyna, wyciągnięta ze społecznego dna, nie wiadomo jakim cudem zostaje najlepszą agentką (podobno dlatego że świetnie gra w szachy i zna na pamięć literaturę rosyjską), skutecznie powstrzymywaną od zakończenia szpiegowskiej kariery przez demonicznych mocodawców – taki SPOILER. Żaden zabieg nie zmieni prostoty i wtórności tej historii, która cierpi również poprzez brak wiarygodności – nie ukazano treningu niezbędnego do osiągnięcia aż takiej skuteczności, trudne do uwierzenia są również zwroty akcji, nie mówiąc o drobnych szczegółach (sekwencja z obciętym palcem), czy też ogólnym tle historycznym (Rosjanie aż tak brutalni w likwidowaniu szpiegów już nie byli).


To że Luc Besson jest mistrzem w swoim fachu pokazują tylko niektóre fragmenty, i to akurat te gdy akcja podąża prostolinijnie. Świetna jest chociażby sekwencja kolejnych skutecznych akcji w wykonaniu bohaterki – bez zbędnych dialogów i tłumaczenia kontekstu. W tych pojedynczych scenach montaż jest poprawny, odpowiednio skomponowano walkę, świetne jest tempo, ujęcia kamery dobrze oddają sytuację. Po prostu Besson potrafi robić tego rodzaju filmy, o tym się nie zapomina. Szkoda jednak że nie potrafi napisać nowego scenariusza i w tej materii powinien podzielić się wynagrodzeniem z kimś bardziej kreatywnym.


Jeżeli celem Bessona był jedynie skok na kasę, w czym zresztą nie ma nic zdrożnego, to miło że zaprosił to projektu tak zacne grono. Rosyjska modelka Sasha Luss sprawdza się znakomicie: i wizualnie, i aktorsko, a ma do zagrania nie tylko sceny odpowiadającej jej profesji, ale także sporo dramatycznych – ale do Charlize Theron z „Atomic Blonde” się nawet nie umywa. Aktorską ozdobą filmu jest bardziej nienaruszalna Helen Mirren – każda scena z jej udziałem przykuwa uwagę. Męska obsada co najwyżej całkiem, całkiem. Aktorsko ten film broni, bo zadbano o odpowiednie stroje, charakteryzację, scenografię i lokalizację (Paryż). Długimi momentami, przymykając oko na wtórność ogląda się z przyjemnością.


Nieudanym i zupełnie niepotrzebnym motywem jest feminizacja. Nie chodzi tutaj nawet o wodzenie przez bohaterkę za nos wszystkich mężczyzn wokół, ale zupełnie nie pasujący do fabuły wątek miłości lesbijskiej. Widać współczesna moda przypadła Bessonowi do gustu i zasmakował we wprowadzaniu LGTB do swoich filmów. Niech przykryje tym zarzutów, które wobec niego są formułowane, tak jak retrospekcjami nie przykrył wtórności fabuły.


Jeżeli jednak komuś pozostanie ten film w głowie, to jedynie z poczucia oszukania widza już wielokrotnie opowiadaną fabułą i niesmakiem powielania przez tak dobrego reżysera ogranych w kinie sensacyjnym dziesiątki razy podobnych historii. Ale jak ktoś chodzi do kin raz na ruski film mogą mu te niedogodności nie przeszkadzać.


Plusy:

  • zjawiskowa Sasha Luss

  • bezduszna Helen Mirren

  • montaż, dobra choreografia scen sensacyjnych

  • piękne kobiety w atrakcyjnych strojach


Minusy:

  • wtórna fabuła

  • przekombinowane retrospekcje

  • naciągana analogia do matrioszek

  • proste błędy logiczne i historyczne

  • brak luzu i poczucia humoru

  • feminizacja, wątek lesbijski

  • za długi


Zwiastun:

polska premiera: 28 czerwca 2019

dystrybucja: Monolith Films

produkcja: Francja

rok: 2019

gatunek: sensacyjny


  • reżyseria i scenariusz: Luc Besson

  • zdjęcia: Thierry Arbogast

  • muzyka: Eric Serra

  • obsada: Sasha Luss, Helen Mirren, Luke Evans, Cillian Murphy, Lera Abova

Ostatnie posty
Search By Tags
Nie ma jeszcze tagów.
Follow Us
  • Twitter Social Icon