Mamma Mia: Here We Are Go Again! – Waterloo (ocena 6/10)


Nóżka sama przytupuje, a przeboje szwedzkiej grupy pozostają na długo po wyjściu z kina, zakrywając wszelkie mankamenty tego filmu.


Sophie (Amanda Seyfried) prowadzi odremontowany i wypasiony hotel na greckiej wyspie, niewiele przypominający ruinę, którą zastała jej matka Donna (Meryl Streep) lata temu. Ale także współczesność nie jest wolna od kłopotów – które dotyczą jej męża Sky (Dominic Cooper) mającego inne plany niżli słoneczna Grecja. To skłania do refleksji i przypomnienia sobie perypetii matki sprzed kilkudziesięciu lat. Donna (młoda zagrana przez Lily James) kończy studia, jak zwykle spóźniona na zakończenie wygłasza muzyczne przemówienie, a następnie udaje się w podróż która odmieni jej życie. Beztroska i zakręcona będzie musiała podejmować trudne decyzje, pozna wielu ciekawych ludzi, w tym trzech potencjalnych mężów swojej przyszłej córki.


Fabuła jest podporządkowana kolejnym piosenek, stąd nie można od niej zbyt wiele oczekiwać. Pomysł aby zestawić sceny z przeszłości z tymi współczesnymi nie jest do końca udany, bo kolejne wątki są zbyt szybko ucinane, nie pozwalając poznać pełnych (ciekawych) historii. Wszystko prowadzi do przewidywalnego zakończenia, w dodatku zepsutego pretensjonalną sceną z pojawieniem się nieobecnej współcześnie matki. Nie ma to jednak większego znaczenia dla odbioru filmu, który broni się tym co przedziela nieudolną fabułę. Czyli piosenkami zespołu ABBA. A ich wykonanie jest perfekcyjne: aranżacje, dynamika, choreografie – wszystko zostało dopracowane w najdrobniejszym szczególe. Towarzyszą im piękne wnętrza lub krajobrazy (kadry Roberta D. Yeomana). Chyba tylko wyjątkowego ignoranta w zakresie szwedzkiej supergrupy nie porwą z kinowego fotela.


Wpisują się w tę perfekcję odtwórczynie głównych ról: Seyfried jest już uznaną gwiazda Mamma Mia, ale świetnie w nową rolę wpisuje się James. Do tego jak zwykle stonowana trójca tatusiów (dziadków?): Pierce Brosnan, Colin Firth, Stellan Skarsgård oraz lekko już „dojrzałe” przyjaciółki Donny: Rosie (Julie Walters) i Tanya (Christine Baranski). Jest jeszcze Cher, i Andy Garcia … Tak doborowa obsada zna swoje miejsce w szeregu - drugoplanowe role wypadają znakomicie urozmaicając ubogą fabułę główną. Dodają przede wszystkim luzu i poczucia humoru. A to jest przede wszystkim domeną pewnego służbisty sprawdzającego paszporty – dla którego (a także dla piosenki finałowej) warto zostać na seansie do ostatniego napisu końcowego. Z drugiej strony potencjał komediowy jaki tkwił w jego postaci, chyba nie został w pełni przez twórców wykorzystany. Nie ma jednak co narzekać Mamma Mia numer dwa to 100% znakomitej ABBY w ABBIE. Prawdziwy kinowy rarytas na upalny przełom lipca i sierpnia.

Zalety:

  • ABBA

  • choreografie

  • zdjęcia, kostiumy, scenografia

  • doborowa obsada

  • służbista sprawdzający paszporty

Wady:

  • scenariusz

  • dialogi

  • wepchana na siłę Meryl Streep

  • nie wykorzystany potencjał komediowy

Zwiastun:

Produkcja: USA

Rok: 2018

Premiera: 27 lipca 2018

Gatunek: musical, komediodramat

  • Reżyseria i scenariusz: Ol Parker

  • Zdjęcia: Robert D. Yeoman

  • Muzyka: Anna Dudley

  • Kostiumy: Michele Clapton

  • Montaż: Peter Lampert

  • Scenografia: James Lewis, Dominic Capon, Andrew Palmer

  • Obsada: Lily James, Amanda Seyfried, Dominic Cooper, Andy Garcia, Pierce Brosnan, Colin Firth, Stellan Skarsgård, Julie Walters, Christine Baranski, Cher, Meryl Streep

Ostatnie posty
Search By Tags
Follow Us
  • Twitter Social Icon