"Moonlight" - Błękitny (ocena 2/10)


Nominacja do Oscara dla tego filmu to niezły żart. Łącznie zresztą aż osiem nominacji. Ani jedna nie jest chociaż minimalnie uzasadniona.


Fabuła podzielona na trzy rozdziały. I trzy razy można na nim usnąć.

Ciekawostka: nie ma ani jednego białego. Pewnie dlatego taki wysyp nominacji uwzględniając ubiegłoroczną aferę.

I jeszcze trwa to 1 godz i 51 minut. Koszmar.


"Moonlight" ma znakomite recenzje. Dlaczego? Bo to film o gejach. Ta tematyka zawsze znajduje poklask, ale także wśród innych krytyków film się spodobał, więc można poczytać ochy i achy, próbowałem się doszukać jakiś argumentów, ale z tymi gorzej TUTAJ


Wśród widzów z popularnością jest dużo gorzej. Film jest pokazywany w dość ograniczonej dystrybucji. Gdyby nie nominacje oscarowe zapewne w dwa tygodnie zniknąłby z kin studyjnych. A tak to pozostanie jednym z najbardziej absurdalnych pomysłów akademii. Może nawet coś wygra.

Aktualizacja: No i wygrał. I to najważniejszego. Wywołało to wiele kontrowersji i dyskusji internetowych.

Może doczeka się ta recenzja jeszcze jednak aktualizacji. Jeżeli coś umknęło podczas tego przysypiania to powinno wyjść w drugim "czytaniu".

Aktualizacja 2, przy okazji plenerowego seansu:

Drugie obejrzenie filmu jest najczęściej kluczowe i pozwala najlepiej ocenić wartość artystyczną. „Moonlight” można ocenić jako film przeciętny, nie jest tak wybitnie zły jak wydawał się przy pierwszej „lekturze”, ale szaleństwo oscarowej to zdecydowanie przesada, co więcej zaszkodziło filmowi, bo jednak od dzieł nagrodzonych oczekuje się zdecydowanie więcej.

A Moonlight to taka nastrojowa opowieść, która stara się budować pewien klimat, chociaż nie do końca się to udaje. Szkodzi filmowi, to co pewnie miało być atutem, czyli wyraźny podział na trzy etapy życia głównego bohatera.


Ostatnie posty
Search By Tags
Nie ma jeszcze tagów.
Follow Us
  • Twitter Social Icon