Serotonina – Michel Houellebecq


Serotonina – Michel Houellebecq

Kontrowersyjny francuski pisarz tworzy po raz kolejny własne alter ego aby zwrócić uwagę na kondycję współczesnej Europy. Może nawet odnajduje światełko nadziei …

Bohater - Florent-Claude Labrouste, czterdziestosześciolatek, mieszka w Paryżu, ma dobrą pracę jako agronom w urzędzie rolnictwa, dużo młodszą i chętną do seksu partnerkę z Japonii, mieszkanie, samochód, domek letniskowy w Hiszpanii. Typowy przedstawiciel klasy średniej. Człowiek, któremu rzekomo w życiu się powiodło. Ale, że tylko rzekomo, uświadomi go spotkanie dwóch urodziwych, młodych Hiszpanek. Poczucie bezsensu życia rozpocznie spiralę zdarzeń, powrotów do przeszłości i szalonych, niebezpiecznych dla otoczenia pomysłów.

To jest książka o depresji. Głębokiej, praktycznie nieuleczalnej. Ale takiej, która trapi ogromną liczbę współczesnych Europejczyków. Jakże wielu czytelników dostrzeże w bohaterze własne odbicie, a nawet przypomni sobie podobne pomysły na ucieczkę od codzienności.


Geneza depresji francuskiego agronoma tkwi w życiu osobistym. Bo w tym zawodowym w sumie wiele osiągnął. Męczą go nieudane związki, brak rodziny, dzieci. To do swoich dawnych partnerek ucieka w retrospekcjach i próbach nawiązania kontaktu.


Tematyka społeczna ukazana jest w kontrze do bohatera. Bo to on reprezentuje bezduszną europejską biurokrację nie zważającą na osobiste tragedie. Trochę na wyrost wiążę się w recenzjach wizję protestów rolniczych i czyni Houellebecqa prorokiem protestu żółtych kamizelek Tymczasem pisarz tylko diagnozuje kondycję ukazując widoczne wszystkim poza zajadłymi zwolennikami Unii Europejskiej, absurdy obowiązującego obecnie w Europie systemu. A że właśnie w rolnictwie jest on najbardziej krzywdzący, stąd wybór zawodu dla bohatera. Wie on doskonale jak biurokratyczna maszyna niszczy ludzi podobnych do jego najbliższego przyjaciela, ale zdaje sobie sprawę że ta niszczycielska maszyna jest nie do zatrzymania. Houellebecq niezwykle celnie punktuje absurd – zwykły urzędnik podejmujący szkodliwe dla rolników decyzje zarabia krocie, a wytwórcy żywności ledwo wiążą koniec z końcem.


Fakt przenoszenia poglądów pisarza na swojego bohatera jest oczywisty dla każdego kto zna Houellebecqa. Nawet jeżeli objawia się to problemami z dostępnością palenia tytoniu w miejscach publicznych. Pisarz przemyca tutaj swoje poglądy i pesymistyczny osąd rzeczywistości. Jednak nie jest to tak dekadencka książka jak została oceniona. Bohater pisarza zbliża się do tragedii, a nawet czynów zbrodniczych, jednak jego natura nie jest w stanie dokonać aż takiej destrukcji. A ostatni akapit, zakończenie książki może nawet zasugerować, gdzie współczesny człowiek powinien szukać nadziei – o tym w innych recenzjach się nie przeczyta, trzeba koniecznie podjąć się lektury książki.


Houellebecqa wbrew obiegowej opinii czyta się bardzo przyjemnie. Maniera długiego monologu, z tasiemcowymi często na całą stronę, przerywanymi dygresjami podrzędnie złożonymi zdaniami, nie jest niczym innym jak imitacją ludzkiej myśli. Nikt wspominając w głowie swoje przeżycia nie stawia kropek i nie dzieli zdań. Dlatego czytając taką książkę można się w pełni identyfikować z bohatera. To ułatwia identyfikację. Nawet w krytycznym momencie, a taki jest w tej książce, pozostajemy z bohaterem odciągając go od horrendalnego w swoich konsekwencjach planu.


Mistrzowskie są tutaj fragmenty erotyczne. A nie brakuje nawet tak kontrowersyjnych tematów jak seks zbiorowy, zoofilia, pedofilia. Houellebecq znakomicie czuje popęd seksualny, perwersje i reakcje ludzi na zdradę.

„Serotonina” jest książką konstrukcyjnie perfekcyjną. Ale trudną w treści do akceptacji przez lewicowych opiniotwórców. Krytyka współczesnej Europy jest tutaj zbyt oczywista. Stąd zapewne zarzuty o powtarzalność i powielanie w każdej kolejnej książce tych samych poglądów. Jak można się domyślić Houellebecq nic sobie z tego nie zrobi i jeszcze nie raz zagra opinii publicznej na nosie. A ta książka to idealna propozycja. I to nie tylko dla mężczyzn w okresie kryzysu wieku średniego.

Przy okazji takiej książki należy oddać również hołd tłumaczowi. Beata Geppert spisał się po raz kolejny znakomicie. W języku polskim książka brzmi wiernie i bardzo płynnie. A przetłumaczyć tak podrzędnie złożone zdania to prawdziwe wyzwanie.


#ReadList 23/52

Ostatnie posty
Search By Tags
Nie ma jeszcze tagów.
Follow Us
  • Twitter Social Icon