"Park" - przemoc, seks, beznadzieja, czyli Grecja (ocena 4/10)


Zaczyna się od zabawy w zmuszanie młodych chłopców do biegania boso na opuszczonym stadionie poolimpijskim. Kilka lat wcześniej oczy całego świata były skierowane na tą arenę. Teraz plączą się po niej niechciane nastolatki, którymi nikt się nie interesuje (chciałoby się zapytać: "gdzie są rodzice?"). Szukają rozrywki w seksie, imprezowaniu, wyżywaniu na napotkanych turystach (na przykład z Rosji). Wszystko jednak jest szare, smutne, nieciekawe, nie przynoszące satysfakcji.


I taki jest ten film. Sceny oderwane od siebie, bez fabuły, nużące. Zdjęcia polskiej operatorki Moniki Lenczewskiej podtrzymują tą apatię. Widz podobnie jak bohaterowie nudzą się i męczą na przemian. Trudno więc polecać ten film, no chyba że ktoś lubi się katować w kinie.


"Park" był prezentowany, może głównie ze względu na polskie koneksje, na Warszawskim Festiwalu Filmowym. Rok temu. Teraz (październik, kolejny WFF za pasem) dystrybutor sobie o nim przypomniał i wpuszcza go do kin. Raczej niepotrzebnie. To już lepiej było go promować w okresie popularności tematu kryzysu greckiego.


Zwiastun:

Ostatnie posty
Search By Tags
Nie ma jeszcze tagów.
Follow Us
  • Twitter Social Icon