"Szajbus i pingwiny" - australijski Fuks (ocena 7/10)


Szajbus od razu zdobywa sympatię, z uwagi na swoje wizualne podobieństwo do Fuksa.


Wkrótce okazuje się jednak, że charakterologicznie te oba psy łączy jeszcze więcej. Otóż Szajbus jest generalnie zainteresowany tylko żarciem. W obowiązkach ma wpisane co prawda pilnowanie kur, ale jakoś specjalnie się nie pali do tego zajęcia. To i tak dobrze, że wzorem swojego polskiego pobratymca, regularnie ich nie zagryza. W zamian jednak robi spore zamieszanie w miasteczku, przez co jest na cenzurowanym u miejskich władz. Tymczasem dorośli mają inne problemy. Otóż populacja pingwinów na wyspie, od której uzależniona jest przyszłość kilku bohaterów, dramatycznie spada w wyniku agresji lisów. Jak widać nie tylko w polskiej polityce: lis to szkodnik. Nie trudno się domyślić już po tytule, że wybawicielem z całej opresji będzie australijski Fuks.


Film ma wszystko, czym powinno się charakteryzować dobre kino familijne. O głównym bohaterze już było. Dopasowują się postacie ludzkie: zakręcony dziadek, rezolutna wnuczka, zatroskana mama. Dobrze zarysowane są również postacie negatywne, dzięki czemu nie mamy problemów żeby kibicować tym co trzeba. Pingwiny to filmowy samograj, o czym przekonał się twórca dokumentu „Marsz pingwinów”.

Fabuła jest dosyć zgrabnie skrojona, i nic nie przeszkadza że przewidywalna. Dialogi są naturalne i doprawione szczyptą humoru. Do tego piękne zdjęcia. Dobry przepis na kino familijne i udany produkt gotowy. Są też inne zdania na temat tego filmu, ale może Gazetę ubodła krytyka lisa …

Ostatnie posty
Search By Tags
Nie ma jeszcze tagów.
Follow Us
  • Twitter Social Icon