"Jackie" - Camelot (ocena 7/10)


Tydzień po zamachu zszokowana i pogrążona w żałobie żona przyjmuje w domu na uboczu w Bostonie dziennikarza udzielając mu wywiadu. O sobie, o zamordowanym mężu, o feralnym dniu i o wszystkim co wydarzyło się do momentu pogrzebu.


To bardzo ważny film dla Amerykanów. Stąd został bardzo pieczołowicie zrealizowany i chwyta za serce. Udało się to dzięki dość ryzykownemu zabiegowi. Odczuwamy ten film bardzo podobnie do tytułowej bohaterki, która jest w szoku, któremu trudno się dziwić - w końcu do zamachu doszło na jej oczach, trzymała zmasakrowaną głowę męża w drodze do szpitala. Tydzień po zamachu jest zwyczajnie w szoku, i zapewne nie dowierza temu co się stało. Dlatego wielokrotnie zmienia zdanie co do pogrzebu, podejmuje trudne do wytłumaczenia i wręcz niebezpieczne dla jej rodziny decyzje. Jest aktywna, toczy spory z nowym prezydentem i bratem męża. Angażuje w trakcie pogrzebu nawet własne małe dzieci. Trudno to pojąć bez postawienia się w jej sytuacji.


"Jackie" jest postrzegana pod kątem rzekomo znakomitej, oscarowej roli Natalie Portman. Jeżeli dostanie Oscara to raczej ku chwale samej Jacqueline Bouvier, bo do samej kreacji aktorki można mieć wiele zastrzeżeń. Ale klimat całego filmu tkwi w zupełnie innych elementach. Przede wszystkim znakomita muzyka (Mica Levi) i bardzo sprawny montaż (Sebastián Sepùlveda), dzięki któremu przenosimy się do poszczególnych momentów kluczowych dla opowiadanej sytuacji. Do tego udane zdjęcia (Stéphane Fontaine), z zapewne wykorzystaniem także archiwaliów. Może to film bardziej dla Amerykanów, albo zainteresowanych szczegółowo rodziną Kennedy, ale można również w Polsce znaleźć analogie do podobnych tragedii i traum na całe życie.

Osobna sprawa to końcówka filmu, w której główna bohaterka podnosi bardziej ponadczasowe wątki. Należy pamiętać, że śmierć męża do także konieczność wyprowadzki z Białego Domu. A Jackie bardzo pielęgnowała to miejsce, starając się upamiętnić poprzednich Prezydentów zmieniając wystrój. Tym większą przykrością byłą ta "niespodziewana" wyprowadzka. Jackie wpada więc w dążenie do upamiętnienia swojego męża. Wychodzą przy okazji inne tragedie z jej życia, co ma symbolizować mityczny zamek Camelot.

"Jackie" to ważny film, na który można patrzeć z wielu perspektyw. I jako rekonstrukcja tych istotnych w historii USA chwil. I jako opowieść o niezwykłej kobiecie. I jako dramat o koszmarze utraty najbliższej osoby. I jako rozważania o roli jednostki w historii całego kraju, czy społeczności.

Pewnie każdy znajdzie w nim jakąś wartość i może dopiero kilkukrotne obejrzenie da pełny pogląd na jego przesłanie.

Ostatnie posty
Search By Tags
Nie ma jeszcze tagów.
Follow Us
  • Twitter Social Icon