Kler – Kościół ZŁY (ocena: 5/10)


Smarzowski wpada w sidła antyklerykalizmu, które sam zastawił. Zamiast zrobić spójny, konkretny film, usilnie próbuje ukazać ogrom patologicznych postaw, próbując stworzyć wrażenie, że tytułowy kler to jedno wielkie zło.


Głównych bohaterów poznajemy podczas libacji alkoholowej. Ksiądz Trybus - z wiejskiej parafii z problemami alkoholowymi (Robert Więckiewicz), ksiądz Kukula oskarżony o pedofilię (Arkadiusz Jakubik) oraz ksiądz przedsiębiorca (Jacek Braciak) przygotowujący budowę ołtarza na uroczystości jubileuszu biskupa (Janusz Gajos). Który to także nie świeci przykładem – wulgarny materialista, zamiatający wszystkie skandale pod dywan metodą szantażu i przekupstwa. Od libacji do mszy jubileuszowej wydarzy się wiele, co zachwieje życiem księży, a może i nawet całego Kościoła.


To był materiał na znakomity film, gdyby skupiono się na jednym wątku. Zresztą ten najważniejszy i tak się przebija, co przejawia się chociażby sceną finałową. Niestety dla Smarzowskiego ważniejsze było aby całą wspólnotę kościelną ukazać w negatywnym świetle. Uzyska zresztą dzięki temu poklask wielu środowisk antyklerykalnych. Jednak sam film na tym traci. Staje się bowiem niespójny, wiele wątków siłą rzeczy znika na kilkanaście minut, a już z ich zakończeniem są tak duże problemy, że trzeba rozwlec końcówkę do granic bólu.

Problemem staje się także gatunkowość. Smarzowski zwiastunem zachęca wizją komediowości, a nawet groteski. Szybko jednak musi z tego rezygnować, bo sam materiał fabularny jest zdecydowanie dramatyczny. Wyrzucenie scen groteskowych, chociażby bezsensownych przyśpiewek, czy też rzekomo zabawnej wulgarności - niczym fabule by nie zaszkodziło. Najwyraźniej ważniejsze staje się przyciągnięcie widza, który i tak nie ma innego wyjścia jak szybko przestać się bawić – to co dostaje bowiem do śmiechu nie skłania.


Żeby tego było mało reżyser wprowadza wiele zupełnie niepotrzebnych scen epizodycznych, chyba tylko żeby się przypodobać pewnym kręgom. Typu: zebranie bojówki prawicowej na plebanii, kibole w pociągu i na rynku kopiący lajkonika, a nawet przebitki z Jedwabnego i solidarnościowych mszy za Ojczyznę.


Reżyser dostrzega jednakże potrzebę ukazania psychologii swoich postaci, co świetnie sprawdziłoby się gdyby ciągnął jeden konkretny wątek. To widać wyraźnie id pewnego momentu. Służą temu głównie znakomicie zrealizowane sceny retrospekcyjne ukazujące genezę zachowań i zjawisk, a także odpowiednio zastosowana formuła paradokumentalna. Sam reżyser widzi więc potrzebę powstrzymania się od generalizowania i dokładnej analizy zaistniałych sytuacji. A jednak zbyt często nie potrafi się powstrzymać.


Smarzowski pozostaje przy swoim stylu realizacyjnym doskonale znanym z poprzednich produkcji („Dom zły”, „Wołyń”). Rzeczywistość ukazana w szarych światłach, ruchoma kamera – na przemian podążająca za postaciami, lub obserwująca ich z odległości. Są amatorzy takiego sposobu filmowania, oni będą tutaj w pełni usatysfakcjonowani. Do rangi mistrzowskiej wybrane sceny doprowadza znakomity montaż – te chwile pozostają na długo po wyjściu z kina, jak chociażby lincz na pogrzebie, czy też może trochę przerysowana, ale robiąca wrażenie - sekwencja finałowa. Można nawet zaryzykować tezę, że pod względem tworzenia kompozycji scen Smarzowski jeszcze się rozwinął i realizacyjnie to jego najlepszy film.


Rewelacyjnie wypada aktorstwo. Praktycznie każda z pierwszoplanowych postaci buduje znakomita kreację. Aż niesprawiedliwie napisać, że Jakubik jest lepszy od Więckiewicza, a ten od Braciaka. Gajos z nich wszystkich miał najtrudniejszą rolę, postać zdecydowanie zbyt przerysowaną, ale także z tego wybrnął. Co ciekawe znakomicie jest także na drugim planie, taka Joanna Kulig jest dużo lepsza niż w „Zimnej wojnie”. Świetna jest też trzecioplanowa rola Andrzeja Konopki, czyli pasującego jak ulał do tematyki - duszpasterza hipsterów z Pożaru w Burdelu.


„Kler” będzie wielkim hitem kasowym. Dla pewnych środowisk może okazać się filmem kultowym, dla innych produkcją obrazoburczą. Fundamentów Kościoła jednak nie naruszy, ten radzi sobie dwa tysiące lat i tak skrajnie przerysowany obraz w żaden sposób nie zakłóci jego silnej pozycji.

Smarzowski trochę przypomina takiego wujka na spędach rodzinnych, który opowiada barwne, szokujące historie, ale z jego gadania niewiele wynika. Nawet jeżeli robi to w znakomitych, wręcz magnetycznym stylu.


Zalety:

  • aktorstwo

  • montaż

  • ciałopalenie


Wady:

  • niespójność

  • przeciągnięcie i brak pomysłów na zakończenie wielu wątków

  • wojujący antyklerykalizm

  • niepotrzebne wtrącenia antyprawicowe


Zwiastun:

Galeria zdjęć:

Premiera: 28 września 2018

Dystrybutor: Kino Świat

Produkcja: Polska

Rok: 2018

Gatunek: dramat


  • reżyseria: Wojciech Smarzowski

  • scenariusz: Wojciech Smarzowski, Wojciech Rzehak

  • obsada: Janusz Gajos, Arkadiusz Jakubik, Robert Więckiewicz, Jacek Braciak, Joanna Kulig

Ostatnie posty
Search By Tags
Nie ma jeszcze tagów.
Follow Us
  • Twitter Social Icon