Narzeczony na niby – czarna bielizna Julii Kijowskiej (ocena 6/10)


Kariny (Julia Kamińska) siostra (Sonia Bohosiewicz) wychodzi za mąż (Tomasz Karolak). Ślub w podwarszawskiej miejscowości gdzieś w okolicy Otwocka jest niezwykle ważny dla matki dziewczyn (Dorota Kolak), która jeszcze nie może się pozbierać po rozpadzie własnego małżeństwa. Karina ma przyjść na ślub ze swoim chłopakiem – reżyserem Darkiem (Piotr Adamczyk), przełożonym w pracy w telewizji przy programie wyławiania młodych muzycznych talentów. Darek jednak ani myśli wcześniej złożyć wizytę matce, a oszukuje Karinę nawet w tak drobnych sprawach jak sposób dotarcia do Falenicy rowerem. Oszukuje również w poważniejszych, a spotkanie dwóch pań w tej samej atrakcyjnej czarnej bieliźnie (bardzo dobra i odważna scena) kończy związek Kariny. Zdenerwowana Karina (zawsze mówią że romans w pracy źle się kończy, a z szefem to już na pewno) wsiada w samochód i zostaje uderzona przez nadjeżdżającą taksówkę prowadzoną przed zmęczonego, bo przepracowanego (chce zarobić na obóz sportowy dla dziecka) taksówkarza Szymona (Piotr Stramowski). Szymon będąc na granicy punktów karnych wybłagał u Kariny, wciąż będącej jedynie w płaszczu na czarnej bieliźnie, inną wersję zdarzeń u dwóch młodych policjantek. Aby się odwdzięczyć oferuje jej przysługę. A Karina właśnie potrzebuje partnera na ślub, aby zadowolić matkę – i stąd tytuł tego filmu. Równolegle w castingu do kolejnej edycji programu telewizyjnego Karina poznaje Tolka (Jan Szydłowski), który w pięknym stylu wykonuje pieśń wojskową ku radości swojego dziadka (Krzysztof Stelmaszyk), tak się akurat składa – ojca Szymona. Sam Szymon, który chodzi smutny bo kilka lat wcześniej zmarła jego żona, nie wie o muzycznych ambicjach syna myśląc że jego przeznaczeniem jest jego piłkarska (co prawda jedynie drugoligowa) pasja. Tymczasem nowy romans Kariny mierzi Darka, który raz że wyżywa się na Tolka, dwa że wynajmuje swój asystentkę (słodka Barbara Kurdej-Szatan) do śledzenia byłem dziewczyny.

Fabuła jest jaka jest. Nie jest to mistrzostwo świata, ale dwie panie scenarzystki Katarzyny (Sarnowska i Priwieziencew) niczego nie zepsuły. Ma być prosta i przewidywalna i taka jest. Można oczywiście doszukiwać się braku logiki i braku sensu niektórych zachowań – ale to dla tych, którzy z założenia złośliwie podchodzą do polskich produkcji tego gatunku. Fabuła ma nie przeszkadzać, i pod tym względem sprawdza się perfekcyjnie.

Film kreci się wokół Julii Kamińskiej, która wielokrotnie czaruje głównie strojami. Może aktorsko można jej wiele zarzucić, ale kto z panów na kinowej sali nie ślini się na jej wdzięki?

Walorem filmu jest także uwaga uwaga – niespodzianka – Tomasz Karolak, który ma niezwykle autoironiczną rolę kryptogeja. Scena w której wybiera ze swój narzeczoną film na wieczór jest znakomita (Płynące Wieżowce kontra Planeta singli, lub Listo do M). Co prawda można było jeszcze bardziej rozbudować ten wątek, ale i tak każdy znający perypetie Karolaka doceni pomysłowość scenarzystek.

Ostatnio znajomy kinoman zauważył, że dzieci w filmach to jest prawdziwe mistrzostwo świata. I ten film też ma swoja perełkę w postaci znakomitego Jan Szydłowskiego. Jako Tolek rewelacyjnie ożywia ten film i to bardziej w klimacie poważnym. Jego rola jest rozpisana niezwykle dojrzale, Tolka wybory są mądrzejsze niż roztrzęsionych emocjonalnie dorosłych. Ciekawy, chociaż może trochę przypadkowy pomysł, świetnie wykorzystany przez szydłowskiego.

Po stronie plusów trzeba jeszcze wspomnieć o Kurdej-Szatan, która koncertowo gra głupawe blondynki, jak widać nie tylko reklamą sieci komórkowej aktorka ta stoi.

Na plus również Bohosiewicz, chociaż może trochę zbyt się rozpycha, na co nie pozwala jej rola.

Gorzej jest po męskiej stronie: Adamczyk jednak gra zbyt przerysowanie, a Stramowski za bardzo statycznie.

Ciekawa sprawa jest z reżyserem Bartoszem Prokopowiczem, dla którego jest to drugi film, a pierwszym był zupełnie odmienna gatunkowo „Chemia”. Widać, że Prokopowicz chce tutaj przemycić coś więcej niż typowa głupia komedyjka romantyczna. Po części mu się to udaje, ale chyba tylko po części.

Ogólnie „Narzeczony na niby” jest miłą niespodzianką w kontekście wielu nieudanych produkcji tego typu. Oczywiście nie zostanie zapamiętany na dłużej, a widzowie potraktują go jedynie jako dwugodzinną rozrywkę, ale warto jednak zaryzykować, nawet jak się nie gustuje w polskich komediach romantycznych.


Zwiastun:

Polska premiera: 17 stycznia 2018 Produkcja: Polska Rok: 2018 Gatunek: komedia romantyczna


  • Reżyseria: Bartosz Prokopowicz

  • Scenariusz: Katarzyna Sarnowska, Katarzyna Priwieziencew

  • Obsada: Julia Kamińska, Jan Szydłowski, Sonia Bohosiewicz, Barbara Kurdej-Szatan, Dorota Kolak, Piotr Stramowski, Piotr Adamczyk, Tomasz Karolak, Mikołaj Roznerski, Krzysztof Stelmaszyk, Andrzeja Grabowskiego, Ilona Ostrowska, Ewa Kasprzyk, Janusz Chabior, Sebastian Karpiel-Bułecka, Vienio

Ostatnie posty
Search By Tags
Nie ma jeszcze tagów.
Follow Us
  • Twitter Social Icon