„Ostatni konsjerż”: InterContinental (ocena: 3/10 za Dafoe)
- 3 dni temu
- 2 minut(y) czytania
Lucius Glantz pracuje jako konsjerż w wiedeńskim hotelu InterContinental. Całe życie podporządkował rytmowi codziennych obowiązków służbowych.
Produkcja ma problem z podstawą każdej opowieści filmowej, czyli scenariuszem. Kolejne sceny ledwie posuwają akcję naprzód, a bohater zostaje zamknięty w kręgu powtarzalnych czynności. Całość szybko traci tempo, przez co nawet krótki seans sprawia wrażenie wyjątkowo długiego. Twórcy zastępują opowiadanie historii ciągłą kontemplacją. Kamera obserwuje hotelowe wnętrza oraz codzienną pracę konsjerża. Podobne obrazy szybko tracą znaczenie. Kolejne ujęcia szyldu nie budują atmosfery. Pokazują jedynie, że autorzy znaleźli efektowny motyw i postanowili korzystać z niego bez umiaru.
Ciekawiej wypadają fragmenty stylizowane na dokument. Wnoszą odrobinę życia do sterylnej całości. Pozwalają też spojrzeć na budynek jak na miejsce z własną historią. Ten kierunek pozostaje jednak dodatkiem. Film szybko wraca do nieruchomego obserwowania bohatera, którego emocje pozostają poza zasięgiem widza.
Willem Dafoe otrzymał rolę sprowadzoną do samej obecności przed kamerą. Aktor porusza się z elegancją człowieka przyzwyczajonego do hotelowego ceremoniału. Na tym jego zadanie właściwie się kończy. Lucius pozostaje postacią pozbawioną głębi. Dafoe nie ma czego rozwijać ani czym zaskoczyć.
Warstwa dźwiękowa została przygotowana z dużą starannością. Hotel brzmi sugestywnie, lecz ta precyzja nie prowadzi do żadnego celu. Dopracowane brzmienie podkreśla pustkę opowieści zamiast budować napięcie.
Produkcja sprawia wrażenie dzieła przekonanego o własnej wyjątkowości. Nieruchome obrazy mają uchodzić za ważne refleksje, a rozciągnięte pauzy zastępują treść. W rezultacie powstała pretensjonalna nuda, która testuje cierpliwość zamiast skłaniać do myślenia.
Trudno też znaleźć uzasadnienie dla kinowej dystrybucji tego projektu. Ładne zdjęcia oraz dopracowane brzmienie tworzą efektowną oprawę bez treści. Film lepiej sprawdziłby się jako instalacja wyświetlana w hotelowym lobby niż podczas kinowego seansu. Szacunek budzi jedynie powściągliwość twórców, którzy nie rozciągnęli tego materiału jeszcze bardziej.
„Ostatni konsjerż” zastępuje opowiadanie historii oczekiwaniem na napisy końcowe. Willem Dafoe pozostaje uwięziony w filmie, który nie daje mu nic do zagrania.
Atuty:
eleganckie zdjęcia
fragmenty dokumentalne
precyzyjna realizacja dźwięku
hotelowe wnętrza
Mankamenty:
szczątkowa fabuła
brak dramaturgii
powolne tempo
powtarzalne ujęcia
niewykorzystany Willem Dafoe
pretensjonalny ton
emocjonalna pustka
brak uzasadnienia dla kinowej dystrybucji
Polecane dla:
ceniących monotonną kontemplację
miłośników architektury hotelowej
zainteresowanych formalnymi eksperymentami
fanów Willema Dafoe
Twórcy:
reżyseria: Gastón Solnicki
scenariusz: Julia Niemann, Gastón Solnicki
zdjęcia: Rui Poças
montaż: Ana Godoy, Alan Martín Segal
kostiumy: Carola Pizzini
dźwięk: Veronika Hlawatsch, Manuel de Andrés, Alexander Koller, Matthias Kassmannhuber
obsada: Willem Dafoe, Lilly Lindner, Stéphanie Argerich, Gastón Solnicki, Imona Mirrakhimova, Claus Philipp, Camille Clair
tytuł oryginalny: The Souffleur
produkcja: Austria, Argentyna
gatunek: komediodramat pracowniczo-hotelarski
rok: 2025
polska premiera: 31 lipca 2026 roku
dystrybucja: Velvet Spoon
festiwale: Nowe Horyzonty, Wenecja, Valladolid
Obejrzany w kinie Cinema City Arkadia, w niedzielę 2 sierpnia 2026 roku, o godzinie 18:40












Komentarze