„Matrix Zmartwychwstania” – Déjà vu (ocena 6/10)


Nikt z fanów Matrixa nie przyzna się że czekał na ten film z podekscytowaniem, ale i tak większość wyrazi swoje rozczarowanie.

Twórca gier „Matrix” paradoksalnie coraz bardziej zastanawia się nad realnością świata, w którym żyje.

Film nie tylko czerpie z pierwowzoru, ale wręcz go powiela. Na początku można mieć nawet wrażenie, że ktoś pomylił w reżyserce taśmy z filmem puszczając kultową wersję z 1999 roku. Pojawiają się nawet oryginalne sceny z poprzednich części. Takie przymilanie się fanom wcale nie wychodzi na dobre. Głównymem zarzut do tej produkcji jest, że nie ma nic nowego do zaproponowania. Fani Matrixa, których rozczarowały już dwa filmy z serii („Reaktywacja” i „Rewolucje”), będą mieli rację krytykując wersję Anno Domini 2021, sprowadzając ją do klasycznego skoku na kasę - mimo że przychodząc do kina sami spełniają taki scenariusz.


Nie można jednak zupełnie abstrahować od aktualności przekazu, który niesie historia będąca trzonem popularności Matrixa. Szczególnie, że odbywa się to współcześnie w okresie pandemii, tym samym zwiększonych nacisków na kontrolowanie i ograniczenie swobód społeczeństwa. Pojawianie się spiskowych teorii staje się wręcz chlebem powszednim, przedmiotem dyskusji pomiędzy ludźmi na wielu sferach aktywności (rodzinnej, zawodowej, biznesowej). Czyż dialogowe spory pomiędzy oponentami w filmie nie stanowią odzwierciedlenia współczesnych problemów społecznych? Fundamentalne pytanie, czy ludzie chcą być wolni (ale może przez to mniej bezpieczni), czy też sterowani i kontrolowani, staje się nie mniej istotne niż na przełomie wieków. Żeby jednak skupić się na tym wartościowym aspekcie należy oderwać od zbyt nachalnych nawiązań do pierwowzoru.


„Nowy” Matrix wprowadza nowych bohaterów - szczególnie w pierwszej fazie jest to zabieg interesujący: Bugs, Tiffany, nowy Morfeusz. Ciekawym pomysłem jest również wykorzystanie bohaterów o 20 lat starszych. Im bliżej końca wracamy do klasyki, a kręgosłupem narracji staje się uczuciowy związek dwojga głównych bohaterów serii. Można odnieść, że Neo i Trinity zagarniają po raz kolejny legendę tej historii, zamiast odejść na zasłużoną emeryturę. Inna sprawa, że sam tytuł stanowi już spoiler odbierający element jakiegokolwiek zaskoczenia. Ale za to po raz pierwszy Matrix zaczyna mieć do samego siebie pewien dystans. Najlepsza scena z tego filmu to jak bohater mówi wprost, że Matrix nic się nie zmienił, a nawet jest gorszy.


O ile fabuła nie jest zaskakująca, o tyle forma już tak. Matrix numer 4 zupełnie nieoczekiwanie zrywa z wielkim widowiskiem stawiając na kameralność, dogłębną charakteryzację postaci, długie dialogi. Wygląda momentami jak film z niedoborami budżetowymi i problemami z realizacją w trakcie pandemii. Ale przez to odróżnia się od starających formą przebić jedynkę wersji z początku wieku. Niestety przez zbyt długi metraż w drugiej części staje się już zbyt przegadany, przez to monotonny, a wręcz nużący – usnąć na Matrixie to zapewne dyshonor, ale pewnie niejednemu widzowi się zdarzy. Co więcej niektórzy już liczą ile minut trwają rozmowy bohaterów.


Filmu nie uatrakcyjniono nowoczesnymi formami przekazu: pokazywany klasycznie w 2D, na swoje seanse w IMAXie musi poczekać do wyczerpania się frekwencji na najnowszym Spider-Manie. Co ciekawe podobne zjawisko było w przypadku innej kultowej superprodukcji: Gwiezdne Wojny także wróciły po wielu latach z filmami bardziej wyważonymi, odsłaniającymi dialogami istotę pierwowzorów.


Matrix Zmartwychwstania” to film, który obejrzą wszyscy fani Matrixa, a także ci którzy nie wciąż mogą zrozumieć fenomenu produkcji z 1999 roku. Sukces komercyjny ma więc zapewniony, nawet w tak trudnych pandemicznej czasach. Historii kina, tak jak wersja z 1999 roku, nie zmieni. Przez wielu będzie odsądzany od czci i wiary. Ale potępianie go w czambuł to raczej efekt wygórowanych oczekiwań – mówiąc wprost „Matrix” anno domini 1999 był szczytem którego nie da się już w kinie dosięgnąć.


Plusy:

+ aktualność przekazu: kontrolowanie społeczeństwa w czasach pandemii, upowszechnienie teorii spiskowych

+ liczne nawiązania do oryginalnej serii

+ wprowadzanie nowych bohaterów

+ montaż

+ ogólne przesłanie

+ subtelny dystans


Minusy:

- zaskakująco mało efektowny

- brak nowych pomysłów

- spoilerowy tytuł

- niepotrzebnie zbyt długie

- marne szanse na akceptację fanów


Zwiastun:


tytuł oryginalny: The Matrix Resurrections

produkcja: Stany Zjednoczone

rok: 2021

polska premiera: 22 grudnia 2021

gatunek: science-fiction


· reżyseria: Lana Wachowski

· scenariusz: Lana Wachowski, Aleksandar Hemon, David Mitchell

· zdjęcia: John Toll

· obsada: Keanu Reeves, Carrie-Anne Moss, Jada Pinkett Smith, Lambert Wilson, Yahya Abdul-Mateen II, Jonathan Groff, Jessica Henwick, Priyanka Chopra

Ostatnie posty
Search By Tags
Follow Us
  • Twitter Social Icon