top of page

„Martwe zło: Ogień”: płomienna stypa (ocena: 3/10 za jatkę)

  • 23 lip
  • 3 minut(y) czytania
A po pogrzebach chodziliśmy na krwawą masakrę.
Po uroczystościach pogrzebowych wdowa przyjeżdża do odludnego domu w lesie, gdzie czeka ją konfrontacja z rodziną zmarłego męża. Napięcie ustępuje miejsca brutalnej walce o przetrwanie, a wydarzenia wymykają się spod kontroli.

Cykl „Martwe zło” od dekad zajmuje wyjątkowe miejsce w historii horroru. Seria zdobyła popularność dzięki połączeniu makabry, pomysłowości oraz charakterystycznego stylu, który wyróżniał ją na tle konkurencji. Kolejne odsłony udowadniały, że nawet przy ograniczonych środkach można stworzyć kino wyraziste oraz zapadające w pamięć. Najnowsza część rozwija ten kierunek do skrajności.

 

Francuski reżyser Sébastien Vaniček wykazuje się dużą wyobraźnią. Każda scena została podporządkowana jednemu celowi. Kamera, montaż, muzyka, dźwięk oraz efekty specjalne tworzą spójną całość podporządkowaną naturalistycznym obrazom przemocy.

 

Problem polega na tym, że cały ten wysiłek służy wyłącznie kolejnym krwawym scenom. Film od pierwszych minut zamienia się w bezsensowną jatkę, a wydarzenia bardzo szybko tracą resztki logiki. Bohaterowie nie budzą sympatii, dlatego trudno przejmować się ich losem. Nawet los ofiar pozostaje obojętny, ponieważ scenariusz nie daje powodów, by się z nimi utożsamić.

 

Z czasem kolejne sekwencje zaczynają przypominać wariacje tego samego pomysłu. Scenariusz sprawia wrażenie porzuconego zaraz po rozpoczęciu właściwej akcji. Twórcy rzucają kilka informacji mających zarysować sytuację, lecz późniejsze wydarzenia całkowicie je zagłuszają. Lawina przemocy skutecznie odbiera zainteresowanie fabułą, która przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie.

 

Produkcja pozostaje śmiertelnie poważna. Nie daje chwili oddechu, nie buduje atmosfery, nie rozwija napięcia. Zamiast stopniowo prowadzić widza, od razu uderza z pełną siłą. Taki sposób prowadzenia narracji szybko męczy, ponieważ kolejne sceny nie różnią się emocjonalnie od poprzednich. Wszystko działa na jednym, najwyższym poziomie intensywności, przez co po pewnym czasie przestaje robić wrażenie.

 

Film jest zdecydowanie zbyt długi. Materiał łatwo byłoby skrócić bez żadnej straty dla opowieści. Scena po napisach dodatkowo wydłuża seans, a niewiele wnosi.

 

Wokół produkcji budowana jest również legenda o jeszcze mocniejszej wersji reżyserskiej, która miała zostać złagodzona na potrzeby dystrybucji. Trudno ocenić wartość takich informacji. Sprawiają raczej wrażenie elementu kampanii promocyjnej mającej podkreślić ekstremalny charakter filmu.

 

Miłośnicy bezkompromisowej przemocy mogą odnaleźć tutaj wszystko, czego oczekują. Dla części odbiorców taka forma może wręcz urosnąć do rangi filmu kultowego. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że natłok krwawych scen całkowicie zastąpił emocje, a widowisko szybko staje się monotonne. Nawet widzowie nastawieni na brutalny horror opuszczali salę przed zakończeniem seansu.

 

Martwe zło: Ogień” zadowala wykonaniem, lecz podporządkowuje każdy element eskalacji przemocy. Pozostaje efektowną technicznie, ale pozbawioną emocji i angażującej historii rzezią.

 

 

Atuty:
  • konsekwentna wizja reżysera

  • dopracowana realizacja

  • naturalistyczne efekty przemocy

  • dynamiczny montaż

  • dobrze wykorzystany dźwięk

  • intensywna muzyka

  • charakteryzacja i efekty specjalne


Mankamenty:
  • bezsensowna przemoc

  • zanikająca logika wydarzeń

  • mało angażujący scenariusz

  • antypatyczni bohaterowie

  • bez identyfikacji z postaciami

  • powtarzalne sceny

  • poważny ton

  • brak budowania klimatu

  • przeciągnięty seans

  • niepotrzebne sceny po napisach

 

Polecane dla:
  • amatorów serii „Martwe zło”

  • fanów ekstremalnego gore

  • miłośników brutalnych horrorów

  • szukających mocnych efektów specjalnych

  • ceniących techniczne rzemiosło horrorowe

 

Twórcy:
  • reżyseria: Sébastien Vaniček

  • scenariusz: Sébastien Vaniček, Florent Bernard

  • zdjęcia: Philip Lozano

  • montaż: Maxime Caro

  • kostiumy: Sarah Voon

  • scenografia: Nick Connor

  • dekoracja wnętrz: Gareth Edwards

  • muzyka: Double Danger – Xavier Caux, Douglas Cavanna

  • obsada: Souheila Yacoub, Tandi Wright, Hunter Doohan, Luciane Buchanan, Erroll Shand, Maude Davey, George Pullar, Victory Ndukwe, Keanu Karim, Greta van den Brink, Alyssa Sutherland, Alain Chabat, Bruce Campbell

 


tytuł oryginalny: Evil Dead Burn

produkcja: Stany Zjednoczone, Kanada, Nowa Zelandia

gatunek: horror gore rodzinno-żałobny

rok: 2026

polska premiera: 10 lipca 2026

dystrybucja: United International Pictures sp. z o.o.

 


Obejrzany we wtorek 21 lipca 2026 roku o godzinie 19:00 w Cinema City Sadyba Best Mall.


Komentarze


Ostatnie posty
Search By Tags
Follow Us
  • Twitter Social Icon
bottom of page