„Elegia dla bidoków” – rodem z Appalachów (ocena 7/10)


Taki film nie miał prawa ominąć kin, ale jednak świat się zmienił bardziej niż praktyczni mieszkańcy Appalachów mogli przewidzieć.

Główny bohater wychowany w trudnych warunkach od dzieciństwa zdradza dobre serce, ratuje nawet żółwia,” i wyjątkowe w swoim środowisku ambicje. Lukratywna uczelnia wymaga jednak wkładu finansowego, a ten można osiągnąć zyskując intratną posadę. Czy jednak z bagażem trudnych doświadczeń będzie to w ogóle możliwe?

Ron Howard, bądź co bądź laureat Oscara za znakomity „Piękny umysł”, nie ma ostatnio dobrych notowań. Projekt trudno adaptowalnej, chociaż popularnej w USA, powieści był więc bardzo ryzykowny. Odrzucając panujący wobec tego twórcy ostracyzm środowiskowy i niedogodność oglądania tak kinowego filmu w warunkach domowych, trzeba docenić wysiłek reżysera.


Obraz bohatera budowany jest poprzez powolne odkrywanie trudnego dzieciństwa w formie flashbacków i retrospekcji. Początkowo wiemy tylko, że miał on problem z akceptacją rówieśników, ale z czasem ujawnione są jego kłopoty z matką i babką. W kontekście współczesnych ambicji przeszłość ciąży jak wypchany plecak ze stelażem. Dzięki takiej konstrukcji widz, pod warunkiem że nie zna książki, może powoli rozumieć naturalne ograniczenia, wzmacnianie silnym jak się okazuje podziałem i ostracyzmem warstwy wyższej i średniej w USA odnośnie ludzi biedniejszych, kierujących się w swoim działaniu tradycją i mądrością ludową. Odkrycie tego w tym filmie jest niewątpliwie wartością, acz pewnie nie dla każdego akceptowalną.


Howard poprzez naturalne dialogi, trafny dobór aktorów stworzył bohaterów z krwi i kości – niezwykle wyrazistych, chociaż raczej mało pozytywny. Ukazuje nawet ludzi uzależnionych jako ofiary systemu i napotkanych trudności życiowych. Sam bohater budzi współczucie, a momentami podziw. W dodatku bardzo dobrze zagrany jest fundamentem tej produkcji.


Zadbano również o warstwę realizacyjną. Montaż pozwala na sprawne operowanie retrospekcjami. Piękne zdjęcia ukazują prawdziwy obraz ukazywanego fragmentu Ameryki, a jednocześnie nie zakrywają biedy, brudu i ciężkiego życia biedniejszej części społeczeństwa. Małym rozczarowaniem może być jedynie warstwa muzyczna, a Hans Zimmer w takiej produkcji jest bardziej kwiatkiem do kożucha.


Obraz Ameryki jest pesymistyczny, ukazuje wiele patologii i to niekoniecznie wśród biedniejszych, ale także negatywnych postaw establishmentu. Obiegowa opinia o nieograniczonych możliwościach, czyli tzw. „amerykańskim śnie” pryska jak bańka mydlana. Zapewne dlatego film spotkał się z krytyką i nie zbiera pochlebnych opinii. Mimo wszystko jednak ograniczanie go do standardowej produkcji netflixowej i pomijanie zalet realizacyjnych jest wysoce niesprawiedliwe.


Plusy:

+ reżyseria

+ zręczna adaptacja

+ montaż retrospekcji i flashbacków

+ balans współczesności i dzieciństwa

+ kontekst społeczny

+ dobre aktorstwo

+ wyraziści bohaterowie

+ dialogi

+ ujęcia operatorskie


Minusy:

- dystrybucja pozakinowa

- widoczne skrócenie historii na potrzeby filmowe

- brak kontekstu historycznego mieszkańców „pasa rdzy”

- pesymistyczna wizja Ameryki

- nieprzychylne recenzje


Zwiastun:


tytuł oryginalny: Hillbilly Elegy

produkcja: Stany Zjednoczone

rok: 2020

premiera: 24 listopada 2020

gatunek: dramat


· reżyseria: Ron Howard

· scenariusz: Vanessa Taylor na podstawie autobiograficznej powieści J.D. Vance

· zdjęcia: Maryse Alberti

· muzyka: David Fleming, Hans Zimmer

· montaż: James Wilcox

· kostiumy: Virginia Johnson

· obsada: Daniel R. Hill, Amy Adams, Glenn Close, Haley Bennett, Freida Pinto, Gabriel Basso, Owen Asztalos

Ostatnie posty
Search By Tags
Nie ma jeszcze tagów.
Follow Us
  • Twitter Social Icon