„Chrzest ogniem” – kara śmierci (ocena 7/10)


Emocjonujący dramat więzienno-sądowy, z polityczną tezą w tle.

W pożarze ginie trójka małych dziewczynek. Ich ojciec zostaje oskarżony o podpalenie.

Produkcje, których akcja dzieje się głównie na sali sądowej, albo/i w więzieniu, a już najlepiej w celi śmierci - to pozornie filmowe samograje. Tytuły można mnożyć: „13 gniewnych ludzi”, „Zielona mila”, „Skazani na Shawshank” …. Co wcale nie oznacza, że nie trzeba się każdorazowo postarać, aby stworzyć film wciągający i trzymający w napięciu.


W tym przypadku, opartym jak to często bywa na prawdziwej historii, zastosowano metodę przeskoków czasowych. Pierwsza część filmu to pożar, aresztowanie i proces. Druga – początek pobytu w celi śmierci. W trzeciej pojawia się zupełnie nowa postać próbująca odwrócić nieuchronny tok zdarzeń. Taka konstrukcja zapewnia dobre tempo i obejmuje kompleksową historię, bez zbędnych dłużyzn. Sprawna realizacja, szczególnie montaż pozwalający narrację urozmaicać przebłyskami z przeszłości, zapewnia emocje. Każda postać jest wyrazista, nawet te na drugim planie. Motorem narracji jest świetnie odegrana główna rola Jacka O’Connella. Film angażuje, wchłania, emocjonuje. Niesamowite, że gdzieś ukryty dopiero teraz pojawia się na platformie filmowej (wcześniej mało zauważony pokazywany był w jednej ze stacji telewizyjnych). Dopiero końcówka może budzić niesmak, a to z dwóch powodów.


Po pierwsze film gloryfikuje osoby skazane. Myślenie, że w więzieniach siedzą niewinni, sympatyczni, inteligentni gości to spore nadużycie. Dopóki protagonista w tym filmie jest rozrabiakiem, czyli tak przez ponad połowę akcji, to jeszcze nie ma tak wyraźnego dysonansu. Jednak pod koniec staje się on niesłuszną ,wręcz krystalicznie czystą, ofiarą systemu. Może nie aż tak jak bohater „Zielonej mili”, ale jednak budzi sympatię. Tymczasem to tylko wyjątek od reguły, tak jak polski Komenda. Nawet jeżeli w przedmiotowej sprawie został przez prawo poszkodowany, to wielu mu podobnych stosując podobne wybiegi uniknęło zasłużonej kary. I z tego powodu system sprawiedliwości nigdy nie będzie wychwytywał wszystkich przypadków niewinności. A jak będzie - przeoczy zbyt wielu poważnych przestępców.


Druga kwestia, która razi w końcówce to agitka polityczna. W USA kwestia kary śmierci jest elementem sporów konkurujących partii. Można mieć oczywiście różne zdanie, ale takie jednostronne przedstawianie sytuacji, jakoby cała masa niewinnych ludzi była skazywana na śmierć razi i przeobraża film w wykorzystanie konkretnej sytuacji do ideologicznych argumentacji. Trudno uwierzyć, żeby amerykański system był aż tak dziurawy, jak próbuje się to udowadniać w końcowej fazie filmu.


Pomijając te dysonanse to poruszający, emocjonujący i dobrze zrealizowany film. Do obejrzenia w domu, bo wiadomo że czasy niepewne, a nawet w otwartych kinach trafiało się dużo o wiele mniej udanych produkcji.


Plusy:

+ emocjonujące

+ kompozycja scenariusza

+ rola Jacka O’Connella

+ wyrazistość postaci

+ atrakcyjna filmowo tematyka więzienno-sądowa

+ ważki temat


Minusy:

- zmienia się w polityczną agitkę

- gloryfikuje skazańców

- bez dystrybucji kinowej


Zwiastun:


tytuł oryginalny: Trial by Fire

produkcja: Stany Zjednoczone

rok: 2018

gatunek: dramat


· reżyseria: Edward Zwick

· scenariusz: Veronica Hool, Robin U. Russin

· muzyka: Henry Jackman

· zdjęcia: John Guleserian

· montaż: Steven Rosenblum

· obsada: Laura Dern, Jack O'Connell, Emily Meade, Jeff Perry, Joshua Mikel

Ostatnie posty
Search By Tags
Nie ma jeszcze tagów.
Follow Us
  • Twitter Social Icon