„Caged Birds” – lewacka rewolucja (ocena 6/10)


Z jednej strony specyficzny romans, z drugiej obraz lewackich ruchów radykalnych sprzed czterech dekad.

Demonstracje antypaństwowe w Szwajcarii na początku lat 80-tych ubiegłego wieku. Prawniczka, od dziecka cierpiąca na ciężką chorobę nerek, ocenia stan kraju jako więzienie. Walter zajmuje się działalnością stricte przestępczą, zyskując miano króla ucieczek ze względu na spektakularne samodzielne akcje w szwajcarskich zakładach karnych.

Film stanowi bardzo ciekawy rys historyczno-społeczny, szczególnie w kontekście nasilających się również współcześnie protestów. Przypomina skrajnie lewicowe bojówki aktywne w rozwiniętych krajach europejskich w latach 70-tych i 80-tych ubiegłego wieku. Sposób działania, agresja i brak akceptacji zastałego systemu są charakterystyczne dla ruchów lewicowych. Trochę ograniczyły je zmiany polityczne powodujące dojście niektórych bardziej kompromisowych środowisk lewicowych do władzy. Jednak obecnie, przy ponownym powrocie do rządów partii prawicowych, widać zbliżone zachowania. Zapewne dla wielu widzów mniej zaznajomionych z historią współczesną, wielokrotnie zafałszowaną, będzie zaskoczeniem, że do zamieszek dochodziło w takim kraju jak Szwajcaria, kojarzonym ze stabilną i spokojną demokracją. Ale faktycznie tak było.


Temat społeczno-polityczny nie jest w cale dominujący. Film jest specyficznym romansem rozgrywającym się w przeciągu kilkudziesięciu lat. Motywacje dwójki głównych bohaterów są mało czytelne. Prawniczka obawiająca się przeszczepu nerek dającego nadzieję na normalne funkcjonowanie. Inteligentny w sumie facet wciąż lądujący w więzieniu. Ich związek uczuciowy ma zbyt mocne perturbacje. Film jednak mimo tego wciąga, bo postacie są wyraziste, a akcja mimo że z przeskokami czasowymi, wartka i ciekawa.


Film ma więc w sobie elementy historyczno-społeczne, melodramatyczne, a także popularne w kinie wątki spektakularnych ucieczek z więzienia. Może trochę tego za dużo, jednak udało się zmieścić w dwóch godzinach. Ma spokojnie predyspozycje do kinowej dystrybucji, chociaż w obecnych czasach może się skończyć na online’owych pokazach festiwalowych.


Plusy:

+ wyrazistość bohaterów

+ dobre tempo

+ przypomnienie terrorystycznych zapędów organizacji lewicowych


Minusy:

- nierówny scenariusz

- duże skoki czasowe

- skomplikowane motywacje bohaterów

- zbyt pobieżny rys społeczno-polityczny


Zwiastun:


tytuł oryginalny: Stürm: Bis wir tot sind oder frei

produkcja: Szwajcaria, Niemcy

rok: 2020

gatunek: dramat

festiwale: Camerimage


· reżyseria: Oliver Rihs

· scenariusz: Dave Tucker, Ivan Madeo, Norbert Maass, Oliver Keidel, Oliver Rihs

· zdjęcia: Felix Von Muralt

· scenografia: Urs Beuter

· montaż: Andreas Radtke

· obsada: Anatole Taubman, Beat Marti, Bibiana Beglau, Jella Haase, Joel Basman, Marie Leuenberger, Martina Schöne-Radunski, Pascal Ulli, Philippe Graber

Ostatnie posty
Search By Tags
Nie ma jeszcze tagów.
Follow Us
  • Twitter Social Icon