„Drogówka” – polska policja (ocena 6/10)


Na celowniku wnikliwego polskiego reżysera grupa społeczna z nieposzlakowaną opinią nie mająca wiele wspólnego.

Jedną ze stołecznych komend Policji nawiedza kontrola wewnętrzna. Tymczasem podczas nocnej zabawy w zaprzyjaźnionym domu publicznym znika jeden z funkcjonariuszy.

Wojciech Smarzowski nie oszczędza tutaj polskiej policji: łapówkarstwo, pijaństwo, współpraca ze światkiem przestępczym, nocne zabawy w domach publicznych. Smutne jest jedynie to, że to wyraźne przerysowanie wcale nie wydaje się krzywym zwierciadłem, a jedynie niewielkim odejściem od rzeczywistości.


Gdyby jeszcze reżyser potrafił powstrzymać się od scen zbytecznych i motywów zupełnie tutaj nie pasujących, jak chociażby wycieczka policyjna na ochronę wizyty Papieża. Smarzowski jak pokazały to jego kolejne filmy ma zdecydowanie problem z Kościołem Katolickim i w każdym filmie musi jakąś szpilkę wbić, nawet jeżeli zupełnie jest ona zbyteczna, a wręcz narusza narrację.


Bo właśnie sposób opowiadania jest największym mankamentem tego filmu. Ogólnie kino Smarzowskiego to chaos reżyserski i operatorski, ale tutaj już osiąga apogeum. Sama historia dosyć prosta do opowiedzenia jest niepotrzebnie gmatwana i odrywana od rzeczywistości. Prywatne śledztwo skrzywdzone policjanta, motyw często spotykany w kinie, popada tutaj w farsę, zamiast stanowić logiczną historię. „Drogówka” pozostaje filmem mocnym, z bezkompromisowymi scenami, jednak wydaje się że lepsza reżyseria, rezygnacja z niektórych scen, ograniczenie wątków wyszłaby na dobre. Smarzowski ma w środowisku swoją renomę, ale nie da się ukryć, że reżyseria jest najsłabszym elementem tej produkcji.


Można jeszcze przełknąć operatorską manierę, mającą na celu jak najbardziej urzeczywistnić wydarzenia. Mniej więcej połowa scen jest nakręcona, celowo, jakby telefonem komórkowym. Chaotyczny montaż, rozedrgana kamera, przeskoki czasowe – to wydaje się Smarzowskiemu odpowiedni sposób na opowiadanie historii. Jednak w formacie filmowym tak się nie da, więc musi w pewnym momencie zrezygnować z takiej formy. I to te normalnie kręcone ujęcia mają silniejsze oddziaływanie, jak chociażby sekwencja finałowa.


Smarzowski jak zwykle zgromadził znakomitą obsadę, która próbuje ratować chaotyczną narrację i przeciętne, ale co zrozumiałe wulgarne, dialogi. Nie są w stanie jednak zakryć niesłyszalności tekstów. To jeden z tych filmów, które powinny być z polskimi napisami.


Szwankują również lokalizacje – wciąż te same miejsca, jakby reżyserowi brakowało budżetu, albo ochoty do większej różnorodności. Osoby z Warszawy mogą się za głowę łapać, jak bohater z metra Plac Wilsona wychodzi wprost na Powiśle. Może komuś nie przeszkadza, ale co szkodziło zmontować do lepiej?


Dla osób związanych z policją ten film to policzek. Ale dla wielu, którzy mieli negatywne doświadczenie – filmowe katharsis.


Zalety:

+ niewiele odbiegający od prawdy obraz patologii w polskiej policji

+ solidna obsada

+ mocne kino


Wady:

- chaos reżyserski

- rozedrgane zdjęcia

- niesłyszalne teksty

- błędy lokalizacyjne

- drastyczne sceny


Zwiastun:

produkcja: Polska

rok: 2013

data premiery: 1 lutego 2013

gatunek: dramat


  • reżyseria i scenariusz: Wojtek Smarzowski

  • obsada: Bartłomiej Topa, Arkadiusz Jakubik, Julia Kijowska, Eryk Lubos, Robert Wabich










Ostatnie posty
Search By Tags
Nie ma jeszcze tagów.
Follow Us
  • Twitter Social Icon