„Irlandczyk” – Scorsese wraca (ocena 5/10)

Kino gangsterskie w wersji miniserialowej z głębokimi przemyśleniami wiekowego reżysera.

Frank Sheeran (Robert De Niro) z punktu widzenia pensjonariusza domu starców wspomina swoje bogate w wydarzenia życie. Jako kierowca przewożący artykuły mięsne przypadkowo nawiązał kontakty ze świadkiem przestępczym. Kierowany dbałością o finanse swojej rodziny, ale także predyspozycjami zdobywa zaufanie i przyjaźń powiązanego z mafią szefa związków zawodowych Jimmy Hoffa (Al Pacino).

Z pozoru jest to typowe kino gangstersko-mafijne. Opowiada historię ciekawą, chociaż nazbyt rozwleczoną. Zawiera także wiele elementów historycznych: prezydentura Kennedy’ego, afera Nixona. Widoczna jest jednak niekonsekwencja w zmienności gatunkowej: oparte na kinie gangsterskim zbyt szybko przechodzi w dramat rodzinnym, a w finalnej sekwencji wręcz esej o przemijaniu. Ta ostatnia sekwencja wypada nadspodziewanie najlepiej, jakby Scorsese chciał tym filmem podsumować również swoje równie bogate w doświadczenia życie.

 

Zupełnie zbyteczne jest przekombinowanie fabuły, która toczy się nielinearnie w kilku ciągach czasowych. Widz zamiast rozkoszować się samą historią musi przestawiać percepcję na podstawie jedynie aluzji reżysera. Pomimo tak długiego metrażu wiele elementów jest potraktowanych zbyt pobieżnie, widz który nie ma wiedzy o historii USA może wielokrotnie czuć się pogubiony.

 

Szwankuje również ukierunkowanie na bohaterów. Tak naprawdę nie do końca narrator i tytułowa postać odgrywa pierwsze skrzypce. To też kwestia aktorstwa, bo jednak Al Pacino przewyższa zbyt wycofanego Roberta De Niro.

 

Pod względem kreacji świata Scorsese dba o najdrobniejszy szczegół: scenografia, kostiumy, przedmioty – wszystko tutaj dopasowano do epoki (USA lat 60-tych i 70-tych ubiegłego wieku) Do zmiany wyglądu bohaterów, którym w fabule przemija ponad pół wieku, wykorzystano efekty specjalne: po raz pierwszy w tego rodzaju produkcjach mamy do czynienia z cyfrową charakteryzacją. Uważniejsi krytycy mają do tego uwagi, jednak dla widza jest to prawie niedostrzegalne.

 

Ma ten film swoje wady, ale jednak przeważają zalety. Tyko, że one wymagają seansu kinowego, aby w pełni poczuć klimat i magię kina. Tymczasem Scorsese zdecydowanie przeforsował z czasem trwania, tłumacząc się w dodatku współczesnymi tendencjami serialowymi i odpornością młodszych widzów na rozwleczone formy. Tylko że film ten nie pasuje do konwencji serialowej, wymaga jednokrotnego obejrzenia, a takie w warunkach domowych jest praktycznie niemożliwe. Trzeba było okresu kwarantanny i akcji #zostanwdomu aby przebrnąć tą pozycję po kilku miesiącach od premiery, ale i tak jest to trudne zadanie bez oderwania się od telewizora/laptopa. Szkoda więc, że ten przekrojowy, nostalgiczny, może nawet stanowiący epitafium Scorsese film został sprowadzony do jednej z wielu pozycji najpopularniejszego internetowego serwisu filmowego. To nie był dobry pomysł. Co prawda film wzbudził ogromne zainteresowanie, a przeczytanie samych recenzji to kolejne kilka godzin wyjętych z życiorysu, ale na dłużej nie pozostanie w pamięci.

 

„Irlandczyk” miał być sztandarowym pomysłem Netflixa na konkurowanie z produkcjami kinowymi. Jak widać po wynikach rozdania nagród oscarowych: zero wygranych przy dziesięciu nominacjach, nie do końca mu się to udało. Może jednak lepiej pozostać przy naturalnym stanie rzeczy: gdy nowe filmy najpierw goszczą kilka tygodni w kinach, a dopiero potem wchodzą do dystrybucji internetowej. O ile oczywiście kwarantanna COVID nie potrwa wiecznie.

 

Zalety:

+ cyfrowa charakteryzacja

+ dbałość o szczegóły

+ nawiązanie do klasyków gatunku kina gangsterskiego

+ wybrane sceny (np. samochodowa dyskusja o rybie)

+ nostalgiczna końcówka

 

Wady:

- długość

- niepotrzebnie skomplikowana retrospekcjami fabuła

- przeskoki gatunkowe

- mało wyrazisty bohater tytułowy

- netflixowa dystrybucja

- oscarowa porażka

 

Zwiastun:

tytuł oryginalny: Irishman

produkcja: USA

rok: 2019

data premiery: 22 listopada 2019

dystrybucja: Netflix

gatunek: dramat

 

  • reżyseria: Martin Scorsese

  • scenariusz: Steven Zaillian na podstawie książki “Słyszałem że malujesz domy …” Charlesa Brandta

  • zdjęcia: Rodrigo Prieto

  • muzyka: Robbie Robertson

  • montaż: Thelma Schoonmaker

  • scenografia: Bob Shaw

  • kostiumy: Sandy Powell, Christopher Peterson

  • obsada: Robert De Niro, Al Pacino, Joe Pesci, Harvey Keitel, Ray Romano, Bobby Cannavale, Anna Paquin, Stephen Graham, Stephanie Kurtzuba

Please reload

Ostatnie posty
Please reload

Search By Tags

I'm busy working on my blog posts. Watch this space!

Please reload

Follow Us
  • Twitter Social Icon