Matrix – po 20 latach (ocena 9/10)

Film, którym kino weszło w nowe tysiąclecie. Dla wielu, całkiem słusznie, jedna z najważniejszych produkcji, a może nawet dzieł współczesnej sztuki.

Thomas Anderson (Keanu Reeves) jest pracownik korporacji informatycznej. Nocami jednak przemienia się w przebiegłego hakera. Podziwia osławioną, tajemniczą grupę dowodzoną przez Morfeusza i charyzmatyczną Trinity. Gdy przychodzi okazja osobistego poznania odkrywa szokującą prawdę o świecie, w którym żyje.

Siła fabuły stworzonej przez braci Wachowskich opiera się na komplikacji kilku pomysłów z popkultury fantastyczno-naukowej. Tak naprawdę niczym nowym nie jest wizja zniewolonego społeczeństwa, czy też przejęcia kontroli nad ludzkością przez maszyny i traktowania ludzi jako źródła energii. Wachowscy posiłkowali się wcześniejszymi produkcjami i opowiadaniami SF. Kompilacja wyszła tak perfekcyjnie, że scenariusz przetrwał nie tylko te 20 lat, ale na zawsze pozostanie jednym z najbardziej kompletnych filmów gatunku (pewnie są tacy którzy początkowo wierzyli, że to autorska koncepcja braci Wachowskich). W zasadzie ile razy by się tego filmu to nie oglądało, to odnajdzie się nowe smaczki. Nic dziwnego, że Matrix wszedł na stałe do konwencji współczesnej popkultury, mimo że często był też obiektem kpin i głupich naśladowań. Szkoda tylko, że w tę pułapkę wpadli sami Wachowscy, bo dwa kolejne filmy serii, nie są co prawda produkcjami złymi, ale obniżają scenariuszową wartość perfekcyjnej „jedynki”. Nie udało się bowiem odnaleźć wystarczających pomysłów na kontynuacje. I nawet jeżeli są równie ciekawe realizacyjnie, to dziury scenariuszowe były przedmiotem wielu dyskusji fanów dzieła pierwotnego.

 

Pomysł na „Matrix” jest genialny ze względu na okres w jakim film powstał. Obawa przed bombą milenijną, wizja dalszego postępu w zakresie komunikacji, telefonii, informatyzacji, z jednej strony dające człowiekowi nadzieje na lepsza przyszłość, z drugiej rodzące uzasadnione obawy, że może się to wyrwać spod kontroli. Wizja świata wykreowanego przez program komputerowy, w czasach gdy tak wiele ludzi spędzało czas w wirtualnym świecie gier komputerowych – wówczas przed 2000, czy obecnie po tych 20 latach uwięzionych jest w nałogu korzystania z mediów społecznościowych, idealnie wpisywała się we wszystkie obawy. Stąd taka siła rażenia scenariusza tego filmu. Wszystkie inne nawiązania, począwszy od wizji wybrańca, jakże bliskiej religii chrześcijańskiej, tylko ubogaciły dzieło braci Wachowskich.

 

„Matrix” zmienił kino pod względem wizualnym. Wykorzystanie przełomowych, na tamte czasy efektów specjalnych, fantastyczny montaż – przejścia pomiędzy rzeczywistościami, wszechobecne wykorzystanie metody „slow motion”, a do tego solidna dawka zwykłej rozwałki: wybuchy, strzelaniny, pościgi. Właśnie takie przeniknięcia kina sensacyjnego w kino SF potrzebował przełom tysiąclecia. Do tego dochodziła wprost perfekcyjna scenografia i charakteryzacja. Kolejnym przełomowym efektem były kostiumy, a czarne obcisłe stroje Trinity wręcz weszły do kanonu mody XXI wieku.

 

Zachwycać się można dobraną ścieżką dźwiękową, chociaż oglądając film nawet po raz en-ty, wciąż wybrzmiewa ona „tylko” w tle wciągającej fabuły, smaczków dialogowych i dynamicznej akcji. Ścieżka dźwiękowa jednak robi wrażenie: The Prodigy, Rammstein, Marylin Manson, Rage Against the Machine!

 

Film był przełomem w aktorskiej karierze Keanu Reevesa. Rzadko się zdarza tak mocna rola w filmie tego typu gatunku. Tymczasem Reeves przeszedł przemianę wraz ze swoim bohaterem, a w scenach akcji spisywał się wręcz porywająco. Co ważne udźwignął on, w przeciwieństwie do fabuły, także dwa kolejne filmy serii. Może słabiej wypada drugi plan, jednak trójca w postaci Neo, Trinity i Morfeusza ciągnie ten film, i całą późniejsza serię do przodu.

 

Po tych dwudziestu latach, jakże ten czas leci, film na jubileusz pojawia się w kinach. Przez tydzień był grany w przystosowanej wersji do kin 4DX. Niestety taka forma go niespecjalnie zbogaciła, a nawet niektóre efekty przeszkadzała. A już najgorsze było tłumaczenie, szczególnie imion – no jakże Trinity po 20 latach przemianować na … Trójcę???

 

Plusy:

  • scenariusz

  • udany zbitek zapożyczeń

  • przełomowe efekty specjalne

  • porywająca gra Keanu Reevesa

  • kostiumy, scenografia

  • muzyka

 

Minusy:

  • niepotrzebne kontynuacje

  • kiepskie postacie drugoplanowe

  • nie pasuje do 4DX, w dodatku słabe tłumaczenie dialogów

 

Zwiastun:

polska premiera: 13 sierpnia 1999

produkcja: USA

rok: 1999

gatunek: science-fiction

 

  • reżyseria i scenariusz: Lana i Lilly Wachowski

  • zdjęcia: Bill Pope

  • scenografia: Hugh Bateup, Michelle McGahey, Lisa Brennan, Tim Ferrier, Marta McElroy, Owen Paterson

  • kostiumy: Kym Barrett

  • montaż: Zach Staenberg

  • muzyka: Jack Dangers, Rob Dougan, Don Davis

  • obsada: Keanu Reeves, Laurence Fishburne, Carrie-Anne Moss, Hugo Weaving, Julian Arahanga, Marcus Chong, Belinda Mcclory, Matt Doran, Gloria Foster, Joe Pantoliano, Anthony Ray Parker, Robert Taylor II, Paul Goddard

     

     

     

     

     

     

     

     

     

Please reload

Ostatnie posty
Please reload

Search By Tags

I'm busy working on my blog posts. Watch this space!

Please reload

Follow Us
  • Twitter Social Icon