2001: Odyseja Kosmiczna – HAL (ocena 10/10)

Arcydzieło, bez dwóch zdań. Film, który nie tylko się nie zestarzał, ale oddziałuje jeszcze mocniej po półwieczu twórczości różnorakich naśladowców. Ileż było recenzji, że film aspiruje do legendarnego dzieła Kubricka.

Początkowa sekwencja odnosi się do początków ludzkości, gdy stada ludzi bardziej przypominały małpy. Pojawiają się jednak już pierwsze odruchy społeczne, w tym niestety także te negatywne, jak skłonność do zabijania. Pewnego dnia stado odkrywa tajemniczy czarny monolit.

Tysiące lat później ten sam monolit zostaje odkryty, już przez współczesnych ludzi, na Księżycu. Przygotowana zostaje specjalna wyprawa na Jowisza, gdzie skierowane są informacje z księżycowego monolitu. Statkiem kosmicznym i wszystkimi mechanizmami kieruje najnowocześniejszy, nieomylny komputer HAL 9000.

Stanley Kubrick stworzył dzieło kompletne, osobiste, nie podrabialne. Do dzisiaj trwają dywagacje o przesłaniu, które można odczytywać z każdym kolejnym obejrzeniem. Bo to jest takie dzieło, które warto sobie odświeżać, chociażby po to żeby wiedzieć co stało się podwaliną po późniejsze filmy SF. I nie tylko bo nawet klimat filmów innego gatunku (np. „Oczy szeroko zamknięte”) były porównywalne do Odysei Kosmicznej.

 

Kubrick wcale nie starał się przypodobać widzom. Do granic przyswajalności przedłużał sekwencje bez dialogów, które stanowią jakby klamrę filmu: początek ludzi pierwotnych i trudna interpretacyjna ostatnia sekwencja „Jowisz i poza nieskończonością”. Sama podstawowa fabuła umieszczona w środkowych sekwencjach też zapewne nie rzuca na kolana. Wielokrotnie wykorzystywany motyw odnalezienia śladów obcej cywilizacji, wyprawy w celu sprawdzenia sygnałów, interakcji w trakcie lotu pomiędzy członkami ekipy i sztuczną inteligencją. Ale sposób w jaki Kubrick to przedstawił i tworzył atmosferę: grozy, niepewności, napięcia, jest absolutnie mistrzowski. Zastosował wiele filmowych elementów, z których wyróżniają się dźwięk, muzyka i scenografia. Któż dzisiaj nie zna charakterystycznego motywu muzycznego z Odysei Kosmicznej. Jak wielu twórców przekonało się, że to co najbardziej może straszyć w kinie to po prostu cisza. To film genialny w zakresie ujęć, montażu i efektów specjalnych – każda scena jest tutaj majstersztykiem, przemyślanym choreograficznie. A niemalże pokazem baletowym w przestrzeni kosmicznej.

 

Co ciekawe tylko za efekty specjalne film dostał Oscara. Akademia zupełnie się na tym dziele nie poznała. Nawet nie miał nominacji do najlepszego filmu (kto dzisiaj pamięta ówczesnego zwycięzcę „Oliver!”???), Kubrick przegrał w kategorii reżyseria oraz scenografia. To chyba największa kompromitacja tej filmowej wyroczni w historii. W ramach ciekawostek można jeszcze przypomnieć budżet filmu: ledwie 12 mln USD, a i tak dwukrotnie przekroczony od planowanego. Dzisiaj nawet przeciętne produkcje mają wielokrotnie większy. Jeszcze bardziej ciekawe jest że był problem aby ta kwota się zwróciła, bo początkowo film został uznany przez krytyków za … nudny. Dopiero widzowie docenili jego jakość. Jak to często bywa: ci którzy na kinie powinni znać się najlepiej znają się najsłabiej. Bo filmy kręcone są dla widzów, a nie dla pretensjonalnych recenzentów.

 

Siłą tej niepozornej, wielokrotnie powielanej fabuły jest przeskok pomiędzy różnymi fazami rozwoju ludzkości: od skrajności człowieka pierwotnego do gatunku zdolnego zorganizować wyprawę na odległą planetę kierowaną przez sztuczną inteligencję. Zapewne ten przeskok nasuwa interpretację sekwencji końcowej, w której trzeba to napisać Kubrick kompletnie „odpłynął” – co przez wielu stanowi zarzut wobec Odysei. W dużej mierze niesłuszny. Jest to bowiem osobista, autorska wizja reżyserska. Dla wielu może być niezrozumiała i monotonna – film ma swoich krytyków i prześmiewców.

Co tylko wywyższa go jako ponadprzeciętne dzieło filmowe, może jeden z najważniejszych aktów artystycznych XX wieku. Warte odnotowanie jest również to, że główny motyw filmu jakim jest poszukiwanie źródła sygnału, czyli w domyśle obcej cywilizacji tak naprawdę zostaje zaprzepaszczony przez konflikt człowieka z komputerem. Pewnie pojawiający się zarzut, że Kubrick sam nie wie do czego dąży również jest orężem krytyków Odysei.

 

Kubrick stworzył zupełnie przez przypadek, bo raczej nie taka była jego intencja, najczarniejszą filmową postać. Komputer HAL 9000 budzi grozę, irytację, głownie dlatego że bohaterowie są od niego w pełni uzależnieni. Jego niesamowity komputerowy głos (Douglasa Raina) oraz niepozorny wygląd w postaci mrugającego światełko jest bardziej poruszający niż setki wymyślanych w kinie czarnych charakterów.

 

Jedyne co Kubrickowi można zarzucić do niedopracowanie charakterów dwóch członków załogi, a co za tym idzie mało przekonujące aktorstwo. Tutaj był potencjał żeby dorzucić jeszcze z pół godziny filmu. Ich tragedia byłaby wówczas bardziej wyrazista. A tak to wyrazisty jest przede wszystkim HAL i on sekwencję lotu na Jowisza zdominował. Ale może także o to chodziło, żeby pokazać że człowiek podąża według pierwotnym instynktom ku zagładzie powierzając własny los wytworom swojego umysłu. Tragedią skończył się wynalazek przyrządu do walenia po głowie, tragedią kończy się również stworzenie supernowoczesnej sztucznej inteligencji.

 

Odyseja Kosmiczna jest filmem precyzyjnie dopracowanym naukowo. Kubrick korzystał z pomocy wielu fachowców od kosmosu, a tych jak wiadomo w okresie rywalizacji w ramach zimnej wojny o dominacje w kosmosie nie brakowało. Dzięki temu wizja Kubricka jest niezwykle dokładna i nawet przy dzisiejszej wiedzy naukowej trudno znaleźć słabe punkty. Ciekawostką w tej sferze są nawet podejrzenia w ramach spiskowej teorii dziejów, że lądowanie na Księżycu zostało nakręcone w studiu telewizyjnym pod czujnym okiem Stanleya Kubricka.

 

Po ponad 50 latach oglądanie Odysei Kosmicznej to w dalszym ciągu filmowe katharsis. Nawet podczas pokazu plenerowego blisko trzy godziny można obserwować z zapartych tchem. Wielkie kino, które należy raz na jakiś czas odświeżyć. Chociażby żeby wiedzieć z czego współcześni filmowcy, czy też twórcy masowo pojawiających się seriali SF czerpią inspiracje. W sumie warto byłoby pomyśleć o wprowadzeniu ponownie do kina – na przykład na seanse w dobrych, nowoczesnych salach kinowych, co ostatnio jest zresztą modne.

 

Plusy:

  • osobista wizja Kubricka

  • klimat

  • komputer jako czarny charakter, dubbing Douglasa Raina

  • muzyka

  • perfekcyjny dźwięk

  • choreografia, wręcz baletowa, scen

  • cisza jako elementem budowania grozy napięcia

  • ujęcia, montaż, efekty specjalne

  • scenografia

  • precyzja naukowa, wykorzystanie wiedzy o kosmosie

 

Minusy:

  • trudności interpretacyjne

  • niedopracowane postacie ludzkie

 

Zwiastun: 

tytuł oryginalny: 2001: A Space Odyssey

polska premiera: 30 grudnia 1990 – lekko 22 lata po światowej (2 kwietnia 1968)

produkcja: USA

rok: 1968

gatunek: science-fiction

 

  • reżyseria: Stanley Kubrick

  • scenariusz: Arthur C. Clarke, Stanley Kubrick

  • zdjęcia: John Alcott, Geoffrey Unsworth

  • muzyka: György Ligeti, Aram Chaczaturian, Richard Strauss, Johann Strauss

  • scenografia: Ernest Archer, Harry Lange, Anthony Masters

  • montaż: Ray Lovejoy

  • obsada: Keir Dullea, Gary Lockwood, William Sylvester, Daniel Richter, Leonard Rossiter, głos Douglasa Raina

     

     

     

     

     

     

     

     

     

 

Please reload

Ostatnie posty
Please reload

Search By Tags

I'm busy working on my blog posts. Watch this space!

Please reload

Follow Us
  • Twitter Social Icon