Godzilla II: Król potworów – gdzie potworów siedemnaście, a głów jeszcze więcej tam nie ma co oglądać (ocena 3/10)

Najgorsza Godzilla w historii kina. Zresztą nie tyle sama Godzilla, bo jej na ekranie jest tyle co kot napłakał. Profanacja tej w końcu kultowej serii.

Mija pięć lat o tragicznych wydarzeń. Korporacja Monarch ukrywa uśpione morskie potwory. Jednak pojawiają się śmiałkowie o motywacjach zmiany tego stanu rzeczy. O dziwo jest wśród nich Pani Naukowiec Emma Russell (Vera Farmiga), która z jednej strony kocha swoją robotę, z drugiej ma traumatyczne przeżycia z poprzedniego starcia. Wraz ze swoją córeczką podczas prób ujarzmienia jednego z obudzonych zostaje porwana przez szalonego (?) ekoterrorystę.

Nigdy w tego rodzaju filmach nie należy zbyt wiele oczekiwać od scenariusza. Ale przynajmniej ogólne ramy motywacji głównych bohaterów powinny mieć ręce i nogi (niekoniecznie trzy głowy). Tymczasem podsumowaniem tego jest hasło z połowy filmu do bohaterki: „to co robisz jest bez sensu” – nic dodać nic ująć. Nawet jeżeli bohaterki, mamusia z córeczką, są sympatyczne i jedna z nich ma urodę Very Farmigi, a akcja toczy się wokół nich - to trudno się utożsamiać. Co chwilę robią bowiem jakąś głupotę – od pierwszej dynamicznej sceny uspokajania rozbudzonego potwora numer jeden poczynając.

 

Co gorsza to wokół postaci i tematów ludzkich koncentruje się film, a walki potworów są jakby w tle. Jest tutaj: i ekologia, i przeludnienie, i problem władzy światowej korporacji, a nawet manipulacje medialne Brakuje przez większość filmu bohaterki. Acz jak się pojawia to jest fascynująca charakteryzacyjnie. Szkoda, że jest jej na ekranie wszystkiego góra dziesięć minut. A film, co jest kolejną wadą trwa, ponad dwie godziny. Gdyby jeszcze było chociaż trochę oddechu. A wszystko jest traktowane niezwykle poważnie. Poczucia humoru praktycznie nie ma, pierwszy żart o Red Sox pojawia się jeszcze później niż sama Godzilla.

 

Kwestia narracyjna to jedno. Gorzej, że również pod względem realizacyjnym można się przyczepić prawie do wszystkiego. Kompozycja samych scen walk, których jest w filmie tak mniej więcej ponad połowę, to kompletny chaos. Praktycznie nic nie widać. Trudno zorientować się kto, w jakiej sytuacji jest na konkretnym etapie walki. Efekty specjalne to przede wszystkim hałas i nieudolny montaż. Chyba nawet film z lat 80-tych prezentowały pod tym względem lepszą jakość.

 

Zdjęcia są nieznośnie niewyraźnie, utrzymywane w irytującej tonacji niebiesko-zielonawej, jakby naśladujące morskie środowisko życia potworów. Ten zabieg powoduje, że nawet nie ma przyjemności we wpatrywaniu się w ekran wyłączając myślenie.

 

Fatalnym wyborem jest wersja 3D. Efektów prawie nie ma. A siedzenie ponad dwie godziny z okularami na nosie jest zwyczajnie męczące. Może wersja ScreenX coś daje więcej, ale nikt nas nie zmusi do męczenia się z tym filmem po raz drugi.

 

Plusy:

  • sama Godzilla

  • Vera Farmiga

  • efektowny zwiastun

 

Minusy:

  • scenariusz

  • dialogi

  • aktorstwo

  • kompozycja scen walki

  • słabe efekty specjalne

  • brak 3D

  • za długie

 

Zwiastun:

Tytuł oryginalny: Godzilla: King of the Monsters

Produkcja: USA

Rok: 2019

Polska premiera: 14 czerwca 2019

Gatunek: science-fiction

 

  • reżyseria: Michael Dougherty

  • scenariusz: Zach Shields, Michael Dougherty

  • obsada: Kyle Chandler, Vera Farmiga, Millie Bobby Brown, Ken Watanabe, Ziyi Zhang

Please reload

Ostatnie posty
Please reload

Search By Tags

I'm busy working on my blog posts. Watch this space!

Please reload

Follow Us
  • Twitter Social Icon