Smętarz dla zwierzaków – powtórka 1989 (ocena: 6/10)

Łowcy książkowych szczegółów mogą się oburzyć, ale klimatem, a nawet poziomem realizacyjnym w niewielkim stopniu nowa wersja odbiega od adaptacji z 1989 roku.

Lekarz Louis Creed, sceptyczny odnośnie życia pozagrobowego, przeprowadził się z rodziną (żona, córeczka i mały synek oraz co ważne - kot) do domu pod lasem, przy drodze uczęszczanej przez ciężarówki. Tak niebezpieczna okolica powoduje częste zgony zwierząt, które chowane są przez swoich właścicieli na mrocznym cmentarzysku. Podobny los spotka kota wabiącego się Church (skojarzenia jak najbardziej na miejscu), co uruchomi spiralę tajemniczych wydarzeń.

Trudno powiedzieć, czy fani literatury Kinga są zadowoleni z wersji filmowej z 1989 roku, ale współczesna bardzo się na niej wzoruje. Momentami aż tak bardzo, że aby się odróżniać istotnie zmienia kluczowe elementy fabuły. Która jednakże pozostaje w swojej istocie oparta na motywie tytułowego cmentarzyska. Kluczem jest więc utrzymanie klimatu, bo sama historia jakiej tysiące i w książkach, i w kinie. A po upływie kolejnych 30 lat (może nawet blisko 40, bo książka pochodzi z 1983r.) powstało setki kolejnych, w przypadku filmowym bazujących na rozwoju współczesnej technologii.

 

Tegoroczna wersja stara się abstrahować od nowych pomysłów, a akurat w dziedzinie horrorów jest ich na pęczki (każdy chce wymyślić coś nowego, w gatunku w którym jest to niezmiernie trudne, o ile nie niemożliwe). Utrzymuje bowiem klimat pierwowzoru filmowego, z czasów gdy nie było tak łatwo sięgnąć po komputer i wyczarować na przykład budzącego strach kota-sobowtóra. Tak przyjęta forma okazuje się ryzykowna, bo oglądanie tego filmu to raczej powtórka z wersji już istniejącej. Co prawda w samej fabule niby wiele się zmienia, tyle że nie o szczegóły – nawet tak grube jak te kto umrze jako pierwszy, w tej historii chodziło. Brakuje bowiem tak ważnych elementów jak zmiana światopoglądu zatwardziałego ateisty, czy też wyraźniejsze zarysowanie łączy rodzinnych napędzających historię. Także pobliska droga z ciężarówkami trochę już trąci myszką, w czasach gdy ruch drogowy przeniósł się na oddalone od zabudowy autostrady – a twórcy popełniają banalny błąd nawiązując poprzez telefon komórkowy kierowcy do współczesności.

 

Nie wykluczone jednak, że ktoś nie znając pierwowzoru, czy to książkowego, czy filmowego, wczuje się w tworzony klimat, i przyjmie krwawą końcówkę jako całkiem udane zwieńczenie filmu. Sprzyja temu całkiem przyzwoite realizacja, niezły montaż – co ważne w tego rodzaju produkcjach, ładne zdjęcia, dopracowana charakteryzacja i kostiumy,a nawet do gry aktorskiej nie można się czepiać (kota zagrały aż cztery stworzenia i to kolejny kandydat do zwierzęcych Oscarów – jakby takowe były przyznawane).

 

Film ma niefortunną datę premiery w długi majowy weekend, ale przynajmniej wchodzi w okresie małego nasilenia konkurencji. Może to mu trochę pomoże. Ale raczej zostanie filmem do zapomnienia tuż po wyjściu z kina.

 

Plusy:

  • mroczny klimat

  • muzyka (piosenka końcowa)

  • zdjęcia, montaż, charakteryzacja

  • kot

  • krwawa końcówka

  • interesujące zmiany w porównaniu do pierwowzoru

  • wskazówki czytelne dla fanów książek Kinga

 

Minusy:

  • zbyt podobne do wersji 1989

  • słabe role dziecięce

  • brak ważnych niuansów: religia, rodzina, przywiązanie

  • niczym nie wyróżniające się na tle setek podobnych horrorów – do zapomnienia po wyjściu z kina

Zwiastun: 

tytuł oryginalny: Pet Sematary

polska premiera: 2 maja 2019

produkcja: USA

rok: 2019

gatunek: horror

 

  • reżyseria: Kevin Kolsch, Dennis Widmyer

  • scenariusz: Jeff Buhler

  • obsada: Jason Clarke, Amy Seimetz, John Lithgow, Jeté Laurence, Hugo Lavoie

  •  

Please reload

Ostatnie posty
Please reload

Search By Tags

I'm busy working on my blog posts. Watch this space!

Please reload

Follow Us
  • Twitter Social Icon