Helboy – niesłuszna czerwona kartka (ocena 6/10)


Wbrew powszechnie negatywnym sygnałom okazał się znakomitą rozrywką w kategorii krwawość level MAX.

Żyjący współcześnie Hellboy – czerwony gość z denkami na czole i wzmocnioną prawicą, nie jest w najlepszej kondycji psychicznej. Para się walkami wrestlingu, zabijając swojego przeciwnika topi troski w alkoholu. Do życia stawia go dopiera wiedza o swoim narodzeniu, jako ostatniej nadziei niemieckiego faszyzmu i przepowiednia, że wcześniej czy później to właśnie on rozpocznie destrukcję tego świata. Tym czasem prawdziwym zagrożeniem jest kobieta zgładzona wieki temu przez króla Artura, poćwiartowana ze szczątkami ukrytymi w oddalonych miejscach – znajdują się bowiem chętni żeby złożyć Millę Jovovich do przysłowiowej kupy.

Nie jest to może fabuła specjalnie wymyślna, a wprost przeciwnie: przewidywalna, sztampowa i powtarzalna. Jest ona jednak tylko pretekstem do czarnego humoru i krwawej jazdy na całego – elementów które często idą w parze i dobrze to wychodzi. Oczywiście pod warunkiem odpowiedniego nastawienia. No i trzeba się nastawić, że dzieci muszą zostać w domu, co w czasach strajku nauczycieli jest okolicznością niekorzystną. Sceny brutalne wręcz porażają swoją okrutnością, a sposoby rozprawiania się z wrogiem, czy też ludnością cywilną nie mają żadnych granic. Może to momentami razić aż za bardzo, jak chociażby motyw podobny do tego z filmu „Wołyń”, jednak trudno mieć pretensje do pomysłodawców że często trafili w realne okrucieństwa spotykane w trakcie wojen, czy zbrodni w faktycznym świecie. A może nawet taki był ich cel.


Ogląda się ten film z rozdziawionymi ustami ze względu na warstwę realizacyjną, a szczególnie podkład muzyczny – to taka krwawa rock-opera. Ujęcia są również dobrze przemyślane, montaż sprawny, a cała kompozycja scen logiczna i wyrazista – wiadomo kto z kim walczy i jaki jest wynik. Brakuje jedynie wersji 3D, albo seansu z idealnym dźwiękiem w IMAXie (albo z bryzgającą krwią w 4DX), ale warto nadmienić że tak krwawy film zakończył prawie roczną wojnę pozycyjną (przynajmniej bezkrwawą) polskiego dystrybutora Monolith Films z Cinema City i w ogóle można było to obejrzeć korzystając z karty Unlimited już w piątek w dniu premiery.


Największym mankamentem jest powtarzalność cen. Film wyraźnie zamula w pewnym momencie i jest zwyczajnie za długi. Pokutuje tutaj rozdymanie czasowe ekranizacji komiksów, jakby nie można było kilku niepotrzebnych scen wyrzucić. Szczególnie, że brakuje tutaj jakichkolwiek wątków drugoplanowych, pozostaje ratować się retrospekcjami.

Więcej mogła dostać Milla Jovovich, bo to ona jest w końcu sprawczynią zagrożenia. W każdym razie to najlepszy, a na pewno najbardziej demoniczny czarny charakter od czasów Jokera. Gratulacje również dla projektanta kostiumów – dekolt dla Jovovich „palce lizać”.


Są filmy, które jak już zostaną skazani przez recenzentów (charakterystyczna recenzja TUTAJ) i hejterów dostając na dzień dobry czerwoną kartkę (taka mogłaby się bohaterowi spodobać) to nic ich nie uratuje. Hellboya 2019 zapewne spotka taki los. Ale jak ktoś bez uprzedzeń wybierze się na seans to powinien dobrze się bawić. Pod warunkiem, że lubi hektolitry sztucznej krwi. Dobrze, że jest CGI, bo pół budżetu poszłoby na imitowanie krwi.


Dla fanów poprzednich wersji zapewne nie do przyjęcia będzie brak Rona Perlmana, jednak jego następca David Harbour radzi sobie przyzwoicie i wcale nie razi zmiana aktora.


Reasumując: dobra krwawa zabawa, krytyka nieuzasadniona, ale do historii kina z pewnością nie przejdzie. Uwaga – należy poczekać do samiutkiego końca napisów.


Plusy:

  • muzyka

  • dobra kompozycja scen walki

  • zgrabna fabuła

  • czarny Milla Jovovich charakter


Minusy:

  • powtarzalność scen

  • brak wątków drugoplanowych

  • długawe


Zwiastun:

Produkcja: USA

Rok: 2019

Polska premiera: 11 kwietnia 2019

Dystrybutor: Monolith Films z powrotem w Cinema City

Gatunek: fantasy


  • reżyseria: Neil Marshall

  • scenariusz: Andrew Cosby, Christopher Golden, Mike Mignola

  • zdjęcia: Lorenzo Senatore

  • montaż: Martin Bernfeld

  • muzyka: Benjamin Wallfisch

  • dźwięk: Vladimir Kaloyanow, Chris Durfy

  • scenografia: Paul Kirby, Alison Harvey

  • kostiumy: Stephanie Collie

  • obsada: David Harbour, Milla Jovovich, Ian McShane, Sasha Lane, Daniel Dae Kim, Thomas Haden Church, Alistair Petrie, Penelope Mitchell

Ostatnie posty
Search By Tags
Nie ma jeszcze tagów.
Follow Us
  • Twitter Social Icon