Przepraszam, że przeszkadzam – telemarketer (ocena: 6/10)

March 30, 2019

Jedna z najbardziej specyficznych premier w polskich kinach. Trochę szkoda niszowej dystrybucji, bo wizja korporacji wykorzystujących pracowników z pewnością trafiłaby do szerszej publiczności.

Czarnoskóry Cassius po niezbyt przekonującej rozmowie kwalifikacyjnej dostaje pracę jako sprzedawca-telemarketer. Umieszczony w open-space wydzwania z propozycjami do potencjalnych nabywców, co jest ukazane w pomysłowej, teledyskowej formie. Mężczyzna nie ma wyjścia, bo jego sytuacja materialna jest dramatyczna: mieszka ze swoją dziewczyną w obskurnym garażu samochodowych z otwierającymi się, najczęściej w trakcie intymnych czynności, drzwiami. Tymczasem w firmie narasta bunt przeciwko sztywnym zasadom („trzymaj się skryptu!”) oraz wykorzystywaniu pracowników i niskich zarobkach. Tymczasem Cassius dostaje propozycję awansu i wjeżdża na wyższe piętro porzucając solidarność pracowniczą. A walka o tożsamość jest ważna w kontekście funkcjonowania na rynku innej korporacji, która stuprocentowo uzależniła od siebie pracowników, także w zakresie życia prywatnego.

Szalona wizja świata, która jednakowoż wymyka się spod kontroli twórców. Powoduje to utratę spójności i pewien chaos narracyjny, szczególnie w drugiej części filmu. Jednak sama wizja do czego mogą doprowadzić współczesne korporacje jest interesująca. Film unika jednoznaczności gatunku komediowego, bardzo wyraźnie rysując społeczne i rasowe aspekty. Może brakuje trochę zdecydowania, w która stronę powinien pójść, jednak jest ciekawym sposobem spojrzenia na współczesne problemy amerykańskiego społeczeństwa.

 

Charakter filmu tłumaczy po części osoba reżysera i scenarzysty. Jest to praktycznie autorski pomysł rapera Boots Riley. Film podobnie jak zaangażowane społecznie utwory muzyczne sygnalizuje problem, mieszając trafne spostrzeżenia, z żartobliwym czy nawet wulgarnym podtekstem, ale na poważniejszą analizę zagadnienia już go nie stać. To trochę satyra na współczesne korporacje, system prawny i gospodarczy kapitalizm, ale bez jakiejkolwiek recepty. Reżyser woli uciekać do świata przerysowanego, absurdalnego, jak pojawiający się chyba niepotrzebnie motyw skrzyżowania człowieka z koniem. Wszystko jest atrakcyjnie wykonane: szybki montaż, pomysłowe ujęcia, mocna muzyka, z dbałością o zainteresowanie i wzbudzenie emocji widza. Jednak po przemyśleniu niewiele z tego zostaje. Acz mogą się znaleźć też tacy, dla których taki film będzie emocjonalnym kopniakiem.

 

Tym bardziej szkoda, że znika prawie niezauważony w polskich kinach. W Warszawie był pokazywany jedynie w niezawodnej w takich sytuacjach (podobnie jak przy „Assassination Nation”) Kinotece, ale i tak utrzymał się w niej bardzo krótko, chociaż chętni do oglądania byli, nawet o mało atrakcyjnych porach (typu 15.30).

 

Plusy:

  • ciekawy pomysł wyjściowy

  • wiwisekcja życia społeczno-gospodarcze

  • celne spostrzeżenia w zakresie funkcjonowania telesprzedaży i organizacji życia w korporacjach

  • przyjazna forma filmowa: pełna skrótów, cięć, szybkiego montażu i dobrej muzyki

 

Minusy:

  • brak całościowego przekazu

  • zbyt absurdalna druga część

  • fatalna dystrybucja w polskich kinach

 

Zwiastun:

Tytuł oryginalny: Sorry to Bother You

Polska premiera: 15 marca 2019

Produkcja: USA

Rok: 2018

Gatunek: komediodramat

 

  • reżyseria i scenariusz: Boots Riley

  • obsada: Lakeith Stanfield, Tessa Thompson, Jermaine Fowler, Omari Hardwick, Terry Crews

     

     

     

     

     

     

     

     

     

 

Please reload

Ostatnie posty
Please reload

Search By Tags

I'm busy working on my blog posts. Watch this space!

Please reload

Follow Us
  • Twitter Social Icon