Ogród rodzinny. Przyjaciel – upadek czeskiego kina (ocena 3/10)


Może to i lepiej, że czeskie kino ostatnimi czasy rzadziej gości na polskich ekranach kinowych. Bo film ten, reżyserii bądź co bądź uznanego człowieka, razi tak mierną realizacją, że trudno wysiedzieć w kinie. Do telewizji, podzielony na krótsze odcinki może by się jeszcze nadał.

Fabuła toczy się tuż po aneksji Czechosłowacji przez nazistów. Trzech przyjaciół zaangażowanych w działalności opozycyjną zostaje aresztowanych. Zostawiają żony i dzieci (tudzież dzieci w drodze). Opiekę nad kobietami rozpościera bardziej rozważny przyjaciel – lekarz. Po informacji o śmieci jednego z mężów pojawia się uczucie pomiędzy wdową, a mężczyzną. Jednak jak to często w wojennej zawierusze, przyjdzie im zmierzyć się z niespodziewaną sytuacją.

Jan Hřebejk jako reżyser powinien się polskim widzom bardzo dobrze kojarzyć. Jest reżyserem popularnej komedii „Pupendo”, tragikomedii „Musimy sobie pomagać” również o czasach okupacyjnych, a przede wszystkim jednego z najlepszych filmów ostatnich lat „Nauczycielka” niezwykle trafnie ukazującego społeczeństwo kraju postkomunistycznego. No i trudno zrozumieć co się stało. Bowiem „Ogród rodzinny. Przyjaciel” jest filmem zepsutym na etapie reżyserskim.


Sama historia jest bowiem bardzo ciekawa, jednak w pierwszej połowie potwornie nudzi. Nie widać napięcia okresu okupacji, nie widać interakcji pomiędzy bohaterami, nie widać nawet upływu czasu. Trochę rozkręca się po kluczowym dla filmu zwrocie akcji, ale także nie wykorzystano potencjału jaki tkwił w zaistniałej intrydze.


Zapewne porażka tego filmu tkwi w serialowym założeniu. Stanowi on jedynie pierwszą część trylogii, jak można się domyślać każdy film będzie poświęcony kolejnemu aresztowanemu bohaterowi. Tylko, że serialowa realizacja i telewizyjne przeznaczenie są nad wyraz widoczne. Szwankują tylko powtarzające się kadry, drętwe dialogi, słabe aktorstwo, brak dbałości scenograficzno-kostiumowej, akcja równie dobrze mogłaby dziać się współcześnie, bo nie widać ani okupacji, ani trudnych warunków materialnych, ani charakterystycznych dla tamtego okresu elementów – w całym filmie chyba ani razu nie pojawia się hitlerowski żołnierz. Usprawiedliwieniem mogłyby być problemy budżetowe, ale podobno czeski reżyser dostał odpowiednie środki. Rażą również jakieś drobne nieścisłości, jak chociażby rozciągnięta sekwencja z zabijaniem gęsi na święta Bożego Narodzenia. Gęsi, nie karpia.


Przyczyną katastrofy może być również fakt, że autor scenariusza Petr Jarchovský przenosi na ekran osobiste przeżycia własnej rodziny. Takie sytuacje często kończą się niepowodzeniem: nie zawsze to co interesujące ze względu na własne historie rodzinne jest atrakcyjne dla szerokiej widowni. Poza tym w takim przypadkach zbyt wiele szczegółów i drobiazgów (może faktycznie ktoś pamiętać tylko zabijanie gęsi) szkodzi, zamiast ubogacać historię.


Ogląda się to z narastająca męką. Jeżeli już ma to być serialem, to i tak powinno zostać podzielone na krótsze odcinki. Jednak mając w pamięci wręcz wybitne polskie przykłady seriali okresu wojennego („Polskie drogi”, „Dom”) można jedynie zapłakać nad sposobem poprowadzenia fabuły.


Film mimo wszystko trafił do polskich kin, oczywiści w szczątkowej dystrybucji, jednak do kilku kin studyjnych. Oby nas nie katowano kolejnymi filmami z tej serii.


Minusy:

  • reżyseria

  • realizacja

  • serialowa natura

  • wiele absurdalnych nieścisłości


Plusy:

  • ciekawa historia

  • ożywczy zwrot akcji


Zwiastun:

Tytuł oryginalny: Zahradnictví: Rodinný přítel

Polska premiera: 15 lutego 2019

Dystrybutor: Żółty Szalik

Produkcja: Czechy, Polska, Słowacja

Rok: 2017

Gatunek: dramat


  • reżyseria: Jan Hřebejk

  • scenariusz: Petr Jarchovský

  • zdjęcia: Bartosz Cierlica

  • obsada: Anna Geislerová, Ondřej Sokol, Martin Finger, Klára Melíšková, Gabriela Míčová

Ostatnie posty
Search By Tags
Nie ma jeszcze tagów.
Follow Us
  • Twitter Social Icon