Sny wędrownych ptaków – Kolumbia 1970-1980 (ocena 3/10)

Jeżeli taki film ma zdobywać Oscary, to już lepiej żeby nasza rodzima „Zimna Wojna” wygrała.

Zaprezentowana w formie pięciu rozdziałów (pieśni) historia sporów rodzinnych na przestrzeni lat 1970-1990 w Kolumbii. Rozpoczyna się od próby oświadczyn. Rodzina wybranki, a konkretnie jej matka ma duże wymagania finansowe. Kandydat na męża znajduje jednak rozwiązanie: grupa amerykańskich aktywistów, oficjalnie zajmujących się zwalczaniem komunizmu, zainteresowana jest zakupem 50 kg haszyszu. Interes jest interes – niech żyje kapitalizm. Transakcja ta zapoczątkuje jednak krwawy wieloletni konflikty pomiędzy kolumbijskimi grupami interesów. Tam gdzie pojawiają się duże pieniądze poleje się rzeka krwi.

Z dyskusjami o tym filmie jest tak jak z analizą znienawidzonej lektury szkolnej w liceum (gimnazjum) – polonistka i klasowy kujon odnajdują wiele znaczeń i mistrzowską konstrukcję, ale młodzież i tak zapamięta wysiłek jakim była niezrozumiała lektura. „Sny wędrownych ptaków” to zdecydowanie nie jest propozycja dla szerokiego grona widzów, którzy zachęceni pozytywnymi opiniami i szeroko komentowanymi szansami oscarowymi trafią do kina skazani na przedłużony do granic możliwości seans pełen wydłużanych scen, nieoczywistej fabuły, niedopowiedzeń i ukrytych znaczeń. Oczywiście w dyskusjach i recenzjach pojawiają się górnolotne nawiązania typu: „geneza Narcos”, „kolumbijski Ojciec Chrzestny”, „kino mafijno-gangsterskie”. Nikt jednak nie ostrzega przed irytującymi scenami jak chociażby ze spożywaniem psich odchodów ….

 

Fabuła osadzona jest w lokalnej tradycji i zwyczajach kolumbijskich poprzedniego wieku opartych na wierzeniach, plemiennych obrządkach i ściśle określonej hierarchii społecznej. Jednak film nie spełnia roli odkrywania przed szerokim światowym kręgiem odbiorców miejscowej kultury. A bez jej znajomości motywacje bohaterów stają się mało zrozumiałe. Owszem można się wcześniej dokształcić, czytając o takich tematach jak: zasady wydawania zgody na małżeństwo, czy też powtórne pochówki przypominające procedurami ekshumacje. Przeciętny widz kinowy nie ma jednak powodu aby doktoryzować się z kultury kraju producenta, a film powinien być dla niego zrozumiały pomimo innego podłoża kulturowego. Tymczasem „Sny …” wręcz epatują mało zrozumiałymi fragmentami, bez tego podłoża tracącymi swoją wymowę. I to nie jest win niedoedukowanego widza, a samego filmu, że nie radzi sobie z brakiem znajomości ważnych dla kontekstu fabuły zwyczajów.

 

Trudno też cokolwiek dobrego powiedzieć o kompozycji scenariusza. Przeskoki czasowe (film rozkrywa się na przestrzeni ponad 20 lat) są losowe, zupełnie nie wiadomo co się wydarzyło na przestrzeni lat, a bohaterowie pojawiają się w zupełnie innych okolicznościach. Zanim można się przyzwyczaić do nowych sytuacji następuje kolejny przeskok. I jak tutaj się połapać? A zidentyfikować się z coraz krwawszą historią jest jeszcze trudniej. Powoli konflikt widzowi obojętnieje, a losy rodzin zajmują chyba tylko zatwardziałych amatorów tego rodzaju kina. Nie pomaga również fakt, że żaden z bohaterów nie wyróżnia się pozytywną postawą: każdy jest mniej lub bardziej antypatyczny. Zwraca również uwagę feministyczny wydźwięk – w tym świecie męskich porachunków kluczowe decyzje i najwięcej do powiedzenia mają nestorki rodów. Do niczego dobrego to nie prowadzi, spirala nienawiści tylko się nakręca i obie strony na tych rozrachunkach tracą swoich najbliższych. No cóż, pewnie nieświadomie podważono tutaj postulaty ruchów feministycznych.

 

Nie można natomiast twórcom odmówić artystycznych umiejętności. Widać, że poszczególne sceny są przemyślane, kadry dopasowane tak aby pobudzać wyobraźnie widza. Dzięki temu zaoszczędzono drastycznych scen, ale co z tego że nie widać dosłownie spożywania odchodów, gdy to wszystko pojawia się w wyobraźni. Film jest również przesiąknięty ładnymi kadrami krajobrazowymi: jakby chciało się skonkludować, że to cało zło urodziło się w pięknych okolicznościach przyrody.

 

Dostrzegając artyzm tego dzieła nie można abstrahować od jego wad scenariuszowych i narracyjnych powodujących, że dla przeciętnego widza jest produktem niestrawnym. Niezależnie od tego ile nagród finalnie otrzyma.

 

Plusy:

  • zdjęcia

  • kompozycja scen pozostawiające pole do wyobraźni

  • geneza handlu narkotykowego w Kolumbii

  • dźwięk

 

Minusy:

  • przeskoki narracyjne

  • osadzenie w niewyjaśnionych zwyczajach kulturowych

  • sceny obrzydliwe

  • wolne tempo

  • brak pozytywnych bohaterów

 

Zwiastun:

Tytuł oryginalny: Pájaros de verano

Polska premiera: 18 stycznia 2019

Dystrybutor: Against Gravity

Produkcja: Dania, Kolumbia

Rok: 2018

Gatunek: dramat

 

  • reżyseria: Ciro Guerra, Cristina Gallego

  • scenariusz: Maria Camila Arias, Jacques Toulemonde Vidal

  • obsada: Carminia Martínez, José Acosta, Natalia Reyes, Jhon Narváez, Greider Meza

 

Please reload

Ostatnie posty
Please reload

Search By Tags

I'm busy working on my blog posts. Watch this space!

Please reload

Follow Us
  • Twitter Social Icon