Zabójcze maszyny – ruda za blondynkę (ocena 5/10)

Tytuł nasuwa skojarzenie z kinem klasy B, jednak aż tak źle nie jest.

Świat został zniszczony w trakcie 60 minutowej wojny. Przetrwali nieliczni, którzy zbudowali ogromne ruchome miasta, na kształt wielkich poruszających się maszyn, wędrujących po na nowo ukształtowanej powierzchni i szerzące przemoc w poszukiwaniu surowców. W jednym z nim – Londynie, w muzeum (są relikty współczesnego świata typu zniszczone smartfony, a nawet … minionki – co sugeruje, że poczucia humoru nie zabraknie) pracuje młody historyk, niedoszły pilot Tom Natsworthy (Robert Sheehan), zakochany w blondynce – córce szefa tego ruchomego przypadku (zupełnie nie pasujący do tego filmu Hugo Weaving). Jak się szybko okaże istnieje również ruch oporu: dochodzi do próby zamachu, a podczas ucieczki ruda napastniczka Hester Shaw (Hera Hilmar) pociągnie za sobą Toma.

Cóż. Pomysł żeby zamienić atrakcyjną blondynkę na rudą buntowniczkę z oszpeconą twarzą – odważny. Nie żeby Hilmar nie była równie atrakcyjną kobietą, ale z pewnością swoje walory chwilowo skrywa pod grubą skórą doświadczanej nieszczęściami dziewczyny. Jednak to właśnie interakcje podczas ucieczki pomiędzy nią, a chłopakiem (miastowym można by rzec, gdyby nie charakter ruchomych metropolii) jest najciekawszych wątkiem filmu. Także pozostałe postacie są bardzo wyraziste, nawet te które zaistnieją tylko na chwilę, jak pilotka, czy cyborg. Z tym jednak właśnie jest problem, bo zbyt wiele wątków jest tylko naszkicowanych, z tym ten istotny, bo odnoszący się do sytuacji w Londynie (blondynka plus jej zakłamany ojciec). Ma kluczowe znaczenie w finale, ale znika na długie minuty. Szczególnie ładnej blondynki szkoda, bo Weaving nie miał pomysłu na swoją rolę.

 

Książkowy pierwowzór („Żywe Maszyny” autorstwa Philip Reeve) obfitował zapewne w wiele wątków, ale zadaniem ekranizacji jest ich wyciszenie. To się zupełnie nie udało – bardzo wiele pytań zostało bez odpowiedzi. Jak chociażby to kluczowe – czym była godzinna wojna, która zmieniła świat. Zabrakło czasu na lepsze rozwinięcie wielu kwestii, ale nie zabrakło na skrajnie wydłużoną finałową sekwencję sensacyjną. Razić mogą także liczne zapożyczenia z kina science-fiction. Fani odnajdują tu wręcz kopie motywów z „Gwiezdnych wojen”, czy z „Mad Maxa”.

 

Nie należy nastawiać się na jakieś zaskakujące zwroty akcji. Wszystko tutaj jest przewidywalne jak po sznureczku. Od zawiązania akcji wiadomo, że bohaterowie się w sobie zakochają (pomimo tak wielu przeciwności), a na końcu stoczą zwycięską walkę ze złym charakterem.

 

Kolejna kwestia, która może podzielić w ocenie tej produkcji to niestety efekty specjalne. Pozornie są one dopracowane: szczególnie wizualizacje wielkich miast są imponujące. Jednak wyraźnie sceny dynamiczne trącą myszką, momentami można się poczuć jak na seansie wideo z lat 80-tych. Fachowcy na pewno zauważa zbytnie uproszczenia, dotyczą one głównie drugiego planu. Szwankuje również montaż, niestety w wielu scenach nie można się zorientować co się dzieje na ekranie.

 

Odbiór może psuć zbyt nachalnie wtłaczana muzyka symfoniczna psująca wręcz wrażenie w scenach dynamicznych. Gdy pojawia się moment wędrówki po pustkowiu i Hester zwierza się, że lubi ciszę, jest to jakby sugestia do twórców filmu. Najlepsza scena to śmierć cyborga (również zbyt krótki wątek) i jego wspomnienia przedstawione w melancholijny, wyciszony właśnie sposób. Widz aż pragnie, aby tak zbyt narzucająca się muzyka w końcu ucichła.

 

Był więc pomysł na lepszy film, należało bardziej uwypuklić nastrój postapokaliptyczny, mroczny, skupić się na wątku rodzącej się miłości oraz ograniczyć sceny bitewne. Takie dobre rady. Na przyszłość, o ile nas jakaś godzinna wojna nie unicestwi, bo najwyraźniej w nowej rzeczywistości nikt nie myśli o kręceniu filmów.

 

Na uwagę zasługuje drobiazgowe odtworzenie stworzonego świata. Dopracowano tutaj takie elementy jak scenografia, kostiumy, charakteryzacja. Nawet momentami przypomina to „Mad Maxa”, który w końcu zyskał nagrody oscarowe. Jak się ten film pojawi w zestawieniu technicznych nagród – to nie będzie wielką niespodzianką.

 

Bardzo ciekawe jest wyeksponowane na początku filmu muzeum londyńskiego ukazującego to co się stało ze znanym nam współcześnie światem. Szkoda, że zabrakło czasu aby dogłębnie rozwinąć ten wątek. Może w książce jest wyjaśnione czym była godzinna wojna i jakie były jej konsekwencje, dlaczego nie można zbudować stacjonarnego miasta i skorzystać z wynalazków ludzkości z okres przedwojennego. Tutaj tego bardzo zabrakło, bo i nie jest przedmiotem troski bohaterów. Jednak gdy fabuła sięga retrospekcji (tajemnicza skrzynka, czy też pendrive USA-MEDUSA) to te luki scenariuszowe zaczynają razić.

 

Wiele mankamentów w tego rodzaju produkcjach można zakryć poczuciem humoru. Tutaj trochę tego jest, szczególnie w interakcji historyk-buntowniczka, jednak zbyt mało. A w szalonej końcówce zupełnie ten luz zanika.

 

Kiepski jest filmowy tytuł - ten książkowy był bardziej stonowany, nie przysuwał na myśl kina klasy B, a i lepiej oddawał fabułę. Jakby w ramach rehabilitacji wprowadzono ten film do kin 4DX – seans zwiększa doznania: dodatkowe światła, zapachy, chociaż można wyjść mocno wstrząśniętym (dosłownie).

 

Gwoli sprawiedliwości: Gosi bardzo się podobało, była zachwycona nawet faktem, że zrozumiała fabułę, co w tego typu produkcjach nie zawsze jej się zdarza.

 

Plusy:

  • wyraziści bohaterowie

  • wizualizacje miast-maszyn

  • scenografia, kostiumy

  • wątek interakcji chłopak-buntowniczka

  • melancholijna scena śmierci cyborga

 

Minusy:

  • nachalna muzyka

  • kompozycja scenariusza

  • przewidywalność

  • staroświeckie efekty specjalne

  • przeciągnięta końcówka

  • zapożyczenia z klasyki kina sci-fi

  • porzucenie tytułu książkowego

 

Zwiastun: 

Tytuł oryginalny: Mortal Engines

Polska premiera: 7 grudnia 2018

Produkcja: USA

Rok: 2018

Gatunek: science-fiction

 

  • reżyseria: Christian Rivers

  • scenariusz: Peter Jackson, Philippa Boyens, Fran Walsh

  • obsada: Hera Hilmar, Hugo Weaving, Robert Sheehan, Jihae Kim, Ronan Raftery

     

     

     

     

     

     

     

     

     

Please reload

Ostatnie posty
Please reload

Search By Tags

I'm busy working on my blog posts. Watch this space!

Please reload

Follow Us
  • Twitter Social Icon