Fuga – mieszane odczucia (ocena 7/10)

Film wychwalany przez krytyków będzie miał duży problem żeby zyskać sympatię szerszej publiczności.

Środkiem torów przy peronie dworca Warszawa Centralna idzie kobieta - dobrze ubrana, w szpilkach. Wchodzi na peron, zdejmuje majtki i oddaje mocz. Ludzie się odsuwają.

Cięcie. Dwa lata później.

Ta sama kobieta, pobita, ląduje w warszawskim szpitalu. Następnie w studio telewizyjnym ujawnione zostaje jej schorzenie – fuga dysocjacyjna, czyli ucieczka ze swojego życia z zapomnieniem przeszłości. Natychmiast dzwoni mężczyzna, który ją rozpoznaje. Kobieta wraca do poprzedniej tożsamości: starego domu, rodziny, pracy, przyjaciół, obowiązków.

Trudny temat, trudny scenariusz. Agnieszka Smoczyńska po przerysowanych (acz również chwalonych, niesłusznie) „Córkach dancingu” tym razem zmierzyła się ze scenariuszem zgoła odmiennym. I trzeba przyznać, że zbudowała na nim interesujący, wieloznaczny, wciągający obraz. Niejednoznaczny, momentami sprzeczny scenariuszowo, ale klimatycznie dopracowany w każdym calu. Wyszło coś na kształt psychologicznego dramatu rodzinnego, a także thrillera, momentami nawet horroru. Może ta historia porwać, acz wymaga od widza własnej inwencji. Bez dopowiedzeń trudno całą historię ogarnąć. Ma ona zresztą wiele niekonsekwencji, które rażą – jak chociażby wątek blondynki, czy absurdalny pomysł na tabliczkę nagrobkową na potrzeby syna. Na upartego i na to można znaleźć wytłumaczenia. Film bowiem jest jakby kręcony z punktu widzenia osoby chorej, mającej duże problemy z właściwą percepcją rzeczywistości. Jej może się wydawać, że w wypadku zginał jej synek, to i widzowi może się jedynie wydawać, że coś widzi, a to tak naprawdę jest tylko efekt traumatycznych wydarzeń. To trochę wygodne dla reżysera wytłumaczenie wszelkich niedociągnień reżyserskich. Jednak możliwe tylko w sytuacji, gdy umiejętnie stworzy klimat stanu chorobowego bohaterki. A tutaj się to znakomicie udało, dzięki magnetycznej roli Gabrieli Muskały, świetnym ujęciom operatorskim i przyciągającej muzyce.

 

Muskała jest znakomita, acz zdecydowanie przerysowana. Może momentami odpychać, szczególnie w zbyt dosłownych scenach erotycznych. Ten element chyba jednak został przeforsowany, może zrażać do siebie część publiczności – w końcu film trafia do szerokiej dystrybucji, w aureoli pozytywnych recenzji. Celowo obnażanie ciała bohaterki, jako paralela odkrywania przed światem jej psychiki jest tutaj zbyt prostą wymówką. Nie każdy zaakceptuje epatowanie i brzydką, i w kontekście fabuły zbyteczną nagością. Nie zmienia to jednak pozytywnej opinii aktorki, która w sposób bardzo wyrazisty odegrała swoją rolę. Co ciekawe Muskała jest również odpowiedzialna za ten „pokręcony” scenariusz. Rzadki przypadek takiego połączenia, ale tłumaczący tak przekonującą kreację. Ważny jest także wątek macierzyństwa („czy byłam dobrym dzieckiem, czy byłam w dobrą matką” – w znakomitej scenie rozmowy z matką), kontaktu z dzieckiem, który tak łatwo zepsuć, tak trudno odbudować. Smoczyńska dobrze tutaj poprowadziła młodego aktora, wplotła sceny typowo dziecięce typu zabawa śniegiem, ukazując jednak trudniejsze momenty, jak początkowe nie zauważanie matki po latach nieobecności, a nawet złośliwe podkładanie pinezek. Kwintesencją tego wątku jest znakomity pomysł, gdy to syn zaczyna przejawiać objawy, albo celowo udając, choroby utraty własnej tożsamości. Co prawda film się na tym zatrzymuje, ale i tak robi to wrażenie.

Dużo gorzej jest z wątkiem małżeńskim. To on tutaj psuje zbyt wiele. Nasuwa wręcz pytania o realność opowiadane historii. Do końca nie wiadomo, co się wydarzyło miedzy małżeństwem, czy się kochają, czy się w ogóle kiedykolwiek kochali. A przede wszystkim jaka rolę w ich małżeństwie pełniła blondynka, jakby nowa kochanka, ale jednak chyba nie do końca, bo nagle sama odsuwa się na drugi tor. Ten wątek zbyt słabo wybrzmiewa, aby uzasadnić taką układankę scenariuszową.

 

Klimat filmu jednak pozostaje. Wrażenie niedopowiedzeń, specyficznej percepcji rzeczywistości przez bohaterkę tworzą znakomite zdjęcia Jakuba Kijowskiego. To dzięki nim widz obserwuje wydarzenia z punktu widzenia bohaterki. Uzupełnieniem jest dopasowana muzyka Filip Míska. Trzeba co prawda złapać ten klimat, żeby zaakceptować ten film. Nie jest to zadanie łatwe. Z tego powodu trudno wróżyć sukcesu frekwencyjnego pomimo dość szerokiej dystrybucji – także w multipleksach (pustki są już w pierwszych dniach po premierze).

Mieszane odczucia można natomiast zgłaszać odnośnie realizacji dźwięku. Z jednej strony kilka ciekawych pomysłów, z drugiej często kwestie wypowiadane przez aktorów są słabo słyszalne (zmora polskich produkcji).

 

Agnieszka Smoczyńska zadedykowała ten trudny film dla swojej matki, jeszcze bardziej podkreślając jego osobisty charakter. Na ile wydarzenia ukazane w historii mają wątki autobiograficzne (może także dla Muskały) nie wypada dociekać, jednak końcowy wydźwięk jest bardzo naturalnie kobiecy.

 

Dla wielu widzów, a szczególnie zwolenników (niestety takowi są) niespodzianką będzie zupełnie inna stylistyka, tematyka, a nawet sposób prowadzenia narracji niż w debiucie reżyserskim Smoczyńskiej. Szacunek dla reżyserki, że potrafiła stworzyć dzieło tak odmienne. Jak komuś wybitnie nie spodobały się „Córki dancingu”, a pamiętając masowe opuszczanie sali kinowej nie były to odosobnione przypadki, to nie powinien przekładać to na drugi pełnometrażowy film tej reżyserki. Bo, mimo tych wszystkich niedoskonałości, jest on pod każdym względem, i tematycznym i realizacyjny, dziełem dojrzalszym. Poza tym mieć premierę na festiwalu w Cannes – to wyjątkowe wyróżnienie dla będącej na filmowym dorobku twórczyni.

 

Plusy:

  • historia

  • Muskała

  • kobiecość

  • zdjęcia

  • muzyka

  • plastyczność

  • konkretny, mocny tytuł

 

Minusy:

  • sceny erotyczne

  • niekonsekwencje scenariuszowe

  • uciążliwa narracja

  • niesłyszalne dialogi

 

Zwiastun:

Polska premiera: 7 listopada 2018

Dystrybutor: Kino Świat

Produkcja: Polska

Rok: 2018

Gatunek: dramat

Festiwale: Cannes, Gdynia, Nowe Horyzonty, Busan, Camerimage

 

  • reżyseria: Agnieszka Smoczyńska

  • scenariusz: Gabriela Muskała

  • zdjęcia: Jakub Kijowski

  • muzyka: Filip Mísek

  • obsada: Gabriela Muskała, Łukasz Simlat, Małgorzata Buczkowska-Szlenkier, Piotr Skiba, Halina Rasiakówna

Please reload

Ostatnie posty
Please reload

Search By Tags

I'm busy working on my blog posts. Watch this space!

Please reload

Follow Us
  • Twitter Social Icon