Operacja Overlord – najgłośniejszy film roku (ocena 5/10)


Najgłośniejszy film roku, ale niestety tylko pod względem realizacji dźwięku. Jak się nie można zdecydować czy zrobić efektowny, może nawet w starym stylu - film wojenny, czy krwawy horror klasy B, to wychodzi niezamierzona groteska.

II Wojna Światowa. Porozumienie aliantów, Brytyjczyków i Francuzów, skutkuje planami ofensywy antyniemieckiej na froncie zachodnim. Poprzedzają go działania zapobiegawcze. Jednym z nich jest desant spadochroniarzy na małe francuskie miasteczko celem wysadzenie strategicznej wieży. Żołnierze przeżyją piekło już w samolocie w wyniku niemieckiego ostrzału przeciwlotniczego. Tylko nielicznym uda się wylądować niedostrzeżonym przez wroga. Tam po zebraniu się w mały oddział i poznaniu miejscowej dziewczyny rozpoczynają realizację wytyczonego zadania. Rzeczywistość jednak będzie odmienna od spodziewanej, co postawi pod znakiem zapytania zakres działań.

Na wyróżnienie zasługuje realizacja początkowych sekwencji. To efektowne kino wojenne: głośny ostrzał, dynamiczny montaż, ciekawe ujęcia. Pomimo chaosu w jaki popadają, dokładnie widać co się z nimi dzieje. Nie powstydziłyby się takiej sceny filmy w rodzaju: „Szeregowiec Ryan”, czy „Dunkierka”. Udaje się jednocześnie zarysować najważniejszych bohaterów: beztroski fotograf, czarnoskóry mądrala, milczący i zgryźliwy dowódca. Nie jest wiec zaskoczeniem, że oni przetrwają desant, aby podtrzymać resztę filmu. Pojawia się również pożądany, acz trudny do wprowadzenia w kinie wojennym, bohater – czyli ładna (w miarę) kobieta. Dodatkowo zaradna, samodzielna i opowiadająca się po tej samej stronie barykady. W tym momencie film kieruje się w popularny schemat fabuły opartej na realizacji trudnego, pozornie niemożliwego do wykonania, zadania przez grupę zarysowanych bohaterów. Jest to nawet stylizowane na starsze filmy wojenne (typu „Tylko dla orłów” z 1968r.), chociażby poprzez charakterystyczne napisy w czołówce (także w końcówce, ale wówczas już nikt nie ma złudzeń). Czyli stare dobre kino wojenne. Niestety – nie.


Zadanie do wykonania, a zarazem cały początkowy zamysł filmu, schodzi na drugi plan z uwagi na fakt, który dość przypadkowo odkryje główny bohater. I tutaj także by nie było problemu, gdyby utrzymać i przyzwoicie zrealizować taką konwencję. Horrory wykorzystujące motywy eksperymentów prowadzonych przez nazistów były już realizowane, z różnym skutkiem: raz lepszym, raz gorszym (chociażby wcześniejszy film tego typu „Eksperyment SS”). W sposób naturalny kwalifikując się do krwawego kina klasy B.


Twórcy jednak nie bardzo się mogą zdecydować na jaką konwencję postawić. Podobnie zresztą jak i sami bohaterowie. Dylemat pozostaje: realizować misję zgodnie z planem, czy też uwzględnić w niej nowe „odkrycie”.


Sypie się również logika: od drobnych rzeczy typu „jak się odnalazł zniszczony aparat fotograficzny”, po kompletnie absurdalne pomysły sprzeczne z jakimikolwiek logicznymi zasadami typu: „nikt w obozie wroga nie zauważa braku jednego ze swoich kluczowych oficerów”. Jak się dłużej zastanowić to także zadanie główne jawi się jako absurdalne, bo: raz że wieża nie wygląda na mającą być strategiczną przeszkodą w planowanej akcji aliantów (nawet jeżeli jest tam jakiś nadajnik to chyba jednak łatwiej byłoby ją zbombardować), dwa że zupełnie nie wiadomo dlaczego akurat tam wróg prowadzi rzekomo tak tajne, a kluczowe dla zaistnienia Tysiącletniej Rzeszy, eksperymenty. Logikę niestety więc trzeba odłożyć na bok – co też byłoby akceptowalne, gdyby nie nadzieja na jednak rozsądne pod względem fabuły kino, które obiecywał początek filmu.


Spada również poziom realizacyjny. O ile pierwsza scena robiła wrażenie, o tyle każda kolejna to już zwykła, standardowa strzelanina, jakich w kinie tego typu setki. Krwawa część również niczym nowym nie zaskakuje. O takich elementach jak dialogi, gra aktorska – lepiej nie wspominać. Nie doceniono także podstawowej inteligencji widza, chociażby w scenie w której każdy na sali kinowej wie, co się stanie z trupem po wszczepieniu mu serum, bohaterowie na filmie są jedynymi zaskoczonymi.


To wszystko nie pomaga utrzymaniu zainteresowania. Coraz bardziej cała fabuła, losy bohaterów, powodzenie misji (no raczej trudno oczekiwać aby się okazało, ze feralna wieża odwróci losy II Wojny Światowej nie pozwalając na słynna akcję D-Day) zaczynają być obojętne. Nie ma również większej przyjemności w napawaniu się obrazem krwawych eksperymentów, które zresztą są do bólu (dosłownie) przewidywalne i mało wyszukane. Twórcy nie mogą już popuścić wodze wprowadzając celowo groteskę, wiec jeżeli się na pojawia to raczej w sposób niezamierzony, co jeszcze bardziej zniechęca.


Powstał więc film, który z pewnością nie zasłużył na tak dobrą pierwszą scenę. Wprowadzenie go do kin IMAX – to chyba przesada, bo można mieć wrażenie, że wystarczyłoby go skrócić do pierwszych 10 minut. A i zwolennicy kina krwawej jatki – też mogą być skonfundowani.


Plusy:

  • realizacja dźwięku

  • mocny początek

  • stylizacja na starsze filmy wojenne

  • wyraziści bohaterowie


Minusy:

  • brak zdecydowania gatunkowego

  • nielogiczności, absurdalne zachowania bohaterów

  • przewidywalność

  • przywiązanie do powagi


Zwiastun:

Tytuł oryginalny: Overlord

Produkcja: USA

Rok: 2018

Data polskiej premiery: 30 listopada 2018

Gatunek: horror


  • reżyseria: Julius Avery

  • scenariusz: Billy Ray, Mark L. Smith

  • muzyka: Jed Kurzel

  • zdjęcia: Fabian Wagner

  • obsada: Jovan Adepo, Wyatt Russell, Mathilde Ollivier, John Magar

Ostatnie posty
Search By Tags
Nie ma jeszcze tagów.
Follow Us
  • Twitter Social Icon