Suspiria – ni to dramat, ni horror (ocena 5/10)


Trudny do zakwalifikowania gatunkowego projekt: ocierający się o dramat, thriller polityczny, kryminał horror, a nade wszystko widowisko taneczne. Długi, męczący – dla wytrwałych.

Republika Federalna Niemiec. Rok 1977. Do szkoły tanecznej w Berlinie Zachodnim przybywa amerykanka. Ma szczęście, bo akurat zwolniło się miejsce po jednej z dziewczyn, które odejście pozostaje w sferze tajemniczości, ale zapewne jest związane z rosnącymi ruchami politycznymi: porwanie samolotu, akty terrorystyczne, działalność organizacji Baader-Meinhof. Równolegle starszy pan poszukuje zaginionej w trakcie III Rzeszy ukochanej małżonki.

Niezależnie czy ktoś zna pierwowzór – kultowy włoski horror „Odgłosy” z 1977 roku, czy nie, to i tak będzie miał problem z ogarnięciem fabuły. Toczy się ona wolno, jest niedopowiedziana, momentami wręcz chaotyczna. Co prawda napięcie narasta, żeby eksplodować w końcówce, ale na zmęczonego widza to już może nie zadziałać. Szczególnie, że poszczególne wątki wcale nie są specjalnie angażujące. Równie dobrze można oglądać ten film od 90 minuty – niewiele się straci, a końcówka wynagradza męczącą narrację, dzieje się bowiem intensywnie.


Warstwa wizualna jest dopieszczona, sceny taneczne są bajeczne: interesujące ujęcia, sprawny montaż. Tylko, że na pierwszą scenę tego typu trzeba czekać ze 40 minut. Trochę to przypomina doznania z równolegle obecnym na polskich ekranach „Climax” – forma momentami elektryzująca, sama fabuła mierna i pretensjonalna.


Zaskakująco dobrze w tym filmie wypadła Dakota Johnson (tak fatalna aktorsko w innej produkcji). W scenach tanecznych jest zachwycająca, ale także w całej fabule próbuje jakoś uratować monotonny klimat. Można nawet powiedzieć, że przyćmiła Tildę Swinton.


Dobrym pomysłem był czytelny podział na akty – co w pewnym stopniu ułatwia ślęczenie nad tym dziełem. Jak ktoś się odpowiednio nastawi może nie odczuwać męczarni, szczególnie gdy zaczynają się pojawiać sceny „taneczne”. Nastawić się trzeba co prawda jeszcze na epilog, mocno zakręcony narracyjnie, ale to już finisz tej produkcji.


W podtekście tego filmu można dopatrywać się wielu znaczeń. Głównie elementy feministyczne tutaj wybrzmiewają – mężczyźni praktycznie sprowadzeni są tutaj do mało znaczących postaci. Pojawiają się również kwestie społeczno-polityczno-historyczne, chociaż trudno jednoznacznie ocenić jak korespondują one z główną historią.


Dla standardowe widza kinowego, film wszedł do szerokiej dystrybucji, z jeszcze przypiętą łatką „horroru” i znakomitym plakatem, może być trudnym orzechem do zgryzienia. Ale znajda się również wierni wyznawcy tej produkcji, którzy odnajdą dodatkowe znaczenia, a męcząca forma ich nie tylko nie zmęczy, ale dodatkowo zainspiruje do przemyśleń.


Plusy:

  • wizualność

  • montaż scen tanecznych

  • klarowny podział na sześć aktów

  • krwawa końcówka

  • Dakota Johnson


Minusy:

  • chaotyczna fabuła

  • nużące tempo

  • brak przesłania

  • za długie


Zwiastun:

Polska premiera: 2 listopada 2018

Dystrybutor: Kino Świat

Produkcja: USA, Włochy

Rok: 2018

Gatunek: dramat


  • reżyseria: Luca Guadagnino

  • scenariusz: David Kajganich

  • obsada: Dakota Johnson, Tilda Swinton, Mia Goth, Jessica Harper, Chloë Grace Moretz

Ostatnie posty
Search By Tags
Nie ma jeszcze tagów.
Follow Us
  • Twitter Social Icon