Ocean Ognia – biedny Gerard Butler (ocena 5/10)

Nie jest dobrze jeżeli Butler okazuje się najmocniejszym elementem filmu. Problemy z budżetem, niedoświadczony reżyser, a nade wszystko kiepściutki scenariusz - gotowa recepta na klapę. I tak udało się w miarę wybrnąć, samo powstanie filmu podobno już jest sukcesem. A że da się oglądać bez bólu – to już wyczyn na miarę zażegnania międzynarodowego konfliktu. Bo do takowego dochodzi.

Gdzieś na przybrzeżnych wodach Rosji zostają zatopione dwie łodzie podwodne: rosyjska i amerykańska, co rozpoczyna wzajemne oskarżenia i nieufność. Na pomoc wysłana zostaje kolejna jednostka pod dowództwem niepokornego kapitana (Gerard Butler). Trzecia Wojna Światowa wisi w powietrzu, w dodatku taka która może zostać wygrana przez nieobliczalną Rosję.

Fabuła jest przewidywalna i zupełnie niczym nie zaskakuje, chociaż aż by się prosiła o jakiś oryginalniejszy zwrot akcji. Za to dobrze zarysowane są dylematy dowódców w obliczu konfliktu. Często solidarność zawodowa jest silniejsza od podległości wojskowej. Najciekawiej ukazana jest postać rosyjskiego dowódcy uratowanego z uszkodzonej jednostki. Ciekawostką są również postacie prezydentów supermocarstw: rosyjski nie przypomina raczej Putina (szybciej Miedwiediewa), a amerykańskim jest kobieta – jak widać wszystkie filmy kręcone przed przegranymi przez Clinton wyborami próbowały zaczarować przyszłość. Ale to takie drobnostki odnajdywane z „braku laku”, czyli ciekawej fabuły. Ponownie okazało się, że napisać coś z sensem jest ponad siły twórców kina sensacyjnego.

 

Niestety brakuje również innych niezbędnych elementów, bo już nawet z samą sensacją jest na bakier. Realizacja może uwodziłaby w latach 80-tych, gdy jeszcze zamiast Rosji byłby konflikt ze Związkiem Radzieckim. Jak brakuje budżetu to można się ratować czymś innym, a tym mogłoby być chociażby poczucie humoru. Niestety, poza kilkoma tekstami, wszystko tutaj jest śmiertelnie poważnie, jakby światu faktycznie groził międzynarodowy kataklizm.

 

Gerard Butler, niby przyzwyczajony do takich kiepskich produkcji, chyba sam nie bardzo wie co tutaj robi, ale pewnie wcześniej podpisał kontrakt. Próbuje więc przemycić tutaj stonowaną rolę, człowieka niepokornego, ale rozsądniejszego niż większość jego decydentów. I to w pewnym stopniu się udaje, bo sceny gdy jest na ekranie wypadają całkiem dobrze. Gorzej z lądową fazą operacji, która jest traktowana po macoszemu, a to właśnie ten oddział wydaje się mieć więcej rozmachu.

 

Słabo jest też z czarnym charakterem - głównym sprawcą tego zamieszania, wzbudzającym taką antypatię, że trudno uwierzyć aby ktoś chciał mu służyć. Nawet w Rosji. Zresztą to on bardziej jest stylizowany na Putina, nie wiadomo czy świadomie, czy nie. Zabrakło również takiego drobnego elementu jak kwestie językowe - aż się prosiło momentami operować rosyjskim. chociaż w pojedynczych hasłach.

 

Nie jest kinowy seans tego filmu wielką męką, ale dodatkowo słabiutkie dialogi predysponują go co najwyżej na wieczorny hit jednej z bardziej komercyjnych stacji telewizyjnych. Chociaż pewnie ze trzydzieści lat temu oglądałoby się coś takiego z wypiekami na twarzy na domowych imprezach z odtwarzaczami wideo.

 

Plusy:

  • współpraca ponad podziałami w obliczu katastrofy

  • dobre tempo akcji

  • stonowany Gerard Butler

 

Minusy:

  • przewidywalna do bólu fabuły

  • źle rozpisane dialogi

  • brak luzu i poczucia humoru

  • pomysły realizacyjne jak sprzed 30 lat

  • kwestie językowe

 

Zwiastun:

Tytuł oryginalny: Hunter Killer

Produkcja: USA

Rok: 2018

Polska premiera: 26 października 2018

Gatunek: sensacyjny

 

  • reżyseria: Donovan Marsh

  • scenariusz: Jamie Moss, Arne Schmidt

  • obsada: Gerard Butler, Gary Oldman, Common, Linda Cardellini, Toby Stephens

     

     

     

     

     

     

     

     

     

Please reload

Ostatnie posty
Please reload

Search By Tags

I'm busy working on my blog posts. Watch this space!

Please reload

Follow Us
  • Twitter Social Icon