Zegar czarnoksiężnika – freak ratuje świat (ocena: 5/10)

October 4, 2018

Nieudana próba stworzenia familijnego filmu czarnej magii dla młodzieży, reżysera znanego z mocnych produkcji dla dorosłych. Obecne na porannym seansie dzieci ze szkolnej wycieczki wydawały się bardziej śmiać z pomysłów twórców, niż z samego filmu.

 

Luisowi (Owen Vaccaro) po wypadku rodziców pozostała jedynie czarna bilardowa kula, jednakowoż o magicznych właściwościach – pokazująca chłopcu wskazówki (jakież to przewidywalne, że „filmowe półtorej godziny potem” pozwoli uratować świat …). Opieką ma się zająć ekscentryczny wujek („ktoś ci dał dziecko do opieki?”) mieszkający w dziwnym starym domu. Luis ma duże problemy z adaptacją w szkole, szczególnie że chodzi w dziwacznych goglach, a zachowuje się jak standardowy freak.

 

Od początku czuć, że reżyserem jest ktoś specjalizujący się w innym kinie. Eli Roth zasłynął debiutanckim thrillerem „Śmiertelna gorączka”, a następnie poszedł w jeszcze bardziej drastyczną serię „Hostel”. Przenosi na płaszczyznę filmu familijnego nie przynoszą dobrego efektu. Pomimo książkowej podstawy scenariuszowej (książki Johna Bellairsa można nazwać prekursorem serii J.K. Rowling), film jest pozbawiony klimatu grozy, za banalny dla dorosłych, za mroczny dla młodzieży. Reżyser próbuje się przypodobać młodszej publice, ale robi to w sposób tak sztuczny, że efekt jest odwrotny do zamierzonego.

 

Wątek wiodący jest prowadzony bardzo ślamazarnie. Praktycznie już pierwsza scena po wejściu do mrocznego domu nasuwa sugestię, co tam się dzieje magicznego. Reżyser jednak odkrywa tę oczywistość przez blisko pół filmu. A szkoda, bo można by wykorzystać wszystkie te ożywione elementy wyposażenia (fotele, fortepiany, zegary). Klimatu grozy nie udaje się zbudować z kluczowego powodu – nie ma czarnego charakteru. Nie może być nim w końcu tykający zegar. Dopiero gdy pojawia się, za sprawą zresztą samego chłopca, zaczyna być odrobinę ciekawiej. Tyle że to już praktycznie koniec filmu. A musi jeszcze wystarczyć czasu, aby nakreślić genezę zła: wojenną co ciekawe i mało przekonującą.

 

W zamian reżyser wciska jako „wypychacz” wątek szkolny. Luis ma oczywiste problemy z akceptacją, gdy zachowuje się jak typowy freak, nosi dziwne gogle, a przede wszystkim nie potrafi ogarnąć zasad koszykówki. Jego próby zbliżenia do szkolnego lidera, będącego akurat w trakcie szkolnej kampanii wyborczej były materiałem na ciekawy wątek. Reżyser jednak traktuje go po macoszemu i używa tylko gdy jest potrzebny (do zawiązania finałowej akcji i jako wypełniacz na zakończenie). Szkoda tego znikającego na długie minuty motywu także ze względu na potencjalną historię miłosną. W książce nie ma problemu żeby dobrze skomponować kilka równoległych wątków – ale dla twórcy filmowego to wyzwanie, któremu Roth najwyraźniej nie podołał. A dla widzów przyzwyczajonych do udanych adaptacji Harry Pottera jest to nie do wybaczenia.

 

Dużym problemem tego filmu jest aktorstwo. Vaccaro jest po prostu słaby – nie wzbudza zainteresowanie, ani sympatii – a powinien. Rozczarowuje tak znamienite marki jak Jack Black i Cate Blanchett, z drewnianym jak nie oni aktorstwem. Fakt, że na tę krytyczną ocenę rzutuje jeszcze koszmarny polski dubbing, ale mimo wszystko. Zupełnie dobrze prezentują się natomiast postacie z drugiej strony mocy: Kyle MacLachlan (upiorny) i Renée Elise Goldsberry (lateksowo „zabójczo” kobieca, przynajmniej po właściwej przemianie) – cóż z tego jak pojawiają się ledwie na dwie sceny. Nic dziwnego jednak, że sympatia obecnej na seansie szkolnej wycieczki szybko przechodzi na ich stronę. Zresztą finalnie ich niecne plany prowadza do UWAGA SPOILER cofnięcia czasu, czyli de facto odmłodnienia. Wykorzystano nawet tutaj, co prawda bardzo nieudolnie technicznie, motyw z filmu „Ciekawy przypadek Benjamina Buttona”.

 

I właśnie z fazą techniczną wiąże się kolejny mankament filmu. Efekty specjalnie zostały potraktowane po macoszemu, może to kwestia niskiego budżetu. Jednak po takim reżyserze można było się spodziewać trochę ciekawszego motywu niż walka z wymiotującymi dyniami. Żartów na poziomie fekalnym jest zresztą więcej – głównie dotyczą stwora, który nie może się nauczyć korzystać z kuwety, ale także w kluczowym momencie zbędne sikanie niemowlaka. Poziom poczucia humoru woła o pomstę do nieba, a wspomniana wycieczka szkolna jeszcze na długo po wyjściu z kina obśmiewała rzekomo zabawne żarty słowne („odkicaj się ode mnie”). Acz tutaj to też może być kamyczek do ogródka polskiego przekładu. Nie rzucają na kolana także, jakże ważne w tego rodzaju produkcjach: scenografia i kostiumy. Ostatnio w Teatrze Syrena na musicalu "Rodzina Addamsów" można było zobaczyć oryginalniejsze pomysły. Jeszcze słabiej jest w oddaniu klimatu amerykańskiej szkoły połowy ubiegłego wieku - tutaj to bardziej wina pomijania całego wątku, niż niedoskonałości kostiumowo-scenograficznych.

 

Może to i dobrze, że wyszła bardzo przeciętna produkcja, bo dostrzegając przesłanie niosła ona niebezpieczny element edukacyjny. Ukazywała bowiem, że podobne bohaterowi freaki mogą nie tylko funkcjonować, ale nawet zbawiać świat. O tym jak to wpływa na szkolną dyscyplinę i inne problemy wychowawcze nikt się jednak już nie zająknął. Ta pochwała inności w realnym świecie ma zgubne skutki.

 

Nie ma oczywiście sensu specjalnie pastwić się nad tym filmem. Pewnie pojawi się jeszcze w serwisach filmowych i w telewizji. Tam aż tak nie będzie raził polski dubbing i słabiutkimi efektami specjalnymi.

 

Plus:

  • czarne charaktery (jak się w końcu pojawiają)

  • wątek wyborów szkolnych

  • retrospekcje wojenne

  • nawiązania do klasyki kina magii i grozy

 

Minusy:

  • kompozycja scenariusza

  • nie wykorzystany potencjał książkowy

  • aktorstwo pierwszoplanowe

  • polski dubbing

  • efekty specjalne

 

Zwiastun:

Tytuł oryginalny: The House with a Clock in its Walls

Polska premiera: 21 września 2018

Produkcja: USA

Rok: 2018

Gatunek: familijny

Scena po napisach? BRAK

 

  • reżyseria: Eli Roth

  • scenariusz: Eric Kripke

  • zdjęcia: Rogier Stoffers

  • muzyka: Nathan Barr

  • montaż: Fred Raskin, Anrew S. Eisen

  • scenografia: Walter P. Martishius, Ellen Brill, Andres Cubillan

  • kostiumy: Marlene Steward

  • dźwięk: Whit Norris, Karen Baker Landers, Randy Torres

  • obsada: Jack Black, Cate Blanchett, Owen Vaccaro, Kyle MacLachlan, Renée Elise Goldsberry, Sunny Suljic, Lorenza Izzo, Colleen Camp

 

Please reload

Ostatnie posty
Please reload

Search By Tags

I'm busy working on my blog posts. Watch this space!

Please reload

Follow Us
  • Twitter Social Icon