Bez litości 2 – w poszukiwaniu straconego czasu (ocena 6/10)


Bez litości” to jeden z najlepszych filmów sensacyjnych ostatnich lat. Kontynuacja, zupełnie niepotrzebna, tylko częściowo utrzymuje wysoki poziom.

Denzel Washington, jako Robert McCall przebrany za islamistę w tureckim pociągu rozprawia się w WARSie (czy jak to się w Turcji nazywa) z porywaczami dziewczynki z Bostonu. Uradowana matka odbiera ukochane dziecko w bostońskiej kancelarii prawnej, a Denzel, to znaczy Robert powraca do ulubionego fachu – czyli robi za taksówkarza (niestety nie wiadomo dlaczego porzucił pracę z poprzedniej części w supermarkecie budowlanym). Nie pozostaje jednak obojętny na los swoich pasażerów: oprawcy pobitej dziewczyny zostają w trymiga ukarani. Większa afera wybucha po upozorowanym morderstwie w Brukseli. Śledztwo prowadzą starzy znajomi Roberta, a przybiera ono coraz gorszy obrót. Wygląda na to, że chwilowo trzeba będzie porzucić beztroskie (prawie) życie bostońskiego taksówkarza, a tragiczne wspomnienia z przeszłości wrócą za przyczynkiem powrotu do dawnego fachu, i dawnych miejsc.

Podstawowa rada dla widzów odnośnie tego filmu: lepiej nie znać pierwszej części. I nie chodzi tutaj o samą fabułę, bo scenariusz prawie abstrahuje od „jedynki” (bohater ma nawet całkiem inną pracę zawodową i wygląda jakby zawsze robił jako „złotówa”). Bardziej o wysoko postawioną poprzeczkę, którą „dwójka” strąca w każdym podejściu.

Atutem „jedynki” była zwarta historia: pokrzywdzona dziewczyna, ruska mafia, bezlitosna zemsta Denzela. Tutaj chcąc zachować te motywy szukano nowego pomysłu. Początkowo opierał się on niczym u Scorsese na taksówkarskich dialogach i ich konsekwencjach, bo wrażliwy taksówkarz nie pozostaje biernych widząc ludzką krzywdę. Dobry pomysł – tyle że na kilka filmów krótkometrażowych. W końcu jednak zdecydowano się na wiodącą fabułę, ale ta także ma wiele odgałęzień: morderstwo w Brukseli, zdrada dawnego kolegi, trudny w wychowaniu młokos (Ashton Sanders – znany z niesłusznie oscarowego „Moonlight”), islamska emigrantka uprawiająca ogródek (Sakina Jaffrey). Zbyt wiele, szczególnie że są one kiepsko skomponowane. Konkluzja jaka wychodzi z tej układanki jest mało przekonująca. Szczególnie wątek młodego chłopaka wydaje się tutaj wpleciony na siłę i bardziej przeszkadza, niżli pomaga. Wplatanie wątków trzecioplanowych (zniszczony ogródek, staruszek szukający siostry) to prawdziwe kuriozum scenariuszowe.

Motywem głównym pozostaje kolejna zemsta bohatera, ale także tutaj za bardzo skomplikowano historię, nie wyjaśniając podstawowych elementów (geneza morderstwa w Brukseli) i nie argumentując motywów całego zamieszania (bardzo słabo naszkicowany główny oponent). W „jedynce” wszystko było zrobione lepiej – dlatego z przykrością tym razem śledzi się losy postaci odgrywanej przez Washingtona. Bardzo poprawnie zresztą odtworzonej. Czarnoskóry aktor dobrze się czuje w roli byłego komandosa, amatora literatury (wybór powieści Prousta na setną lekturę – bardzo ambitny).Pozostaje głównym atutem filmu, co widać w scenach w których znika z ekranu – a tym razem jest ich zbyt dużo. Szczególnie charakterystyczne są momenty, gdy ocenia sytuację: zbliżenie na oczy, wiwisekcja otoczenia, a w końcu rozpoczęcie odmierzania czasu. Wówczas już nie ma litości, zgodnie z tytułem filmu. Jest za to brutalnie, krwawo, wręcz masakrycznie. To kolejny wyróżnik tej serii (oby tylko dwufilmowej, bo aż strach pomyśleć co by wymyślono na „trójkę”) – fani tego rodzaju scen będą usatysfakcjonowani.

Bez litości 2” jest filmem bardzo solidnie zrealizowanym. Sceny akcji są perfekcyjnie rozplanowane, ani przez moment nie ma chaosu utrudniającego śledzenie przebiegu walki – chociaż najczęściej jest ona mocno jednostronna. Kilka drobnych mankamentów może by się znalazła (chociażby co robił kelner z WARSu, gdy rozpętało się piekło zemsty), ale trudno mieć głowę przy takiej demolce do doszukiwania się drobnych niedociągnięć. Udało się również konsekwentnie utrzymać klimat, co jest zarówno zasługą stonowanych zdjęć, prawie dostrzegalnego podkładu muzycznego i scenografii wnętrz. Szczytowym osiągnięciem realizacyjnym jest „huraganowa” sekwencja finałowa – bardzo poprawnie zmontowana i rozplanowana. W efekcie powstał porządny film sensacyjny, którego jednakże podstawowym felerem jest porównanie do dużo lepszej pierwszej części.


Cinema City zdecydowało się wprowadzić film do sal 4DX. Jak ktoś ma za dużo pieniędzy to powinien wybrać taką opcję, pod warunkiem że weźmie ze sobą coś przeciwwiatrowego, bo realizatorzy efektów nie szczędzą prawdziwego huraganu: od podróży koleją, po nadmorski finał.


Zalety:

  • dynamiczne sceny akcji

  • huraganowa sceneria finału

  • wiatr w sali 4 DX


Wady:

  • brak nowego pomysłu

  • rozwleczony scenariusz

  • niewiarygodny zły charakter

  • niepotrzebne wątki trzecioplanowe


Zwiastun:

Tytuł oryginalny: The Equalizer 2

Produkcja: USA Rok: 2018 Polska premiera: 31 sierpnia 2018 Gatunek: sensacyjny


  • Reżyseria: Antoine Fuqua

  • Scenariusz: Richard Wenk

  • Zdjęcia: Oliver Wood

  • Muzyka: Harry Gregson-Williams

  • Montaż: Conrad Buff IV

  • Scenografia: David Schlesinger

  • Obsada: Denzel Washingon, Ashton Sanders, Pedro Pascal, Melissa Leo, Bill Pullman, Orson Bean, Sakina Jaffrey

Ostatnie posty
Search By Tags
Nie ma jeszcze tagów.
Follow Us
  • Twitter Social Icon