Ghostland – maszyna do pisania (ocena: 5/10)

May 8, 2018

Horror, w którym podstawowym narzędziem obrony jest maszyna do pisania. Dosłownie i w przenośni.

 

Trzyosobowa rodzina: matka i dwie ładne córki jadą do nowego domu po zmarłej babci. Jedna z nich w drodze samochodem czyta własną powieść grozy. Po drodze mija ich kolorowy wóz z zabawkami dla dzieci. Po przyjeździe próbują ogarnąć zagracony dom. Szybko jednak zostaną zaatakowani.

Lata później uznana pisarka horrorów wydaje nową powieść „Incydent w Ghostland”, która z miejsca okazuje się bestsellerem. Zapraszana do audycji telewizyjnej nie przyznaje się do autobiograficznego charakteru fabuły. Szczęśliwa, bogata, mieszkająca z przystojnym mężem po powrocie do domu odbiera telefon od swojej córki, która jest spanikowana. Szybko podejmuje decyzje o wyjeździe do wiejskiego domu – tego samego co przejętego po śmierci babci, aby sprawdzić czy coś się nie stało z nią i matką złego.

 

Fabuła filmu prowadzona w dwóch wymiarach czasowych, często trudnych do rozróżnienia, jest z pewnością specyficzna, jak na rozwiązania gatunku horrorów. Problem polega jednak na tym, że szybko można się zorientować w fikcji która jest prezentowana na ekranie. Widz horrorów lubi być zaskakiwany, ale nie lubi być oszukiwany. A tutaj cały czas pachnie fikcją, snem, przywidzeniami. Prezentowana rzeczywistość, w obu kanałach czasowych, jest tak absurdalna i nierealna że nie budzi zaciekawienia, bo i tak wiadomo że jest wytworem chorego umysłu. I nic to, że w końcówce wszystko układa się w miarę logiczną całość – za wiele razy widz jest wyprowadzany w pole, żeby to kupić.

 

Jest natomiast „Ghostland” filmem bardzo solidnie zrealizowanym. Już początkowe sceny wzbudzają napięcie samymi dźwiękami i niepokojącym klimatem wystroju wnętrz. Kostiumy i scenografia są tutaj bardzo pieczołowicie dopracowanie. Szybko zaczyna się jednak krwawa jatka i twórcy nie hamują tutaj swojej wyobraźni – jest okrutnie mimo że niespecjalnie krwawo. Scena w której bohaterka udaje lalkę, gdyby nie absurdy jej zachowania, klimatem urasta do wzorcowej atmosfery w horrorach. Gdyby to wszystko było umownie przerysowane, to należałoby pochwalić tak mocny klimat gore – niestety tutaj twórcy próbują przekonać, że wydarzyło się naprawdę. To i tak dobrze, że nie ma tabliczki „oparte na prawdziwych wydarzeniach”.

 

Poradziły sobie w tym chaosie dwie młode aktorki, które wyróżniają się nie tylko młodzieńczą urodą, ale również całkiem przekonywującą grą aktorską, a biorąc pod uwagę pokręcony scenariusz nie miały prostego zadania. Na uwagę zasługują także oprawcy, fantastycznie ucharakteryzowani – autentycznie budzący grozę.

 

Niby jest to słaby horror, ale jednak specyficzny scenariuszowo, co już go wyróżnia, i jednak bardzo solidny realizacyjnie. Chyba najdosadniej podsumował go ten recenzent:

Atutem filmu są subtelne odniesienia, nawet na samym początku, do mistrza powieści gore sprzed stu lat: Howarda Lovercrafta.

 

Zwiastun:

Polska premiera: 7 maja 2018

Produkcja: Francja, Kanada

Rok: 2018

Gatunek: horror

 

  • Reżyseria i scenariusz: Pascal Laugier

  • Zdjęcia: Danny Nowak

  • Muzyka: Georges Boukoff, Todd Bryanton, Anthony d’Amario, Ed Rig

  • Obsada: Crystal Reed, Mylène Farmer, Anastasia Phillips, Emilia Jones, Taylor Hickson

 

Please reload

Ostatnie posty
Please reload

Search By Tags

I'm busy working on my blog posts. Watch this space!

Please reload

Follow Us
  • Twitter Social Icon