Znikasz – defekt mózgu (ocena 5/10)


Duński kandydat do Oscara. Film zmarnowanych możliwości.


Frederik – dyrektor szkoły zostaje aresztowany, na oczach swojej żony - nauczycielki Mia, za sprzeniewierzenie powierzonej placówce gotówki. Okazuje się jednak, że od kilku lat miał obrzęk na mózgu, który powodował ataki gniewu i wzmożoną popędliwość seksualną. Ale czy sąd uzna to za usprawiedliwienie do nadużyć finansowych? Tymczasem żona „zaprzyjaźnia się” z adwokatem prowadzącym sprawę męża.


Film rozpoczyna się od znakomitej, prawie rodem z kina sensacyjnego, sceny szaleńczej jazdy samochodem. Chwilę potem suspens, a następnie przygnębiająca rozmowa z lekarzem. I to byłoby na tyle dobrego kina. Reżyser Peter Schønau Fog zupełnie się gubi w swoich zamierzeniach mieszając wiele wydarzeń, wątków i czasów opowiadanej historii. Na pierwszy plan wysuwa się dramat żony, która przytłoczona humorami, a potem problemami męża odkrywa że już go nie kocha. Prowadzi również swoje badanie na temat ludzkiego mózgu, zapisuje się do grupy ludzi, którzy muszą się mierzyć z podobną sytuacją. Jej naukowe monologi prowadzone jakby z offu są bardzo ciekawe, ale nijak nie tworzą klimatu filmu. To co sprawdza się w książce trzeba inaczej przełożyć na język kina. Także warstwa romansu jest bardzo słabo naszkicowana, i trudno nam uwierzyć w prawdziwość uczuć, potrzebę zdrady, czy też napięcia pomiędzy kochankami (wręcz absurdalna scena, gdy romans wychodzi na jaw).


„Znikaj” to chyba pierwszy film w historii kina, w którym wątek sądowniczy psuje, a nie poprawia narracji. Co chwila pojawiają się fragmenty z przewodu sądowego, ale są one wyjątkowo monotonne. To czy bohater jest winny, czy zostanie skazany jest najmniej ważne, zupełnie nie interesujące. Jakby pominięto ten wątek, skrócono tym samym film o pół godziny – z pewnością byłoby lepiej.


Scenariusz w ogóle cierpi na pierwowzór literacki (duński bestseller Christiana Jungersena) – to zawsze problem gdy scenarzyści próbują włożyć wszystko co było w książce, nawet najlepszej. Nie przekłada się to na spójność scenariuszową filmu. W filmie trzeba wybrać jeden wiodący wątek, bo inaczej powstaje właśnie taki miszmasz jak w „Znikasz” (tytuł tez bez sensu). A już zupełnie nie da się interesująco przełożyć długich wykładów naukowych, jak na przykład o specyfice ludzkiego mózgu.


Ginie w tym reżyserskim chaosie wysiłek aktorów – szczególnie Trine Dyrholm odtwarzająca żonę włożyła wysiłek w swoją rolę. Nikolai Lie-Kaas jest bardzo wyrazisty, chociaż w scenach dynamicznych mało wiarygodny. To także ostatni film znanego i cenionego duńskiego aktora Michaela Nyqvista (Millenium, John Wick).

Realizacyjnie natomiast jest równie słabo jak reżysersko: montaż, zdjęcia, muzyka – nic tutaj do siebie nie pasuje. Do tego jeszcze dochodzą zupełnie niepotrzebnie zbyt dosłowne sceny operacji lekarskich.


Film na który warto iść dla pierwszych 10 minut, dostępnych zresztą w zwiastunie. Trochę mało. Ten film to układanka, która rozsypuje się co kilka minut. Widza może co najwyżej zirytować.


Zwiastun:

Polska premiera: 13 kwietnia 2018

Produkcja: Dania

Rok: 2017

Gatunek: dramat

Festiwale: Wiosna Filmów, kandydat do Oscara


  • Reżyseria: Peter Schønau Fog

  • Scenariusz: Peter Schonau Fog na podstawie powieści Christiana Jungersena

  • Zdjęcia: Laust Trier-Mork

  • Muzyka: Mikkel Maltha

  • Obsada: Trine Dyrholm, Nikolai Lie-Kaas, Michael Nyqvist, Sofus Ronnow, Mikkel Boe Folsgaard

Ostatnie posty
Search By Tags
Nie ma jeszcze tagów.
Follow Us
  • Twitter Social Icon