The Room – kultowy gniot (ocena 2/10)

February 14, 2018

To chyba dobry film do recenzji w Dzień Świętego Walentego? W końcu historia o miłości.

 

Johnnie (Tommy Wiseau), wyglądem przypominający jaskiniowca, pracownik banku, zakochany w swojej narzeczonej, cycatej blondynce Lisie (Juliette Danielle). Planują ślub po kilku latach związku, uprawiają seks, sprawiają sobie prezenty. Do ślubu skłania także matka dziewczyny. Co prawda Johnn’emu nie specjalnie idzie w pracy, nie dostał należnego awansu, ale w ramionach ukochanej szybko o tym zapomina. Tylko, że Lisie nie do końca podziela tą monogamiczną miłość, szczególnie że na horyzoncie jest dużo bardziej przystojny od bankiera-jaskiniowca, jego najlepszy kumpel Mark (Greg Sestero). Dziewczyna wychodzi z założenia, że trzeba żyć pełnią życia, a nie ograniczać się do jednego szczęścia. Tylko jakie mogą być konsekwencje trójkąta narzeczona, narzeczony i jego najlepszy przyjaciel.

 

Jak widać z opisu fabuła jest dosyć sztampowa i sama w sobie nie stanowi zarzewia porażki jakim jest ten film. To autorski projekt Tommy Wiseau, który jest reżyserem, twórcą scenariusza, producentem, a nawet zagrał, koszmarnie zresztą, główną rolę. Film zapewne przeszedłby niezauważony, gdyby nie był aż tak koszmarny, że stał się kultowym, uosobieniem najgorszego filmu w historii kina. I jest to miano, na które naprawdę zapracował, bo praktycznie każda scena jest maestrią filmowego kiczu. Zasługa w tym przede wszystkim dialogów, które wręcz miażdżą swoją topornością. Sama fabuła też nie pozostaje dłużna – postępowanie bohaterów i ich wyboru są tak absurdalne, że mogłyby być kanwą do farsy, a wszystko wygląda na poważnie. Generalnie z perspektywy lat można się zastanawiać, czy Wiseau faktycznie sam stworzył tego filmowego potworka, czy wiedząc już o klęsce nie poszedł na całość i psuł wszystko dla beki. Jeżeli tak było to szacunek – stworzył dzieło ponadczasowe. To jednak umiejętność zepsuć wszystko co można, każdą pojedynczą scenę. Może rąbek tek zagadki, czy Wiseau robił to świadomie uchyla oscarowy film, który obecnie wchodzi na ekrany „Disaster Artist”, ale o tym w kolejnej recenzji.

Mimo całej męki jaka towarzyszy obcowaniu z tym filmem jest jeden element w miarę pozytywny, a są nimi sceny erotyczne – ładnie sfotografowane, dość odważne, okraszone romantyczną muzyką. W sam raz na Walentynki. Na plus również cycki Danielle.

 

Są kina (w Warszawie - LAB), które wykorzystały kinowy debiut kandydata do Oscara i urządziły maratony filmowe, na którym można również obejrzeć kultowego gniota Wiseau sprzed 15 lat. Przebrnąć ten seans w kinie to naprawdę niepowtarzalne kinowe przeżycie. Nawet w USA film ten nie doczekał się pełnej kinowej dystrybucji.

 

Zwiastun:

Rok: 2003

Produkcja: Belgia, Francja

Gatunek: dramat, melodramat

 

  • Reżyseria i scenariusz - Tommy Wiseau

  • Zdjęcia - Todd Barron

  • Montaż - Eric Chase

  • Muzyka - Mladen Milicevic

  • Obsada: Tommy Wiseau, Juliette Danielle, Greg Sestero, Philip Haldiman, Kyle Vogt, Carolyn Minnott, Robyn Paris

Please reload

Ostatnie posty
Please reload

Search By Tags

I'm busy working on my blog posts. Watch this space!

Please reload

Follow Us
  • Twitter Social Icon