Escape Room – marna imitacja Piły (ocena 4/10)


Już dwie początkowe sekwencje nie pozostawiają wątpliwości, że godzinny pobyt, w tak popularnych ostatnio także w Polsce, pokojach zagadek może nie zakończyć się niewinną zabawą: nierozwiązana zagadka logiczna lub słowna (szkoda, że autorzy filmu nie podają nawet widzom oczekiwanej odpowiedzi) kończy się śmiertelnym zastrzykiem lub bolesnym porażeniem prądem. Aby prześledzić prawdziwy obraz pokoju zagadek udajemy się przyjęcie urodzinowe, w którym biorą udział bogate pary młodych małżonków. Sama kolacja z szampanem kosztuje 1378 dolarów z centami, co zresztą odgaduje jeden z uczestników – powinno go to faworyzować w późniejszej fabule. Jubilat w prezencie dostaje, uwaga spoiler i zaskoczenie – bilety do escape roomu. Towarzystwo wsiada do limuzyny i jeszcze raczy się tym drogim szampanem w drodze do tytułowego miejsca. Budzą się w różnych pokojach. Samotny mężczyzna w pełnym zegarów i starych telewizorów. Para zakochanych w sobie w bardziej sterylnym z koniecznością uwolnienia mężczyzny od pasa cnoty. A kolejna bardziej kłócąca się para powiązana tak, że trudno się wyswobodzić. Początkowo zagadki wyglądają na proste i bohaterom udaje się sforsować drzwi, a nawet spotkać ze sobą. Ale do czasu.

"Escape Room" miał z założenia być odświerzającym wiatrem dla kultowej serii „Piła” tracącej już pomysły i początkowy suspens. Czerpie wiec z tego filmu garściami i się tego nie wstydzi. Niestety powiela jedynie negatywne elementy serii. Problem pojawia się już na początku. Wizyta w takim pokoju zagadek to dokładnie godzina. Twórcy chcą być wiarygodni i muszą czymś uzupełnić czas filmowy. A więc przez pół godziny trzeba słuchać głupich gadek przemądrzałych gości i oglądać jak piją szampana, mimo że wiadomo że nie ma to żadnego znaczenia dla dalszej akcji. Można było ten czas spożytkować aby ich lepiej poznać, ale niestety tutaj tkwi podstawowa przyczyna porażki filmu. Bohaterowie są praktycznie anonimowi, nie wiadomo dlaczego w pokoju przydarzają im się takie straszne rzeczy. W „Pile” jakiś powód zamknięcia był, pokazywano go w retrospekcjach w których poznawaliśmy grzechy bohaterów: miało to jakiś sens, co nawet musieli przyznać przeciwnicy serii. Tutaj bohaterowie są kompletnie „z czapy”. Na poczekaniu można wymyślić jakiś powód, karę która wypełnia się w pokoju. Chociażby to rozpasanie finansowe.

Niestety niewiele lepiej z logiką już jest w samych pokojach. Zagadki są mało ciekawe, często niezrozumiałe, problemem jest także uzależnienie rozwiązania od znajomości języka angielskiego (co prawda można się dowiedzieć jak określana jest czynność fellatio). Początkowo graczom nawet idzie przyzwoicie (nawet w stercie gazet potrafią logicznie odnaleźć właściwą), ale w pewnym momencie jakby ktoś się na nich uwziął. I do końca mają przesrane. Nie wiadomo co prawda dlaczego, bo nawet nie rozbili nic złego – dość logicznie rozwiązywali zagadki. Twórcy nawet nie wskazują na błędy jakie popełnili, no chyba że w Escape Roomie jest zakaz całowania się. Nie wiadomo również kto jest po drugiej stronie – czy jest jakiś prowadzący, czy jest on tak samo perfekcyjny jak Jigsaw, czy obserwuje uczestników, dlaczego ich zabija (karze?) w takich, a nie innych momentach, a przede wszystkim po co to robi, nawet jeżeli tylko dla swojej zwierzęcej przyjemności.

Zamiast czerpać z logiki serii „Piła” (no bo jednak coś tam było: twórca gry, motyw, śledztwo, efekty) Escape Room skupia się tylko na drastycznych efektach złych decyzji. Nie wzbudza to zainteresowania (bo i nie może, nawet „efekty krwawości” są tutaj słabe), a co najwyżej senność. W wielu opiniach pojawia się zarzut, że łatwo usnąć na tym filmie, czego również doświadczyłem. Co by nie mówić o Pile – to spać się nie dało. Jeżeli jednak ktoś pokonał walkę ze snem, to zapewne oczekiwał jakiegoś suspensu na koniec, a nie tylko częściowych odpowiedzi - to nie serial. A jedyne co go czeka to zapalone światło na sali. Z kina dużo łatwiej się wydostać niż z Escape Roomu.

Może gdyby nie powstała Piła, Escape Room byłby usprawiedliwiony, jako pozbawiony sensu horror, którego celem było li tylko drastyczne ukazanie jak mogą skończyć się fanaberie przeraźliwie bogatych ludzi. Co więc można miłego napisać o tej produkcji, poza tym że nadzwyczaj dobrze się na niej drzemie? Zadbano o urodę aktorek, a dodatkowo nie trzymano ich kurczowo w swoich odzieniach. Kilka razy można więc męskie oko zawiesić.

Przyzwoite są również zdjęcia miasta nocą – acz nie wiadomo czy mają czemuś służyć. Dobrym pomysłem mogło być również wybranie na bohaterów ludzi szastających gotówką, ale tego po prostu nie wykorzystano. Jest również stworzony klimat klaustrofobiczny, chyba do momentu krwawości gdyby nie słaby poziom zagadek mogłoby to być wciągające.

Nawet więc jako fan tego typu filmów („Piła” jest super) muszę niestety oznajmić porażkę tego projektu, co gorsza najprawdopodobniej przeznaczonego do kontynuacji. Chyba, że ktoś się za to zabierze i obuduje ten pierwszy epizod w jakiś sensowniejszą całość. Zgaduje jednak niczym bohaterowie tego filmu, że tak się jednak nie stanie.


Zwiastun:

Polska premiera: 19 stycznia 2018 Rok: 2017 Produkcja: USA Gatunek: horror, thriller

  • Reżyser: Will Wernick

  • Scenariusz: Noah Dorsey

  • Obsada: Elisabeth Hower, Annabelle Stephenson, Evan Williams, Dan J. Johnson, John Ierardi, Kelly Delson

Ostatnie posty
Search By Tags
Nie ma jeszcze tagów.
Follow Us
  • Twitter Social Icon