Zabić arbuza – Chińczyki trzymają się mocno (ocena 5/10)

December 21, 2017

Cao Chen (Dong Yong) hoduje i sprzedaje arbuzy przy mało uczęszczanej drodze. Jego dzień jest monotonny: nie ma wielu klientów, w południe z zupą przyjedzie żona, wieczorem odwiedzi go sołtys, który nagminnie winny jest mu pieniądze. Nadchodzi jednak dzień, który zmieni życie hodowcy, a przyczyną będzie poranna wizyta tajemniczego motocyklisty. Pozostawiony banknot nie pozwoli sprzedawcy spać spokojnie. Szczególnie, że wkrótce pojawia się policja, która w innym świetle stawia tajemniczego nieznajomego.


Akcja filmu toczy się praktycznie przez cały czas w jednym miejscu i trudno uchronić się od monotonii. Co prawda pojawiają się zwroty akcji, ale są one raczej charakterystyczne dla kina azjatyckiego: powolne i subtelne. Bohater toczy rozmowy z odwiedzającymi go osobami, ale głównie zabija nudę gadaniem do stylizowanego na głowę arbuza. Same teksty te nie są specjalnie odkrywcze, a nutka filozofii mocno zawoalowana.


Zdjęcia są kolorowe, chociaż z faktu jedności miejsca – jednostajne. Muzyki praktycznie brakuje. Aktorzy też specjalnie się nie wyróżniają. Oczywiście można się dopatrzeć klimatu, ale raczej trzeba być zwolennikiem kina azjatyckiego. Minimalistyczny, teatralny film, w zasadzie sympatyczny, ale trudno się jakoś specjalnie nim zachwycać.


To także film o tym jak przeciętny, ceniący sobie spokojne życie, człowiek może wpłynąć na poważne sprawy i stać się bohaterem mediów. Często trudno sobie z taką niespodziewaną sławą poradzić, co widzimy na co dzień, na wielu przykładach.


I zapewne przeszedłby ten film bez większego echa, gdyby nie decyzja jury Konkursu Międzynarodowego Warszawskiego Festiwalu Filmowego, które uznało go za najlepszą produkcję tej elitarnej imprezy. Były w gronie kandydatów do tej nagrody filmy znakomite (np. gruzińskie „Wyznanie”, rumuńskie „Urodziny”, bałkański „Górnik”, czy szwedzki „Balkan Noir”), był cały zestaw bardzo ciekawych polskich produkcji („CzuwajRoberta Glińskiego, „Pewnego razu w listopadzieAndrzeja Jakimowskiego i „Pomiędzy SłowamiUrszuli Antonik), a wygrywa zupełnie przeciętny film, chyba tylko dlatego że pochodzi z dalekiej Azji. Na nic wymyślne scenariusze, na nic wielomiesięczny trud reżyserów, piękne zdjęcia, znakomite kreacje aktorskie, czy pomysłowy montaż. Wygrywa film, w którym przez połowę facet gada do arbuza przy nieruchomej kamerze. A reszta konkurentów musi się obejść smakiem. Cóż, widać trzeba mieć chińskie nazwisko.


Nawet nie ma zwiastuna.

 

Produkcja: Chiny
Rok: 2017
Gatunek: dramat, komediodramat, kryminał
Warszawski Festiwal Filmowy: zwycięzca Konkursu Międzynarodowego

 

  • Reżyseria i scenariusz: Gao Zehao

  • Montażysta: Tao Yu

  • Operator: Zhao Long

  • Muzyka: Andy Lau

  • Scenograf: Li JiaNing

  • Obsada: Dong Yong, Liu Hua, Hu Ming, Li Yu, Cao Xiwen

 

Please reload

Ostatnie posty
Please reload

Search By Tags

I'm busy working on my blog posts. Watch this space!

Please reload

Follow Us
  • Twitter Social Icon