Cicha Noc – rodzina Wigilią silna (ocena 6/10)


Adam (Dawid Ogrodnik) jedzie autobusem z Holandii, gdzie wyemigrował za chlebem, do rodziny na Warmii i Mazurach. W autobusie ogładą USG swojego (?) przyszłego dziecka i nagrywa mu się na kamerze wideo. Już przy okazji tej czynności czekają go kłopoty, bo nie spodoba to się dresowi popijającemu piwko. Sprawa zostaje załagodzona, ale do dopiero pierwsza z tysiąca przygód Adama tego wigilijnego dnia. Na dworcu w Olsztynie znowu ma problem z wypożyczeniem wymarzonego auta, z powodu braku karty kredytowej. Po załatwieniu sprawy łapówką rusza w podróż deszczową warmińską drogą, gdzie na dzień dobry napotyka masakryczny wypadek. Telefon od narzeczonej raz nie odbiera, a jak odbiera to kłamie, że wciąż jeszcze jedzie autobusem. Chce bowiem najpierw zajechać do rodziny, załatwiać sprawy, dla których wigilia to nieodpowiedni moment. A w domu rodzinnym cały przegląd polskich charakterów: obrażony nie wiadomo na co brat (Tomasz Ziętek), ojciec (Arkadiusz Jakubik) na odwyku, matka (Agnieszka Suchora) zarobiona po pachy, odpicowana siostra (Maria Dębska) ze szwagrem (Tomasz Schuchardt), rubaszny dziadzio (Paweł Nowisz) i przemądrzały wujaszek (Adam Cywka). Powoli odkrywa powód wizyty i głęboko skrywane tajemnice. Wbrew woli matki wódka się poleje.


„Cicha noc” to debiut fabularny młodego reżysera Piotra Domalewskiego, znanego (jeżeli w ogóle) głównie z ról aktorskich („Historia Roja”, „Demon”). Film zwyciężył na festiwalu w Gdyni (Złote Lwy) i ma entuzjastyczne recenzje. I to może być dla niego problem. Owszem, jest filmem dobrym, ale tylko dobrym, a nie jak wielu (z powodów, o których zaraz napiszę) chciałoby - wybitnym. Zapewne publiczność to wyczuje dużo lepiej od krytyków i wielu może z kina wyjść zawiedzionym.


Przede wszystkim to kino wprost ordynarnie zżynające ze Smarzowskiego. Klimat, tematyka, wydźwięk, kamerowanie, kompozycja, nawet aktorzy – wszystko to już było, czy to w „Weselu”, czy w „Dom Zły”, czy w „Pod mocnym aniołem” (alkohol!). Jeżeli ktoś nie lubi specyficznego sposobu filmowania Smarzowskiego to nie polubi również debiutu Domalewskiego.


Ale to nie jest główny zarzut wobec młodego reżysera, zresztą chyba nawet nie kryje nawiązań do starszego i jeszcze bardziej popularnego kolegi „po kamerze”. Główny problem „Cichej nocy” to przeładowana fabuła. Adamowi przydarza się w trakcie kilkunastu godzin więcej nieszczęśliwych przypadków, niż przeciętnemu Polakowi przez kilkadziesiąt lat. Spoilerując: mało nie straci zębów od dresiarza w autobusie, zostaje pogryziony przez psa, zmasakruje szwagra, spali chałupę, a na zakończenie czeka go największe upokorzenie jakie może dotknąć przyszłego ojca. Wątków i tematów jest nawiązanych w tym filmie pięć razy więcej niż członków rodziny, a wszystkie muszą być roztrząsane przy wigilijnej wieczerzy. Rozumiem zamysł reżysera, który chciał jak w soczewce skupić wszelkie problemy Polski B. Krytycy zapewne są zachwyceni głównie dlatego, że wydźwięk filmu jest taki, że najbardziej rodzinny religijny polski wieczór przeistacza się w krwawą jatkę. A i tak żeby zachować pozory cała rodzina udaje się na Pasterkę. To oczywiście modne naśmiewać się i wyszydzać polska tradycję, ale jak pokazują ostatnie zmiany polityczne ma coraz krótsze rączki. Czy widzowie wyczują ten fałsz – nie wiem, ale w mojej ocenie Domalewski przesadził. A mógł to rozwiązać dużo bardziej subtelnie, bo tak naprawdę jednym wątkiem można byłoby ten film podtrzymać np. chyba kluczowym: relacji na linii starszy brat – młodszy brat. Po co wsadzać w to jeszcze kradzież choinki z lasu i spalenie chałupy dziadka?


Ta przeładowana fabuła powoduje, że film spoczywa na barkach aktorów, i o ile Jakubik i Suchora radzą sobie znakomicie, o tyle Ogrodnik (nie rozumiem wyróżnienia w Gdyni, a w kontekście roli Gierszała w Najlepszym pachnie mi prowokacją) i Ziętek już dużo słabiej.


Klaustrofobiczny, zamknięty, teatralny klimat tworzą bardzo ciekawe zdjęcia Sobocińskiego, który żeby odetchnąć od atmosfery często ucieka w kadry krajobrazowe. Bardzo dobrze poprowadzone są również nieliczne, ale kluczowe sceny dynamiczne (ucieczka, bójka, pożar), bo przeciwieństwie do wielu innych produkcji – wszystko dokładnie widać, nie mamy problemu żeby zorientować się kto kogo bije. Zdjęcia to chyba oprócz Jakubika największy atut filmu. Muzyka wdziera się niepostrzeżenie, w końcu to Wigilia, najważniejsze są kolędy, czy to z telewizora, czy z fałszujących skrzypiec młodej adeptki.


Film można potraktować jako wiwisekcję Polski B, w której jedynym ratunkiem jest emigracja (wiem, że ukierunkowanie polityki obecnego rządu na właśnie te rejony niektórych boli), a rodzinne spędy to okazja do wyrzucenia sobie prawdy. Wiem, że w wielu przypadkach tak jest i jakże często rodzinny obiad (może niekoniecznie Wigilia) kończy się karczemną awanturą. Rozumiem, co chciał powiedzieć Domalewski tym filmem, i doceniam jego wysiłek. Nie wykluczam również, że rozczarowanie „Cichą Nocą” wynikało, że oglądałem ten film tuż po „Najlepszym”. Ale to nie wina Domalewskiego. To, że dostał Złote Lwy to też nie jego wina, więc powinno się jego dzieło oceniać w oderwaniu od konotacji. A jak na debiut to jednak jest kawał solidnej roboty. Film, który mimo przerysowania zastanawia, a często można przeglądać się w nim, jak w zwierciadle własnych przypadków rodzinnych. I tylko dlatego, i dlatego że Gosi się bardzo podobało, wyciągam za uszy na pozytywną ocenę.


Zwiastun:


Polska premiera: 24 listopada 2017

Produkcja: Polska

Rok 2017

Gatunek: dramat, komediodramat

Festiwal Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni: Złote Lwy, najlepsza rola męska Dawid Ogrodnik

  • Reżyseria i scenariusz: Piotr Domalewski

  • Obsada: Dawid Ogrodnik, Arkadiusz Jakubik, Agnieszka Suchora, Tomasz Ziętek

Ostatnie posty
Search By Tags
Nie ma jeszcze tagów.
Follow Us
  • Twitter Social Icon