„Ciambra” – cygański Pio (ocena 2/10)


Pio – kilkunastoletni chłopak żyje w cygańskich slamsach, gdzieś na obrzeżach afrykańskiego miasta, z całą, liczną rodziną. Nikt nie pracuje, cyganie jak to cyganie utrzymują się głównie z drobnych, albo i grubszych (samochody) kradzieży. Pio też powoli wsiąka w klimat z papierosem i alkoholem. Pewnego dnie podczas nalotu zostaje jednak aresztowany starszy brat i chłopak czuje, że odpowiedzialność za utrzymanie rodziny powinno spocząć na nim.


Wszystko w tym filmie zrobiono tak, żeby odrzucić przeciętnego widza. Fabuła jest monotonna, schematyczna i zupełnie nie interesująca. Chyba jedynie seans tej produkcji w slumsach wzbudziłby zainteresowanie, a i w to wątpię. Zastosowano zabieg kamery bliskiej bohaterom, rozedrganej, chaotycznej, co pewnie ma oddać klimat, ale powoduje jedynie to że prawie nic nie widać. Fatalnie wypadają naturszczycy, którzy chyba nie wiedzą po co znaleźli się w tym filmie. Jak czytam, ze siłą filmu jest autentyczność, to poniekąd się mogę z tym zgodzić, po męka na seansie jest porównywalna do dwóch godzin spędzonych w takim miejscu. Wielu obrońców praw człowiek miało by dosyć po kilku minutach. Jeszcze jak na złość młody amerykański reżyser Jonas Carpisgnano raczy nas blisko dwugodzinnym seansem. Trochę go maniera dokumentalisty zawodzi.


Niech nie zwiedzie potencjalnego widza szeroka kooperacja reżyserska, to film nakręcony w typowym dla afrykańskiego stylu monotonnym tempie, prawie bez dialogów, w sposób próbujący umęczyć oglądające. I jeszcze to imię Pio irytuje. Dorabianie ideologii, że to film o dorastaniu, dojrzewaniu, odpowiedzialności, czy tez jakiejkolwiek innej (może o tolerancji i wspaniałości innych kultur?) to jedynie arsenał przeintelektualizowanych recenzentów, bo widzów na takie komunały raczej się nie nabierze.


Na szczęście zbyt wielu ich film nie zyska. Kinowa dystrybucja to kompletny niewypał: w Warszawie wszystkiego 7 seansów, pewnie w całej Polsce poniżej 100 widzów. Na festiwalu może by ktoś przyszedł, ale do kin to za wysokie progi. Jakby ktoś jednak miał inne postrzeganie to TUTAJ jest opinia dla niego.


Warto więc odnotować, że film jest włoskim kandydatem do Oscara (nie dałbym złamanego centa za jego sukces), a wśród producentów przewija się nazwisko Martina Scorsese (co starość robi z ludźmi).

Zwiastun:

Produkcja: Włochy, USA, Brazylia, Niemcy, Francja, Szwecja

Rok: 2017

Gatunek: dramat, kryminał, sensacja

Włoski kandydat do Oscara (to chyba jakiś żart włoskiej kinematografii)

  • Reż. Jonas Carpisgnano

  • Aktorzy: Pio Amato (plus cała jego rodzina), Koudous Seihon

Ostatnie posty
Search By Tags
Nie ma jeszcze tagów.
Follow Us
  • Twitter Social Icon