top of page

"Piła: Dziedzictwo" – Powrót zza grobu po 10 latach (ocena 6/10)


Jigsaw czyli John Kramer zmarł 10 lat temu – pokonała go śmiertelna choroba. Policja odetchnęła z ulgą. Ale pomysły Piły zyskały społeczną popularność, powstała nawet specjalna witryna internetowa. Pojawienie się naśladowców było więc kwestią czasu. Na szczęście dla wszystkich fanów serii.


Nowy tandem twórców – bracia Spierig wiedzą, że nowa część może być tylko dla wytrwałych fanów. W końcu to już ósmy film serii, krytykowanej i odsądzanej od czci i wiary. Nie ma więc sensu wymyślać coś nowego – wystarczy powielić sprawdzone schematy.


Akcja Dziedzictwa toczy się więc dwutorowo:

  • Policja otrzymuje jasny przekaz, że gra ponownie się rozpoczyna, czego potwierdzeniem pojawiające się zmasakrowane (najczęściej bez twarzy) zwłoki, do śledztwa bierze się podejrzany komendant, którego naprowadza sekcjami zwłok patolog z doświadczeniem wojennym, a w obwodzie jeszcze zakręcona lekarka

  • W opuszczonej szopie budzi się piątka ludzi przytwierdzonych łańcuchami, nie znają się, ale zostają zmuszone do krwawej gry, która ma być forma spowiedzi, bo oczywiście nikt nie znalazł się tam przypadkowo, a ich przewinienia do lekkich nie należą.

Akcja toczy się dynamicznie, czyli kolejno ktoś ginie (szkoda, że akurat pierwsza ładna blondynka z długimi nogami), policjanci trafiają na co raz bardziej absurdalne tropy. Powoli zbliżamy się do końca z tradycyjnym zwrotem akcji.


Sama fabuła na kolana nie rzuci nawet największych wyznawców serii (no chyba że odniosą ją do jeszcze słabszych scenariuszowo części). Jest raczej słabo i mało logicznie. Dziur scenariuszowych pewnie można wiele znaleźć, ale krytycy serii nie będą mieli siły ich odkrywać, a dla fanów nie logika jest tutaj najważniejsza.


Ważne są natomiast pułapki. Muszą być pomysłowe i stanowić wyzwanie dla bohaterów. Tutaj Dziedzictwo mnie raczej rozczarowało. Nic nowego nie udało się wymyślić, niektóre zadania są głupawe (np. pierwsze z odrobiną krwi, albo ostatnie z karabinem). Jedyne co im można zapisać na plus – to krwawy efekt. Na bakier z logiką są również niektóre reguły – wcześniej Jigsaw był perfekcyjny. No ale w końcu Kramer nie żyje.


Kolejnym elementem, który zapewnił serii chwałę jest moralizatorska rola gry wymyślonej przez Piłę. To kara za popełnione grzechy. I pod tym względem Dziedzictwo jest dopracowane. Niby tylko napomknięte historie przewinień są bardzo ciekawe: lekarz, który pomylił wyniki prześwietleń, komisarz naginający prawo dla pozyskania zeznań przestępców, drobna złodziejaszka która biernie przypatruje się śmierci, ofiar swych kradzieży, facet który sprzedał motor z zepsutymi hamulcami, czy moje ulubione: żona męża który przysypiając udusił niemowlę. Czyż tacy osobnicy nie zasługują na krwawą grę?


Piła: Dziedzictwo” najwyraźniej rozpocznie nową serię, a Jigsaw – o ile faktycznie nie żyje, straci monopol na makabryczne pomysły. Po cichu mam nadzieje, że kolejne części jednak będą bardziej pomysłowe, ale i tą – jako przedstawiciel fanów serii – przyjmuję z akceptacją.


Zwiastun:

Ostatnie posty
Search By Tags
Follow Us
  • Twitter Social Icon
bottom of page