"Odwet" – homoseksualizm ośmiusetmetrowca (ocena 5/10)


Debiutujący kanadyjski reżyser Yan England (powinien być angielskim reżyserem sądząc po nazwisku) uniknął dwóch przywar, które zawsze dotyka kino z tematyką homoseksualną. Czyli scen erotycznych oraz nudy. Jego film jest historią opowiedzianą w stylu młodzieżowo-sportowym (ciekawostką jest zapowiedź samego Szaranowicza).


Forma jest przystępna. Niestety gorzej z logiką. I nawet fakt debiutu nie usprawiedliwia Englanda. Szczególnie rażą absurdalnością sceny sportowe. Ten facet nigdy nie widział biegu na 800 metrów, który nie jest rozgrywany tak jak na tym filmie.


Do pasjonowania się historią nie skłania również główny bohater, który (mimo zachwytu niektórych krytyków) odegrany jest bardzo schematycznie. Trudno go polubić, bo trudno zrozumieć jego motywacje. Jeżeli sportowca załamują takie rzeczy jak hejt w internecie to od razu powinien zająć się czymś innym. Aktorsko lepszy jest główny oponent, ale również jego motywacją są mało zrozumiałe, zamiast skupić się na własnym treningu próbuje zwalczać lokalnego rywala – pojedzie na olimpiadę i będzie kręcił filmiki o innych zawodnikach?

Trudno mi również uwierzyć, że chłopcy o innej orientacji seksualnej są aż tak bardzo szkalowani w Kanadzie. A już finał opowieści to szczyt absurdu. Niepotrzebnie zresztą zdradzony przez polskiego dystrybutora, bo oryginalny tytuł „1:54” jest dużo lepszy.


No i mógł być film LGTB, który bym zaakceptował, a wyszedł zwykły "przeciętniak", o którym lepiej zapomnieć tuż po wyjściu z kina.


Zwiastun:

Ciekawostka: akurat na taki szatański film przypadła 666 recenzja w naszym serwisie.

Ostatnie posty
Search By Tags
Nie ma jeszcze tagów.
Follow Us
  • Twitter Social Icon