"Ana, mon amour" - wiwisekcja związku (ocena 6/10)


Kolejna dawka solidnego kina z Rumunii.

Już było o: • aborcji: „4 miesiące, 3 tygodnie i dwa dni” • korupcji „Egzamin” • umieraniu: „Śmierć pana Lazarescu” • obalaniu komunizmu: „12:08 na wschód od Bukaresztu” • reklamie: „Najszczęśliwsza dziewczyna na świecie” Tym razem będzie o … związku, małżeństwie, miłości.


W pojedynczych scenach śledzimy przypadek Any i Toma – od pierwszej randki w akademiku po schyłkowy okres ich małżeństwie. Trudny związek naznaczony początkowo problemami psychicznymi dziewczyny, potem obawami o zdrowie dziecka, a w końcu chorobliwej zazdrości męża.


Cały film jest skonstruowany bardzo wymyślnie, a narracja jest tak jakby prowadzona z gabinetu psychoanalityka, do którego przychodzi bohater wspominając swoje przeżycia. Nie jest to łatwe kino – długie dialogi, mało oczywiste przejścia: widz nawet nie wie, że za chwilę reżyser urzecze go całkiem innym wątkiem i czasowo i tematycznie.


Film już został doceniony na festiwalach, w Berlinie zyskał uznanie, zdobył Srebrnego Niedźwiedzia za montaż. W Polsce został pokazany na Festiwalu Wiosna Filmów. Pewnie będzie również w regularnej dystrybucji.


Opis: Toma i Ana poznają się na studiach. Zakochują się w sobie czując, że oboje są sobie potrzebni. Ana ma skomplikowaną historię rodzinną i cierpi na ataki paniki. Pochodzący z klasy średniej Toma jest równie zaszokowany, co zafascynowany lękami swojej dziewczyny. Wspiera ją, zabiera do kolejnych lekarzy. Jednocześnie obydwoje zaczynają izolować się od rodziny i przyjaciół. Słabość Any wydaje się dodawać siły Tomie. Gdy dziewczyna zachodzi w ciążę, rozpoczyna terapię, dzięki której zmieni się i stanie silniejsza. Ale wtedy świat Tomy zacznie się chwiać w posadach…

Zwiastun:



Ostatnie posty
Search By Tags
Nie ma jeszcze tagów.
Follow Us
  • Twitter Social Icon