Czym "chata" bogata (ocena 8/10)


Kino religijne weszło na wyższy poziom. Przez dłuższy okres - o ile ktoś nie zna książki - nawet nie wiadomo, że to opowieść chrześcijańska. Pod względem realizacyjnym to film na bardzo wysokim poziomie: plastyczny, świetny aktorsko, pomysłowo skomponowany.


Ze względu na temat pewnie będzie wytykany i wyszydzany. Co nie zmienia faktu, że jest jedną z tych opowieści, która może zmienić podejście do życia. A taki walor kina jest zawsze wartością wyższą niż płacze antyklerykalnych recenzentów.


Zresztą film opowiada o Bogu w sposób trochę oderwany od patetycznej nauki Kościoła, ale za to w bardzo mi bliski. Przede wszystkich nie jest pozbawiony poczucia humoru - tak naprawdę Trójca Święta to nieźli jajcarze.

Głównym aspektem jest jednak temat wybaczania - bardzo pomijany w nauce Kościoła. Więcej się mówi o spełnianiu obowiązków chrześcijańskich, a mniej o tym co jest podstawą nauki Chrystusa: każdy człowiek ma w sobie dobro, a wszelki grzech ma bardzo złożone przyczyny. Nawet jeżeli jest tak wielki, jak w przypadku opowieści z tego filmu. nikomu nie można odmówić prawa do zbawienia.


Głównym bohaterem jest Mack (znakomity Sam Worthington), który miał bardzo ciężkie dzieciństwo - ojciec sadysta i alkoholik, sam jednak stworzył kochającą rodzinę 2+3. Jednak również w dorosłym życiu spotyka go tragedia, największa z możliwych dla rodzica. Trudno się otrząsnąć, nie mówiąc o wybaczeniu.


Film oparty jest na bestsellerowej książce Paula Younga - 20 milionów egzemplarzy. Nie wiem, czy film tak wciąga po lekturze książki - element zaskoczenia bowiem znika. Walorem pozostaje wówczas piękna grafika i niesamowite postacie. Czy do przełknięcia dla przeciętnego widza będzie teologiczny przekaz - trudno powiedzieć. Dla mnie był największa wartością filmu Stuarta Hazeldine’a.


Zwiastun:


Ostatnie posty
Search By Tags
Nie ma jeszcze tagów.
Follow Us
  • Twitter Social Icon